Sunday, 14 July 2013

Rower to jest swiat...

Tools of freedom


Odpępiam się kawałek po kawałku. Coraz więcej mnie we mnie, coraz wyraźniejsze granice, coraz gwałtowniejsza ich obrona. Uniezależnianie przeplata się z dzidziusiowaniem. Od 2 tygodni naszam znaleziony gdzieś w zabawkach smoczek, i jakby mi pozwolono, to normalnie bym ssała... Za bardzo nie pozwalają, więc ładuję do dzioba co mogę - paluszki swoje i mamy, ubranie, włosy... Ale to może ze wzglęgu na troski i smutki, które obecnie trochę przeżywam...?
Tak czy inaczej - wolność osobista niezmiennie jest dla mnie nadrzędną wartością, a w ostanim czasie posiadłam dostęp do dwóch cudownych narzędzi praktykowania owej wolności. Narzędzia te to rower i telefon :)

I'm cutting off my emotional umbilical cord bit after bit. There is more and more of me in me, I set more explicit borders, I defend them more fiercely. My independence is interlacing with babyhood though. I've been carrying around a dummy found among some toys for two weeks now, and if they let me - I would surely suck it. As I'm not quite allowed to do that - I stuff my mouth with what I can - my fingers, Mummy's fingers, clothes, hair... But this may have something to do with some worries and sadness I'm experiencing at the moment...
In any case - my personal freedom is at the top of my priorities and in the recent times I've acquired access to two wonderful tools of practising this freedom. The tools being: a bicycle and a telephone. :)

 
Trenuję, żeby rodzice pozwolili mi: (1) samej jeździć po osiedlu, (2) pojechać razem prawdziwą ulicą. Mam plan treningowy i listę umiejętności, które muszę opanować, zanim rodzice (w tym Mama z sercem w gardle) pozwolą na powyższe. Trenuję więc samodzielne zbieranie się i roweru z wywrotek, jazdę po odpowiedniej stronie drogi osiedlowej, włączanie się do osiedlowego leniwego ruchu, zawracanie, trening szutrowy oraz jazdę z trzymaniem kierownicy jedną ręką (za trudne póki co).

I'm practicing so that the parents let me: (1) go cycling in the housing estate all by myself, (2) go together on a real road. I have a training plan and a list of skills I have to possess before they let me do it. I'm practicing: starting, picking myself and the bike up from fall overs all by myself, cycling on the correct side of the estate road, joining the estate lazy traffic, turning back, off-road cycling and holding the handlebar just with one hand (way too difficult now).

***
 Telefon - moja nowa miłość...
Telephone - my new love...

Parę dni temu nauczyłam się wykręcać numery telefonu na telefonie stacjonarnym. Daje mi to niewiarygodne poczucie wolności! Mogę sobie skorzystać z któregoś z wypisanych numerów telefonów i pogawędzić do woli z krewnymi i znajomymi królika. Jako że niestety mało kto używa jeszcze telefonów stacjonarnych - Mama i Tata wyrażają uzasadnione obawy o bycie puszczonymi z torbami i zaczynają wprowadzać embargo na liczbę rozmów telefonicznych dziennie. Dodatkowym argumentem jest też pewne zakłopotaniu, kiedy to miałabym ochotę pogawędzić z dalszymi znajomymi na ten przykład 3 razy dziennie... :) Codziennie... ;-)
Przy okazji telefonowania ćwiczę się nie tylko w celebrowaniu przyjaźni, ale także się uspołeczniam - ucząc się uprzejmej pogawędki zwanej small-talkiem.


A few days ago I learned how to dial the phone. It gives me immense feeling of freedom! I can use any of the written down phone numbers whenever I feel like having a chat with one of the multiple rabbit's friends and relatives. As hardly anyone uses land line phones any more, Mummy and Daddy expressed justified concern about going bankrupt soon, so an embargo on the number of phone calls per day is getting introduced. An awkward feeling of embarrassment when I want to call a distant acquaintance third time a day every day, doesn't help either ;)
Making phone calls is teaching me not only how to celebrate friendship, but also socialises me wonderfully, giving me some serious training in polite small talk :)

2 comments:

  1. Witam, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w kilku naszych zabawach.
    W jednej do wygrania są bardzo fajne gadżety z bajki Uniwersytet Potworny (bluzeczka, torba sportowa, przybory) na prace czekamy jeszcze 2 dni... W drugim jest możliwość przetestowania ciekawej gry edukacyjnej dla dzieciaczków - zgłoszenia przyjmujemy jeszcze tylko dziś do północy... Trzeci jest konkursem fotograficznym w którym można wygrać śliczny i mięciutki ręczniczek, poduszeczkę lub apaszkę - tutaj jest jeszcze sporo czasu :)

    Nie chciałabym nadużywać Waszej cierpliwości i nie wkleje linków, ale jeśli jesteście zainteresowani, którąś z wyżej wymienionych zabaw to zapraszam na mój profil do bloga "Babylandia". Po boku są banerki konkursowe, więc łatwo trafić na to co Was ciekawi. Jeżeli jednak nie jesteście zainteresowani to z góry chciałabym bardzo przeprosić za tę reklamę...
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    ReplyDelete
  2. bardzo dziękujemy za zaproszenie :)

    ReplyDelete