Friday, 9 May 2014

8 planet wokół Słonca

The Family of the Sun


 Osiem planet wokół Słońca
Ich wędrówka nie ma końca
Merkury, Wenus, Ziemia, Mars
Jowisz, Saturn, Uran, Neptun
Wokół Słońca krążą wszystkie
Czy ty znasz je? Oczywiście!

**

The family of the Sun, the family of the Sun
Here are eight planets in the family of the Sun...

 Eksplorujemy temat na różne sposoby - tutaj na słodko
We are exploring the subject in multiple ways, a sweet way as well

***

 Mama polowała, polowała aż upolowała na allegro różne koraliki, które mają przypominać planety Układu Słonecznego. Szczególnie dumna jest z Ziemi i z pasiastego Jowisza. Czarny talerz w kropeczki znalazł nowe zastosowanie :)

Na życzenie czytelników - podaję czego szukać na Allegro:
Merkury - koraliki naturalne czerwone tygrysie oko K592
Wenus - kamień opal kula 12 mm
Ziemia - howlit 8740

Mars - czerwony sznur koralików, nie umiem znaleźć (ok. 8 mm)
Jowisz - muszla kula 20 mm
Saturn - bursztyn (prasa) kula 18 mm (w tej chwili nie widzę w sprzedaży)
Uran - turkus kula 14 mm
Neptun - sodalit kula 14 mm

Mummy's managed to hunt down all the beads representing the Solar System planets on allegro (Polish e-bay). She's especially about the bluey Earth and stripy Jupiter :).
And the black spotty plate got a new life too.



Układamy po kolei: Słońce, Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, pas planetoid (w tym dużo lodu), Jowisz, Saturn, Uran, Neptun i pas Kuipera.
So there we go: Sun, Mercury, Venus, Earth, Mars, planetoid belt (with chunks of ice), Jupiter, Saturn, Uranus, Neptune, and the Kuiper belt.

***


Inne wykorzystanie koralików - drugi zestaw. Gąbka, kołeczki golfowe, koraliki oraz precyzyjne ćwiczenie małej motoryki podczas delikatnego układania planet.
A different approach to the beads (set 2). We needed some foam, golf tees, beads and a very precise small motor skills exercise was born.

Tuesday, 6 May 2014

Edukacja w wolności (pl)


Lubimy tu uczenie się bez przymusu, w wolności, przez zabawę, poprzez doświadczanie i kontakt z innymi. Lubimy uczenie się, a nie nauczanie, podążanie za zainteresowaniami, we własnym tempie, bez narzuconego rozkładu jazdy. Lubimy naukę bez ocen, bez kar i nagród, naukę pełną radości, wynikającą z ciekawości, nietłumionej oczekiwaniami innych.
Mamy tu też przekonanie, że w takich warunkach łatwiej kształtują się takie cechy jak odpowiedzialność za siebie i innych, szacunek, wewnętrzna motywacja czy poczucie własnej wartości. Wierzymy, że w takich warunkach dzieci są szczęśliwe.

Na mapie Wrocławia pojawiąją się światełka - miejsca, w których można uczyć się w wolności. My tutaj niezmiennie kibicujemy Szkole Montessori, ale od jakiegoś czasu także mocno trzymamy kciuki za Mozaikę - Wrocławską Wolną Szkołę.
Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się jak można uczyć się w szkole demokratycznej - Mozaika zaprasza 10.05 o 11:00 na Piknik w Parku Południowym. Więcej informacji pod mozaikowym linkiem :)

Kontakt z Mozaiką: info@edukacjawwolnosci.pl 

Tuesday, 29 April 2014

Wyplatanki

Weaving job


H: Mamo, a wiesz, że my z dziewczynami wychodzimy sobie z przedszkola do obcego ogrodu?
M: Taaaaak??? A jak się tam idzie?
H: Przez dziurę. W płocie.
M: Taaaak??? A gdzie ta dziura w płocie?
H: Schowana. Za krzakami. Trzeba w krzakach przez taki tunel wejść.
M: Taaaaak?? A skąd się bierze dziura w płocie?
H: Sie ją mamo wyplata. Rączkami.


:-D

Wyplatanie rączkami jest bardzo na czasie. Tak jak bym obudziła się pewnego poranka z włączonym programem na wyplatanie. Palce mnie świeżbią i to co dotąd było niemożliwe - możliwym powoli się staje. Było więc:
- plecenie warkocza - Kasia użyczyła swoich przedługich włosów i zawijas po zawijasie, zawijas po zawijasie - wyszedł spod moich palców pierwszy warkocz! Było przy tym trochę tupania i zgrzytania zębami jak się to i owo rozsypywało, ale każdy kto kiedyś robił pierwszego warkocza emocje te zrozumie ;)
- wyplatanie wianka - z pozbieranych w ogrodzie mleczy, praca z mamą na 4 ręce i dwa wianki. Było trochę tupania i zgrzytania zębami, jak się to i owo rozsypywało ;), ale pierwszy wianek wyszedł pierwsza klasa! Przyswajam powoli lekcję, że nowym umiejętnościom towarzyszy początkowy trud i frustracja, ale także wielka duma i radość.
- wyplatanie makatki z włóczki, ale o tym już było :)
- zakładanie gumki na włosy, także swoje, kiedy to sprytnym wywijasem dłoni i palców trzeba sobie tę gumkę pozawijać
- próby wiązania kokardek - wiązanie fikuśnych węzełków z paska szlafrokowego, że niby właśnie na specjalną kokardę. Oraz tupanie i zgrzytanie zębami, że ona jeszcze nie do końca może kokardowata, choć blisko kokardy z pewnością leżała
- i, co wydaje się symptomatyczne - zmiana w sposobie rysowania dłoni...! Z wielką dumą ("Mamo, czy ty wiesz, że ja już, od dzisiaj, to umiem rysować dłonie JAK DOROŚLI!?!?") wyjaśniłam, że najpierw to ja dłoni w ogóle nie rysowałam, potem rysowałam je jak takie zabazgrolone chmurki, potem nauczyłam się rysować je jako kółka z kreseczkami paluszków, a teraz... Teraz, panie dziejku, rysuję dłonie jak stary wyjadacz!

Najwyraźniej - coś we mnie dojrzewa, wzmacnia się i mielinizuje ;) 



I na koniec - Maria Montessori o dłoni człowieka jako o narzędziu jego inteligencji i psychicznego rozwoju: 


"Bo jeśli duch jest wolny, to pragnie zmaterializować się w dziele i zatrudnić przy tym dłonie. (…)

Między dłońmi a życiem psychicznym istnieje ścisły związek. W rzeczy samej: badacze studiujący budowę dłoni dowiedli, że odcisnęła się w nich historia człowieka i że dłoń jest organem psychicznym. (…) Dowiedziono, że rozwój dziecka związany jest z rozwojem dłoni, która uzewnętrznia bodziec psychiczny. Można wyrazić to następująco: Inteligencja dziecka osiąga określony poziom nie posługując się dłonią, wraz z aktywnością manualną osiąga poziom wyższy, zaś dziecko, które posługiwało się dłońmi ma silniejszy charakter" 

Historia rysowania dłowni maj 2013-kwiecień 2014 :) Od braku dłoni (1), poprzez dłonie-chmurki (2), dłonie-kółka z patyczkami (3) do dłoni właściwych (4) :)

The history of human hand drawing May 2013-April 2014: from no hand (1), through a fuzzy cloud hand (2), through a circle with sticks hand, to the professional hand (4) ;)
 
***

H: Mummy, did you know that me and the girls go out of the preschool to a strange garden?
M: Reeeaaallly??? How do you go there?
H: Through a hole. In the net. (fence)
M: Reeeaallyy? And where is this hole in the net?
H: Hidden. Behind the bushes. We need to crawl in there through a tunnel of branches.
M: Reeeaaalllyyy? And how did the hole appear in the net?

H: It gets unwoven, mummy. With the little handies...

:-D



Well... Weaving and unweaving with the little handies seems to be a recurring practice at the moment. It's as if I woke up one day in a weaving mode. My fingers are itchy and impossible skills are slowly becoming within a reach. My so far practice included:
- braiding a plait - Kasia lent me her super long hair and a twist after a twist after a twist - I braided my very first plait. There was a little bit of feet stumping and teeth grinding when bits were getting lose, but anyone who remembers their first plaits will understand the feeling
- making a flower garland - out of our garden dandelions, working with mummy with 4 hands and 2 garlands. There was a little bit of feet stumping and teeth grinding when bits were getting lose, but the garland came out first class!
- weaving material out of wool - but we've already talked about it
- putting on a hair elastic tie - with a clever twist and turn of my fingers to do it right
- attempting to make a bow - making fanciful knots on the dressing gown belt, looking like a special bow. There was a little bit of feet stumping and teeth grinding that the knot wasn't quite a bow. But it was close enough for now :)
-  and what seems symptomatic - a big change in the way a hand is drawn on my pictures! With great pride ("Mummy, did you know that now I can draw hands like adults do!?!?!") I explained that at first I couldn't and didn't draw hands at all, then I was drawing them as fuzzy little clouds at the end of arms, then I learned to draw them as circles with sticks of fingers and now... Now, ladies and gentlemen, I draw them like a pro :)


And last, but not least - a few thoughts of Maria Montessori, who viewed the human hand as a tool of personal and intellectual development:

"The human hand, so delicate and so complicated not only allows the mind to reveal itself but it enables the whole being to enter into special relationships with its environment. We might even say that man takes possession of his environment with his hands.”    

“The hands are the instruments of man’s intelligence.”

"Man builds himself through working, working with his hands, but using his hands as the instruments of his ego, the organ of his individual mind and will, which shapes its own existence face to face with its environment."

Thursday, 10 April 2014

Drugi pierwszy język

Second first language

 
Angielski to mój drugi pierwszy język. Niby pierwszy, ale jednak drugi :)
Nie mieszam, nie mylę, rozróżniam, ale zasób słownictwa mam różny. Zresztą, nic w tym dziwnego zważywszy, że po polsku mówią do mnie głównie kobiety, a po angielsku głównie mężczyzni ;))

Tata w roli nauczyciela spisuje się znakomicie: rozmawiamy, wygłupiamy się, przekręcamy słowa, mamy nasze codzienne poranne rytuały z angielskimi książkami, a ostatnimi czasy Tato na czuja uczy mnie czytać :) Jednego dnia czytam pierwsze słowo książeczkowego rozdziału, drugiego dnia czytam dwa słowa, trzeciego trzy, czwartego dwie linijki, piątego planuję pół strony... Ze wsparciem, ale jednak. Jest wola, jest radość i to się liczy.

Taty uczenie na czuja się sprawdza. Jako, że angielski jest mega niefonetyczny, uczenie na zrozumienie i składanie liter - jest w większości przypadków psu na budę. Niestety. Ostatnio podczas podróży samochodem zapytałam mamę, dlaczego na sklepie było napisane "Black, red, white". Jak przeczytałam "white" - mama nie ma pojęcia. Ale z pewnością to zasługa Taty :*

Zdarzają się też dwujęzyczne dialogi:

H: Wolę żółtko od białka w jajku
M: Mhmm. Ale białko też nam się przydaje. Bo jest w nim białko.
H: Jak to? W białku białko?
M: No, tak to się po polsku mówi. Białko jako część jajka zawiera w sobie cząsteczki białek. Ale po angielsku to by nie brzmiało tak samo, bo to by było "egg whites are full of protein"
H: Mhm... rzeczywiście... A jak się po polsku mówi "fish fingers"?
M: Paluszki rybne
H: Paluszki rybne? A jak się po angielsku mówi "paluszki" (do jedzenia)
M: Sticks
H: Nie no! Sticks? Naprawdę?


Nie ma lekko... ;)

**

English is my second first language. First, but second nonetheless.
I don't mix the two, I can tell them apart, but my vocabulary in both differs. No wonder, as I have mainly women speaking to me in Polish and mainly men speaking to me in English ;))

Daddy is a great English teacher. We chat, play silly games, twist words, follow our daily morning routine of book reading and recently Daddy took upon himself teaching me to read. The teaching method he uses is called "follow your gut feeling" ;) On the first day I read the first word of the book chapter, on the second day - the first two words, on the third I read a line and on the fourth I plan to read half a page. With support of course, but still. Where there's a will there's a way.

Daddy's teaching techniques work. Not long ago while driving I asked mummy why a shop was called "Black, red & white". How did I manage to read "white" - mummy has no clue. At least it's clear it's daddy's job :*

 
  
Praca u podstaw została już dość dawno wykonana. Znam angielskie głoski, tutaj ćwiczę analizę wyrazów w towarzystwie aplikacji Montessori Words & Phonics.

The ground work has been done quite some time ago. I know English phonics, here practicing with Montessori Words & Phonics app.

***

Wersja analogowa :)
Analogue version :)
"Oh hello mister carrot. Bye bye"



***

 Mówiłam już, że tata ma swoje sposoby na wesołe czytanie?
I did mention daddy had his ways and ideas for happy reading, didn't I?

***

 

Do gry wkracza mama, powstają materiały na wyraźną prośbę:
H: Mamo, a jak się po angielsku pisze "ɳ"?
M: "n" jak się pisze?
H: Nie! "ɳ"
M: ...?
H: No "ɳ", jak w "thing"
M: Aaaa, no przecież, że "ɳ".To się pisze "-ing"

Mummy joins the scene and prepares material on request:
H: Mummy how do you write "ɳ"? sound in English
M: You mean "n"?
H: No! "ɳ"
M: ...?
H: "ɳ", like in "thing"
M: Aaaa, of course,"ɳ"! :) You write it: "-ing"

***

Czas na ruchomy alfabet. Układam nazwy przedmiotów.
Time for the movable alphabet - adding captions to the objects

Wednesday, 9 April 2014

To i owo o czytaniu i pisaniu

Bits and bobs on reading and writing

Po przerwie - znowu przyszła fala zainteresowania językiem. Czynimy kolejne parę kroków w kierunku większej płynności czytania i pisania.
A po czym można poznać, że zainteresowanie budzi się i kiełkuje?...


After a break - we've got another wave of interest in language and we are making a few steps in the direction of more fluency in reading and writing. How to recognise that a new interest is budding?...

Pierwszy znak, że coś jest na rzeczy... Przypadkiem przyuważone przez Mamę samodzielnie stworzone dodatkowe "szorstkie" litery. A wszystko ładnie schowane w pudełeczku, między oryginałami ;)

The first sign that something's brewing... Mummy accidentally spotted some extra hand-made "sandpaper" letters that have been added orderly to the box ;)

***

No to zaczęły się zabawy z ruchomym alfabetem. Żeby dodać dreszczyku emocji - zadanie polegało na pozostawieniu polecenia/ zdania ułożonego z liter w niespodziewanym miejscu. Zadaniem drugiej osoby było wykonać polecenie (jak już je znajdzie...). Pisała mama, pisała Hannah. Kto zgadnie które było czyje? ;)

We started playing movable alphabet games. Just to add a little bit of a thrill - the task was to construct a request and leave it in an unexpected place for the other person to find and follow the order :)


 
 
 

***

A później to już śmigamy... Ostrożne czytanie pierwszych prostych książeczek z treścią, różne pisaniowe wygibasy i przede wszystkim - krzyżówki, zgadywanki, wykreślanki, które mama produkuje na potęgę (klik)

And then off we go... Cautious reading of first simple books, scribbling and above all - doing crosswords and puzzles that mummy is producing in mass quantities :)

 
 


***

Odkrywam też znaczenie języka jako narzędzia komunikacji

I'm also discovering language as a tool of communication.

"ftfoieiei"!!!! :-D
 

Tuesday, 8 April 2014

Gra Monopol po montessoriansku ;)

Monopoly the Montessori way ;)

Dobrze jest czasem pochorować. Ma się wtedy dużo czasu, rodziców na wyłączność i można na ten przykład grać przez 4 dni z rzędu, po kilka godzin dziennie w Monopol. Ale w Monopol niezwyczajny...

It is good to be sick sometimes. One has a lot of free time and exclusive access to the parents. One can spend 4 days playing Monopoly. A special version of Monopoly...


 Co za cudowny zbieg okoliczności - oryginalne kolory dzielnic gry Monopol odpowiadają kolorom kontynetów z mapy montessoriańskiej! Aż się samo prosi o przemianowanie, prawda? :)
Dzielnice zostały zamienione u nas na kontynenty, ulice na kraje, dodatkowe dwa niebieskie kolory reprezentują Ocean Indyjski i Spokojny wraz z wyspami. Otworzyły się nowe możliwości ;)


What a wonderful coincidence - Monopoly original district colours are matching the ones of the Montessori continents! It is begging for re-labeling, isn't it? :)
Districts were changed into continents, streets into countries, all consistent with the well known colour scheme. Two extra blues were turned into Indian and Pacific Oceans with their islands. New possibilities have opened up...

***

A co z pieniędzmi? Zamienione na złoty materiał Montessori :)
Zamiast operować banknotami - działamy na konkrecie. Jak coś kosztuje 325, to wiadomo, że to 3 setki, 2 dziesiątki i 5 jedności. Widok na bank w tle, a na kolorowej podkładce - zawartość hankowego "portfela": 1500 czyli: 1 tysiąc, 4 setki, 9 dziesiątek i 10 jedności.

What about the money? It was changed into Montessori golden beads material :)
Instead of using banknotes - we are playing with concrete. If something costs 325 - we know it's 3 hundreds, 2 tens and 5 units.
The view of the bank in the background. Hannah's "purse" on the coloured mat: 1500 which is 1 thousand, 4 hundreds, 9 tens and 10 units.

***

 I zaczynamy! Zabawa, ekscytacja, rechotanie, ale też koncentracja i nie wiedzieć kiedy - przypomnienie sobie jak działa system dziesiętny :) Pierwszego dnia wracają wspomnienia tego jak działają wymiany przy przekraczaniu progu (10 dziesiątek to jedna setka, 1 tysiąc można wymienić na 10 setek itd). Trzeciego dnia znowu czytamy liczby 4-cyfrowe. Ze zrozumieniem i umiejętnością "zbudowania ich" ze złotego materiału (czy ja mówiłam już że uwielbiam matmę Montessori? ;))

Off we go! Fun, excitement and giggling, but also concentration and gentle coming back of decimal system principles :) On the first day - distant memories of how exchanges work come back (1 thousand can be exchanged into 10 hundreds, 10 units make a ten, 1 hundred can be exchanged into 10 tens etc). On day 3 we remember how to read 4-digit numbers. It's the reading and the understanding of the numbers (how they are "built", what quantity they mean). Did I mention how much I loved Montessori math? ;))

***

 
Po opanowaniu podstawowych reguł gry - dołączamy kolejne elementy: globus i mapę. Każdy ruch oznacza przefrunięcie lub przepłynięcie z kontynentu na kontynent na mapie świata.

After learning the basic game rules - we add some artifacts ;): a globe and a map. Each move in the game is also demonstrated as a flight or a ship trip on the map.

***
Gra się rozwija. Przy planszy rozkładamy zdjęcia dzieci świata odpowiadające miejscu podróży, opowiadamy sobie o odwiedzanych krajach, zamiast "czynszu" za postój - płacimy za herbatę w Chinach i za kurs nurkowania na Malediwach ;). Jest dobrze :)

The game is in development. We add photos of the children of the world appropriate for the visited country. We tell the stories about different places. Instead of "paying the rent" for stopping in somebody else's country - we pay for tea in China and for a diving course in the Maledives ;) It's all good :)

Monday, 31 March 2014

Materia materialu

Fiber of fabric

Dnia pewnego, spoglądając na nasz kolorowy obrus:
H: Mamo, a skąd się bierze materiał?

Sprawdźmy... :) , nauczywszy się najpierw od Pam jak...

*

One day, staring at our colourful tablecloth:
H: Mummy, where does fabric come from?

Mmm let's check! (tutorial from Pam)

 
 
 
 
 
 
 
 

Sunday, 30 March 2014

Byleciasto

Something-cake


Zrobił mi się smak na byleciasto. Wymyśliłam przepis, zapisałam go, żeby nie zapomnieć, wymieszałam składniki, poprosiłam mamę o włączenie miksera i obsłużenie piekarnika. Upiekło się, zjedliśmy z wielkim smakiem. Porządne ciasto wyszło, żadnej taryfy ulgowej :)

*

I had an urge to eat something-cake. I made up a recipe, wrote it down not to forget, mixed the ingredients and asked mum to work the blender and the oven. Came out right, we had with great pleasure. Proper cake it was, no kidding :)

Mamy tutaj 4 łyżeczki cukru, 60 kropli wody, 5 łyżeczek mąki, 1 jajko, 8 kropli oliwy, 10 ziarenek proszku do pieczenia, serek no i ORZECHY :D

What we've got here are: 4 spoons of sugar, 60 drops of water, 5 spoons of flour, 1 egg, 8 drops of oil, 10 grains of baking powder, white cheese and nuts.