Thursday, 21 February 2013

Zmiana fazy?

Sensitive period change over?

H: Pisaaaanie? (wywrót oczami)
H: Nie będę już pisać! Już nigdy nie będę pisać.

H: Będę tylko liczyć!
H: Albo pisać, ale tylko liczby.

M: Licz :*
Czyżby zmiana fazy wrażliwej? Poniżej zdjęcia z ostatnich paru dni...

H:Writing? (eye rolling big time)
H: I'm not writing any more! I will never write again.
H: I will count from now!
H: Or write... but only numbers.
M: Fair enough. Count away :*
Supposedly, a sensitive period change over? Below, photos from the last few days...

***
Tablica setki / A hundred board

Jak liczyć to z rozmachem! Pani w przedszkolu dała sygnał, że tablice Seguina 11-99 były w ruchu (poznawanie konstrukcji liczb 11-99), więc z radością rozpakowałyśmy nowy nabytek. Tablica setki - kwadraciki 1-100 do ułożenia w kolejności. Bardzo przyjemne zajęcie. I te kwadraciki tak fajnie stukają :)

When I count I count generously! My preschool teacher mentioned to Mum that Seguin boards 11-99 have been at work (introduction of how 11-99 numbers are formed) so we happily broke into a new acquisition. A hundred board - 1-100 little tiles to be arranged in order. A great pleasure and the lovely clack the tiles make :)


Hmmm... Coś tu nie gra... :)
Hmmm... Something's not quite right... :)

Już za chwileczkę, już za momencik...
Getting close...
 

"Sto!" - Co za radość... Bezcenne
"One hundred!" - What a joy... Priceless

***
A to na deser :)
And then a dessert :)
***

"Mamo chcę porobić to wymienianie". No to porządkujemy perełki - bałagan rozdzielam na jedności, dziesiątki, setki i tysiące. Potem wymieniam każde 10 jedności na dziesiątkę, każde dziesięć dziesiątek na setkę itd.

"Mummy I want to do this exchanging work". So we do... I tidy up the mess of beads and sort them into units, tens, hundreds and thousands. Then I exchange every ten units into a single ten, every ten tens into a hundred and so on.
***
"A teraz będę układać rzeczy do tych liczb"
"And now I will be putting things next to the numbers"

Sunday, 17 February 2013

Język - c.d.

Language ed continued

Zachciało mi się pisać. Z czytaniem za to jest tak, że po pierwszym zachwycie nową umiejętnością, entuzjazm mi trochę opadł. Jestem czytaczem pragmatycznym - czytam z wielką ochotą jak potrzebuję. Napisy, podpisy, ulotki, mamie przez ramię jak pisze na komputerze. Jednak jest to ciągle zbyt duży wysiłek, żeby przyjemnościowo sięgać po książeczki.
Za to od pewnego czasu pisać mi się chce, ale tylko na moich warunkach. Co oznacza, że wiele z montessoriańskiej metodyki bierze w tak zwany łeb i tyle :) Mama musi pogodzić się między innymi z tym, że:
- Nie lubię ruchomego alfabetu. A mama lubi bardzo ;-)) Niestety, entuzjazmu nie podzielam, od czasu do czasu sięgam, ale rzadko. Generalnie irytuje mnie szukanie liter w dużym pudełku (a pudełko mamy z tych małych ;) i się zniechęcam. Szukamy więc zastępników lub sposobów - o czym poniżej. Może jeszcze polubię...
- Wolę pisać litery drukowane, nie da się tego dłużej ignorować :) Montessori twierdziła, że dla dziecka łatwiejsze i naturalniejsze są krągłości liter pisanych niż kanty drukowanych. No więc dla mnie nie jest. Mama odpuściła, w domu piszę jak chcę. Pisane litery też ćwiczę, ale są dla mnie trudniejsze. Pisane - to wysiłek. Drukowane to przyjemność i pisanie spontaniczne. Z czytaniem obu rodzajów pisma radzę sobie dobrze, przy czym "d" i "b" wygląda póki co tak samo.
- Wbrew oczekiwaniom - najpierw nauczyłam się czytać, nie pisać. Chociaż mama myśli, że faza czytaniowa jeszcze przede mną :)
- Bardzo lubię "kropkowanie" czyli łączenie kropek w szlaczki, literki, obrazki. Uwielbiam i tyle. I kompletnie nic mi nie robią zalecenia, czy robić to należy czy nie. 

I feel like writing now.  My reading, after the initial delight at a new skill, has lost some of its attractiveness. I only read from time to time and I'm a very pragmatic reader. I read when I need to: signs, labels, captions, over Mummy's shoulder. Reading is still too much of an effort for me to freely pick up little books for pleasure. Writing however, well I really like it but on my own conditions. It means that some of the Montessori methodology is flying out the window and Mummy has accept that:
- I don't like the movable alphabet. Unlike Mummy! ;-)) Unfortunately, I do not share the enthusiasm and work with it only form time to time. I get quite irritated looking for letters in the big box and I drop it. So we are looking for ways and for substitutes. Maybe I will come to like it one day?
- I prefer writing in capitals which cannot be ignored any longer ;) Montessori claimed that small round letters are easier and more natural to write for children. Well, not for me. Mummy's given up ;), at home I write the way I want. Small cursive letters require effort, capitals sprout out spontanieously. However, I read both types of writing no problem
- I learned to read before I learned to write, although Mummy thinks that the sensitive period for reading is still ahead of me ;-)
- I really like following dots for writing and drawing. Even if some would claim its inappropriatness, I am not too bothered...

***


Mama zorientowała się, że coś jest na pisaniowej rzeczy dopiero po 3 dniach mojego upartego znoszenia z przedszkola po kilka sztuk tego samego 'kropkowanego' obrazka. Niby ani ładny, ani nic specjalnego. Aż w końcu mama zaskoczyła: "Hannah, czy ty byś chciała pouczyć się pisać po kropkach?" "TAK!!! TAK! CHCĘ'. Wyciągnęłyśmy nieortodoksyjne zeszyty pisaniowych ćwiczeń i szlaczków, a one pochłonęły mnie bez reszty prawie na 2 godziny! Od tego się zaczęło...

Mummy realised there was something waking up in the writing department only after 3 days of me bringing home from the preschool the same dotted picture over and over again. Neither was the picture pretty, nor special. Nothing much realy. And mummy finally clicked; "Hannah, would you like to learn writng by following dots?" "YES!!! YES!! I DO!". So we got some unorthodox exercise books and I was gone for about 2 hours! This is how it all started...

***
Piszę po tablicy gładkiej.
Writing on a blank board


***
Pracuję z ruchomym alfabetem. Mama podpowiada w którym rządku jest litera, której szukam.
Working with the movable alphabet. Mummy helps by pointing at the row in which I can find the letter I'm looking for.


***
Wygłupiactwo i wymyślactwo baaardzo śmiesznych słów :)
Being silly and making up reeeaaallly funny words :)

***

Ruchomego alfabetu zamiennik pierwszy :) - czyli pisanie na komputerze. Gramy w prościutką grę: potrzebne min. 2 osoby, komputer, koszyk z przedmiotami do zapisania (u nas - fonetyczne angielskie wyrazy) i szmatka do zakrycia koszyka. Gracz pierwszy losuje spod szmatki przedmiot, ogląda go nie pokazując. Zapisuje na komputerze co wylosował. Drugi gracz odczytuje i taaadaamm - sprawdzamy z wylosowanym przedmiotem czy wszystko się zgadza :) Potem zamianka. Ćwiczymy pisanie, czytanie oraz kojarzenie liter wielkich (klawiatura) z małymi (monitor).

Movable alphabet substitute 1 :) - typing on the computer. We are playing a simple game: 2 players, a computer, a basket with items to spell out (in our case English phonetic words) and a cloth for covering the basket. Player 1 draws an item without showing it to the other player(s). Then spells the word on the computer. The other player reads the word out and... taaadddaamm - we check if what was read fits the item. Then we swap roles. In this game we practice spelling, reading and associating capital letters (keyboard) with the small ones (screen)

***

Ruchomego alfabetu zamiennik drugi :) - czyli Junior Scrabble. Cioci L. dziękujemy. Bardzo fajna zabawka. Jeden mały minus - zbyt ścisła kontrola błędu jak na nasze potrzeby... Dziecko układa słowa do obrazka. Poszczególne litery są oznaczone kolorami. I tu klops jeśli ktoś chce ułożyć słowo niewłaściwie (a ma do tego pełne prawo czterolatki). Hania układając "drum" (bębenek) słyszała go jako "jrum" i tak chciała ułożyć. A tu klops. Kolor literki nie pasuje do koloru pola! Hania okropnie sfrustrowana i nie rozumie o co chodzi i czemu "d" skoro "j"... Podobna sytuacja przy "doll", które słyszy "dol", a nie pasuje liczba liter...Movable alphabet substitute 2 :) - Junior Scrabble. A big thank you to Auntie L.! A great toy, with one minus though - too rigid control of error for our needs. A child spells out the pictures. Letters and fields of the words are colour coded which gets tricky if you want to misspell something (and being 4 - you are fully entitled to do so). Hannah wanted to spell a "drum" as a "jrum" - that's how she heard it. But then the colours didn't match which got her really frustrated, not understanding what was going on and why she should use "d" when she hears "j"... Similar with a "doll" which wanted to be spelled "dol", but the number of letter didn't fit...

***

Ruchomego alfabetu zamiennik trzeci :). Mama się gimnastykuje, żeby wymyślać więcej i więcej i więcej fonetycznych ów, w których nie powtarzają się litery ;-)
Movable alphabet substitute 3 :) Mummy
working very hard to come up with more and more and more phonetic words that don't have any repeating letters ;-)

***
Ogromne, choć krótkotrwałe póki co zainteresowanie. Szorstkie litery zmieniają u nas miejsce z półeczki językowej na stojak tablicy :)
A huge, although short so far interest. Our sandpaper letters are changing their home from the language shelf to the blackboard stand :)

***
Po przemyśleniu - właściwsze przygotowanie tablicy - litery po lewej stronie, żeby zachęcać do pisania we właściwym kierunku.
After rethinking - a better preparation of the board. The letters moved to the left side to encourage the right direction of writing.

***
Przygotowywanie kartki urodzinowej :) Najpierw układam, potem przepisuję. Co ciekawe - tekst przepisuję drukowanymi!
Birthday card preparation (the sentence in the background says "Happy birthday Kuba"). What's interesting - I rewrite the sentence in capitals!

***
Kartka dla Babci :) Przepisuję po mamie.
A card for Babcia :) Rewriting after mummy.

***
Pisane po kropkach.
Following the dots.

***
Czytanie dla odmiany - łączę rymy.
Reading for a change - connecting rhymes

***
Przeczytane pierwsze 5 książeczek serii! Wyjątkowo jak na domowe warunki - po polsku :)
Reading the first 5 books of the series.
Polecamy! Świetna seria dla początkujących czytaczy. Polski odpowiednik miedzynarodowego bestsellera. Tam gdzie ma być fonetycznie - jest fonetycznie. Proste krótkie historyjki, bardzo ładnie wydane, a do tego prawdziwe książeczki, a nie wydruki :)

Niestety - angielska wersja bardzo nas rozczarowała. Nie za ładne i niekolorowe rysunki, do tego naprawdę nudne historyjki. Hannah przebrnęła przez pierwszą, za następną już się wziąć nie chciała. Może jak się czytaniowo rozkręci to do nich wróci...
English version - unfortunately very disappointing. Not very nice and bleak illustrations, very boring stories. After one book Hannah didn't want to read any other ones. Maybe it will change when she gets more into the reading swing...

Wednesday, 6 February 2013

Pobite gary



Wszystkich zainteresowanych poszukiwaniem pomysłów na zabawy z dziećmi zapraszamy do pobrania najnowszego numeru bezpłatnego e-magazynu Pobite Gary. W tym wydaniu 30 pomysłów na zimowe zabawy z dziećmi, a w sekcji Montessori - nasze propozycje na montessoriańskie zagospodarowanie domowych półek.



Everyone looking for ideas for play with children - is very welcome to download a new edition of a free e-magazine Pobite Gary. In this issue you will be able to find 30 ideas for great play time activities for children, and in the Montessori section - you can find our ideas how to organise Montessori inspired shelves at home.

Monday, 4 February 2013

Jazda

Off we go

M: Hannah, miałaś dzisiaj przyjemność z jazdy?
H: TAK! Taaaaką miałam przyjemność! Jak cały świat!
H: A wiesz co mi się najbardziej podobało?
M: ???
H: Najbardziej mi się podobało, że mi się podobało!


M: Hannah, did you enjoy the rides today?
H: YES! I enjoyed them sooo much. As big as the world!
H: Do you know what I liked best?
M:??
H: I like it best, that I liked it!

***

Jestem narciarką i umiem już sama jeździć. Bez trzymanki! Nawet umiem się czasem zatrzymywać, głównie w lewą stronę ;) Umiem też jeździć sama na wyciągu, gonić tatę, wpadać na słupki oraz hamować rękami. A wszystko to z duuużą przyjemnością i bez ciągłej konieczności pozytywnego warunkowania przy pomocy czekoladki w dziobie ;)

I'm a skier and I can ski all by myself. No hands holding! I can even stop sometimes, mainly to the left ;). I can go on the lift, chase daddy, fall on poles and sticks and I can even break effectively with my hands. And all of this with great pleasure and withough a constant need for positive conditioning with a piece of chocolate ;)





Czterolatka


4-years-old


Mama nie wie jak to się dzieje, że zmiany przychodzą razem z urodzinami, ale nie pierwszy raz się nam to przydarza. Trzecie urodziny odmieniły mnie z dzidziusia przyklejonego do maminej spódnicy w lwicę salonową i koleżaneczkę koleżaneczek. Czwarte urodziny za to przyniosły eksplozję dorosłości. Coś się dzieje, nie ma dwóch zdań...
> Przeżywam wyraźne pogłębienie samoświadomości i samostanowienia. W moim języku dużo więcej "Tak sobie myślę", "A ja sądzę", "Nie zgadzam się", "Tak jechałam i rozmyślałam"
> Coraz lepiej rozumiem jak funkcjonuje świat i społeczeństwo. Oznacza to między innymi, że w sytuacjach "kryzysowych" mniej we mnie bezradnej sierotki, a więcej aktywnej dziewczynki, biorącej odpowiedzialność. Na przykład za rozwiązywanie konfliktów
> Coraz lepiej radzę sobie z językiem emocji: "To dla mnie trudne", "Złości mnie jak tak mówisz", "Jak ona tak robi to boli mnie serce". Za to ciągle najgorszą torturą jest przepraszanie i proszenie ;) - może piąte urodziny coś w tej kwestii zmienią
> Buduję autonomię. Po raz pierwszy w życiu zdarzają mi się awantury z demonstracją siły i z "Nie lubię cię! Nie kocham cię". Rodzice póki co cierpliwie towarzyszą...
> Potrzebuję przestrzeni. Jeszcze nie aż tak bardzo, żeby zgodzić się na przeniesienie mojego łóżka z sypialni rodziców do mojego pokoju ;), ale wystarczająco, żeby poprosić o zrobienie takiego miejsca, gdzie można się "schować, zamknąć drzwiczki i wywiesić na nich znak zakazu z przekreślonym człowiekiem i tylko mała dziewczynka tam może wchodzić", oraz "miejsce to nie może być moim pokojem, tylko żeby było na dole, żeby można tam było szybciej uciec"
> Powoli przechodzę spod skrzydeł Maminych pod skrzydła Tatowe... Bo Tata jest najfajniejszy. "Tatę najbardziej kocham. Ciebie też kocham. Ale Tatę tak o jeden krok bardziej" oraz "Mogłabym się z Tatą nawet ożenić. No ale już ty jesteś jego żoną..." Auć...

Mummy doesn't know how come that changes happen over birthdays, but it is not the first time it is happening to us.My third birthday changed me from a baby glued to Mummy's skirt into a social animal. My fourth birthday brought an explosion of adulthood. Something's up for sure...
> I have a much deeper self awareness and frequently use expressions like "I was thinking to myself", "In my opinion", "I disagree", "I was driving and wondering..."
> I understand much better how the world and society work. One of the symptoms is that in some crisis situations I am less of a lost puppy and more of a responsible little girl. I help resolve conflicts for example
> I'm perfecting my language of emotion: "This is difficult for me", "I get angry when you say that", "When she does that my heart is aching". On the other hand - apologising and asking for something is still a torture ;) - maybe my fifth birthday will change something in this matter?
> I build my autonomy. For the first time in my life big rows with demostration of physical power and "I don't like you! I don't love you!" are happening! Mum and Dad are assisting me patiently so far...
> I need my personal space. Not so much to agree to have my bed moved from the parents' (family?) bedroom to my bedroom ;), but enough to ask to have a place preprared where "One can hide away, close a little door and put out a no entry sign with crossed out people on it, where only a little girl can enter" and "this place can't be my room, it has to be downstairs so I can run away and hide there faster"
> I'm slowly moving from under Mummy's wings to Daddy's "custody"... Because Daddy is the best. And "I love Daddy most. I love you too. But Daddy I love one step more" and "I could even marry Daddy. But you are his wife already..." Ouch...

Grudniowe przygotowania do urodzin :)
December preparations for the birthday :)

Grudniowe uroczystości
December celebrations

Nanibowe urodziny, ale prawdziwa świeczka :) Zabawki przynosza prezenty i składają życzenia.
Pretend birthday, but a real candle to be blown. Toys are delivering birthday presents.



Sunday, 3 February 2013

O (nie)posłuszeństwie...

About (dis)obedience...

Hannah u logopedy.
L: Haniu usiądź. (Hania leży i majta nogami po poprzednim ćwiczeniu, ani myśli usiąść)
L: Haniu siadaj proszę. (Hania jak wyżej)
L (do mnie z wywracaniem oczami): Czy ona chodzi do przedszkola?
M: Chodzi.
L: To chyba od niedawna. (z przekąsem)
M: Od dawna.
L: No to to jest bardzo dziwne...
M: Ale to przedszkole Montessori. Oni tam rzadko muszą siadać na komendę...


Hannah at the speach therapist's.
S: Hannah, sit down please. (Hannah lying down on the floor, waving her legs around, after the previous exercise. No intention of sitting down)
S: Hannah, sit down please! (Hannah as above)
S (to me, with a reproof): Does she go to the preschool.
M: Yes she does.
S: Certainly not for a long time? (eye rolling)
M: For a long time.
S: Then it is very strange.
M: Well, it's a Montessori preschool. They don't often have to sit on command there...


 

Chit chat


H: Babciu, chcialabyś taki piękny obrazek?
B: O tak Haniu, bardzo bym chciała.
H: To sobie sama narysuj!


H: Granny, would you like such a beautiful picture?
G: Oh yes, Hannah, very much so.
H: Then you can draw one yourself!