Sunday, 30 March 2014

5-latka...

5 years old...


Od wtedy do teraz minęło trochę czasu. 

W grudniu przyszły i poszły piąte urodziny, a z nimi, jak zwykle, trochę zmian w życiu.
Szlifuję umiejętności społeczne - to najważniejsze moje zajęcie od kilku miesięcy. Doświadczam radości i trudów życia w relacjach przyjaźni - a to się z kimś kochamy, a to obrażamy, a to ktoś mną dyryguje, a to o mnie zabiega, a to mi coś każe, a to jest o mnie zazdrosny, a to mnie chroni, a to znowu wyręcza. A ja żongluję, próbuję, mocuję się sama ze sobą, uczę się bardzo intensywnie jak działa bycie wśród innych. To wielka praca, na niewiele innego starcza siły :) Ale za to mężnięję, wzmacniam się i rozkwitam. W relacjach i w samej sobie...

I taki na przykład przełom. Nabranie odwagi i po raz pierwszy przełamanie wstydu w kontakcie z dorosłym:
H: Czy ty wiesz, że ja już się nie wstydzę?
M: Tak?
H: Tak! Dzisiaj udało mi się poprosić panią o coś.
M: Naprawdę?! A o co poprosiłaś?
H: O taśmę klejącą.
M: Dałaś radę?
H: Tak! Tak się wstydziłam, ale powiedziałam sobie w głowie, że idę i że tak jakby zbiję w głowie to wstydzenie. I mi się udało!
M: Bardzo ci gratuluję! To musiało być trudne
H: O tak, ale byłam odważna
M: Wspaniale. To teraz będzie ci łatwiej w życiu.
H: O tak! A wiesz, jak mi się udało być odważną, to ja tak jakby w swojej głowie zrobiłam się większa
M:... (gul)

*

Mając 5 lat najbardziej lubię być kotem. I księżniczką. I jeszcze kotem. To najbardziej.
Uwielbiam rysować, tańczyć, uczyć się i być mamą lalki Lilii i Anielki. Zaczynam z przyjemnością budować z lego.
Piekę byleciasto według własnego przepisu, haftuję, jeżdżę na rowerze i na nartach po czerwonych trasach. 
Okrzepłam już trochę. Na tym świecie czuję się u siebie. I zdecydowałam, że czas na przenosiny do mojego pokoju.

Marzę, żeby latać. Mieć skrzydła i latać.
I jeszcze, żeby podróżować daleko daleko. Ale tak, żeby jechać samochodem, zatrzymać się, potem jechać dalej i znowu się zatrzymać i znowu jechać. I wcale mi mama tego na nadała.
Na pytanie "Jaka jesteś?" - odpowiadam "Szczęśliwa".

Mam 5 lat, 116 cm wzrostu i 20 kg żywej wagi
Jestem u siebie, świat mnie cieszy i fascynuje ("Bo mnie to mamo interesuje po prostu WSZYSTKO!")
I naj-prze-bardziej to lubię jeść babciowe kotlety mielone z ziemniakami i ogórkiem kiszonym.

***
It's been a while since then till now.

In December my 5th birthday came and went and as it is with birthdays - it brough some changes into my life.
In the last few months my biggest job was pracitising social skills. I'm experiencing delights and sorrows of friendship. From loving to hating. From being told around to being super popular. From being bossed about to being fought for. From pushing to pulling. And I'm doing my best juggling, testing, and going beyond myself  in order to learn how it is to live with others. It's a very big job, no strenght for much more left :) But I am getting stronger, toughening up and blossoming. In myself and for others.


For example a break through in getting enough courage to overcome shyness in contact with adults:
H: Did you know that I'm not shy anymore?
M: No?
H: No! I managed to ask the teacher for something today.
M: Really? What did you ask for?
H: For sellotape.
M: You managed to do it?
H: Yes! I was feeling soooo shy, but told myself in my head that I would beat up this shyness. And I did it!
M: Congratulations Hannah! It's a big thing. It must have been really difficult.
H: Oh yes, but I was brave.
M: Wonderful. Life's going to be easier for you now...
H: Yes! And you know, when I was brave it felt like I grew bigger in my own head!
M: ... (aaaawww)

*

When I'm 5 I like to be a cat most. And a princess. And a cat again.
I love drawing, dancing, learning and being mum to Lily and Anielka dollies. I'm starting to build with lego with  real pleasure.
I can bake "something-cake" from my own recipe. I can embroider, ride a bike, climb a wall, and ski down the red runs. I've toughened up. I feel at home in this world. And I've decided it was time to move to my own room.

My biggest dream is to be able to fly. To have wings and fly.
And to be able to go travelling far far away. Do some driving, stop, drive some more, and stop again and then drive further.
When asked "What are you" - my response in "I'm happy!"

So I'm 5, 116 cm, 20 kg.
I  am at home here, the world fascinates me ("Mummy, I am interested in EVERYTHING")
And my most favourite thing in the whole wide world is Babcia's minced burgers with mashed potatoes and cucumber :)

"Draw your dream"

4 comments:

  1. Wszystkiego naj, naj, naj !!!!!!
    Nasze dziewczyny urodziły się w tym samym roku :) Z w październiku. Też jesteśmy z Wrocławia, może kiedyś uda nam się spotkać. Zapraszam na nasz blog ;) postanowiłam też coś nabazgrać o naszych zabawach i moich przemyśleniach ...

    ReplyDelete
  2. Kasia, dzięki za życzenia :) Chętnie do Was zaglądnę :)

    ReplyDelete