Sunday, 17 February 2013

Język - c.d.

Language ed continued

Zachciało mi się pisać. Z czytaniem za to jest tak, że po pierwszym zachwycie nową umiejętnością, entuzjazm mi trochę opadł. Jestem czytaczem pragmatycznym - czytam z wielką ochotą jak potrzebuję. Napisy, podpisy, ulotki, mamie przez ramię jak pisze na komputerze. Jednak jest to ciągle zbyt duży wysiłek, żeby przyjemnościowo sięgać po książeczki.
Za to od pewnego czasu pisać mi się chce, ale tylko na moich warunkach. Co oznacza, że wiele z montessoriańskiej metodyki bierze w tak zwany łeb i tyle :) Mama musi pogodzić się między innymi z tym, że:
- Nie lubię ruchomego alfabetu. A mama lubi bardzo ;-)) Niestety, entuzjazmu nie podzielam, od czasu do czasu sięgam, ale rzadko. Generalnie irytuje mnie szukanie liter w dużym pudełku (a pudełko mamy z tych małych ;) i się zniechęcam. Szukamy więc zastępników lub sposobów - o czym poniżej. Może jeszcze polubię...
- Wolę pisać litery drukowane, nie da się tego dłużej ignorować :) Montessori twierdziła, że dla dziecka łatwiejsze i naturalniejsze są krągłości liter pisanych niż kanty drukowanych. No więc dla mnie nie jest. Mama odpuściła, w domu piszę jak chcę. Pisane litery też ćwiczę, ale są dla mnie trudniejsze. Pisane - to wysiłek. Drukowane to przyjemność i pisanie spontaniczne. Z czytaniem obu rodzajów pisma radzę sobie dobrze, przy czym "d" i "b" wygląda póki co tak samo.
- Wbrew oczekiwaniom - najpierw nauczyłam się czytać, nie pisać. Chociaż mama myśli, że faza czytaniowa jeszcze przede mną :)
- Bardzo lubię "kropkowanie" czyli łączenie kropek w szlaczki, literki, obrazki. Uwielbiam i tyle. I kompletnie nic mi nie robią zalecenia, czy robić to należy czy nie. 

I feel like writing now.  My reading, after the initial delight at a new skill, has lost some of its attractiveness. I only read from time to time and I'm a very pragmatic reader. I read when I need to: signs, labels, captions, over Mummy's shoulder. Reading is still too much of an effort for me to freely pick up little books for pleasure. Writing however, well I really like it but on my own conditions. It means that some of the Montessori methodology is flying out the window and Mummy has accept that:
- I don't like the movable alphabet. Unlike Mummy! ;-)) Unfortunately, I do not share the enthusiasm and work with it only form time to time. I get quite irritated looking for letters in the big box and I drop it. So we are looking for ways and for substitutes. Maybe I will come to like it one day?
- I prefer writing in capitals which cannot be ignored any longer ;) Montessori claimed that small round letters are easier and more natural to write for children. Well, not for me. Mummy's given up ;), at home I write the way I want. Small cursive letters require effort, capitals sprout out spontanieously. However, I read both types of writing no problem
- I learned to read before I learned to write, although Mummy thinks that the sensitive period for reading is still ahead of me ;-)
- I really like following dots for writing and drawing. Even if some would claim its inappropriatness, I am not too bothered...

***


Mama zorientowała się, że coś jest na pisaniowej rzeczy dopiero po 3 dniach mojego upartego znoszenia z przedszkola po kilka sztuk tego samego 'kropkowanego' obrazka. Niby ani ładny, ani nic specjalnego. Aż w końcu mama zaskoczyła: "Hannah, czy ty byś chciała pouczyć się pisać po kropkach?" "TAK!!! TAK! CHCĘ'. Wyciągnęłyśmy nieortodoksyjne zeszyty pisaniowych ćwiczeń i szlaczków, a one pochłonęły mnie bez reszty prawie na 2 godziny! Od tego się zaczęło...

Mummy realised there was something waking up in the writing department only after 3 days of me bringing home from the preschool the same dotted picture over and over again. Neither was the picture pretty, nor special. Nothing much realy. And mummy finally clicked; "Hannah, would you like to learn writng by following dots?" "YES!!! YES!! I DO!". So we got some unorthodox exercise books and I was gone for about 2 hours! This is how it all started...

***
Piszę po tablicy gładkiej.
Writing on a blank board


***
Pracuję z ruchomym alfabetem. Mama podpowiada w którym rządku jest litera, której szukam.
Working with the movable alphabet. Mummy helps by pointing at the row in which I can find the letter I'm looking for.


***
Wygłupiactwo i wymyślactwo baaardzo śmiesznych słów :)
Being silly and making up reeeaaallly funny words :)

***

Ruchomego alfabetu zamiennik pierwszy :) - czyli pisanie na komputerze. Gramy w prościutką grę: potrzebne min. 2 osoby, komputer, koszyk z przedmiotami do zapisania (u nas - fonetyczne angielskie wyrazy) i szmatka do zakrycia koszyka. Gracz pierwszy losuje spod szmatki przedmiot, ogląda go nie pokazując. Zapisuje na komputerze co wylosował. Drugi gracz odczytuje i taaadaamm - sprawdzamy z wylosowanym przedmiotem czy wszystko się zgadza :) Potem zamianka. Ćwiczymy pisanie, czytanie oraz kojarzenie liter wielkich (klawiatura) z małymi (monitor).

Movable alphabet substitute 1 :) - typing on the computer. We are playing a simple game: 2 players, a computer, a basket with items to spell out (in our case English phonetic words) and a cloth for covering the basket. Player 1 draws an item without showing it to the other player(s). Then spells the word on the computer. The other player reads the word out and... taaadddaamm - we check if what was read fits the item. Then we swap roles. In this game we practice spelling, reading and associating capital letters (keyboard) with the small ones (screen)

***

Ruchomego alfabetu zamiennik drugi :) - czyli Junior Scrabble. Cioci L. dziękujemy. Bardzo fajna zabawka. Jeden mały minus - zbyt ścisła kontrola błędu jak na nasze potrzeby... Dziecko układa słowa do obrazka. Poszczególne litery są oznaczone kolorami. I tu klops jeśli ktoś chce ułożyć słowo niewłaściwie (a ma do tego pełne prawo czterolatki). Hania układając "drum" (bębenek) słyszała go jako "jrum" i tak chciała ułożyć. A tu klops. Kolor literki nie pasuje do koloru pola! Hania okropnie sfrustrowana i nie rozumie o co chodzi i czemu "d" skoro "j"... Podobna sytuacja przy "doll", które słyszy "dol", a nie pasuje liczba liter...Movable alphabet substitute 2 :) - Junior Scrabble. A big thank you to Auntie L.! A great toy, with one minus though - too rigid control of error for our needs. A child spells out the pictures. Letters and fields of the words are colour coded which gets tricky if you want to misspell something (and being 4 - you are fully entitled to do so). Hannah wanted to spell a "drum" as a "jrum" - that's how she heard it. But then the colours didn't match which got her really frustrated, not understanding what was going on and why she should use "d" when she hears "j"... Similar with a "doll" which wanted to be spelled "dol", but the number of letter didn't fit...

***

Ruchomego alfabetu zamiennik trzeci :). Mama się gimnastykuje, żeby wymyślać więcej i więcej i więcej fonetycznych ów, w których nie powtarzają się litery ;-)
Movable alphabet substitute 3 :) Mummy
working very hard to come up with more and more and more phonetic words that don't have any repeating letters ;-)

***
Ogromne, choć krótkotrwałe póki co zainteresowanie. Szorstkie litery zmieniają u nas miejsce z półeczki językowej na stojak tablicy :)
A huge, although short so far interest. Our sandpaper letters are changing their home from the language shelf to the blackboard stand :)

***
Po przemyśleniu - właściwsze przygotowanie tablicy - litery po lewej stronie, żeby zachęcać do pisania we właściwym kierunku.
After rethinking - a better preparation of the board. The letters moved to the left side to encourage the right direction of writing.

***
Przygotowywanie kartki urodzinowej :) Najpierw układam, potem przepisuję. Co ciekawe - tekst przepisuję drukowanymi!
Birthday card preparation (the sentence in the background says "Happy birthday Kuba"). What's interesting - I rewrite the sentence in capitals!

***
Kartka dla Babci :) Przepisuję po mamie.
A card for Babcia :) Rewriting after mummy.

***
Pisane po kropkach.
Following the dots.

***
Czytanie dla odmiany - łączę rymy.
Reading for a change - connecting rhymes

***
Przeczytane pierwsze 5 książeczek serii! Wyjątkowo jak na domowe warunki - po polsku :)
Reading the first 5 books of the series.
Polecamy! Świetna seria dla początkujących czytaczy. Polski odpowiednik miedzynarodowego bestsellera. Tam gdzie ma być fonetycznie - jest fonetycznie. Proste krótkie historyjki, bardzo ładnie wydane, a do tego prawdziwe książeczki, a nie wydruki :)

Niestety - angielska wersja bardzo nas rozczarowała. Nie za ładne i niekolorowe rysunki, do tego naprawdę nudne historyjki. Hannah przebrnęła przez pierwszą, za następną już się wziąć nie chciała. Może jak się czytaniowo rozkręci to do nich wróci...
English version - unfortunately very disappointing. Not very nice and bleak illustrations, very boring stories. After one book Hannah didn't want to read any other ones. Maybe it will change when she gets more into the reading swing...

9 comments:

  1. Widzę, że uczycie się po angielsku i po polsku. U nas dokładnie taka sama sytuacja. Kacper chodzi do montesoriańskiego przedszkola anglojęzycznego a w domu po polsku uczę go ja.

    Świetna strona do nauki czytania, może nie znacie :)
    http://www.starfall.com/n/level-a/learn-to-read/load.htm?f

    I ja zaczynam z Kacprem naukę liter pisanych i w sumie nie wiem jak go zachęcić, bo drukowane nie stanowią już problemu.

    A przy okazji jesteście z Dolnego śląska? (myślę o Twoim wpisie o butelkach Żyw... do budowy igloo). Napisz proszę maila. :)

    ReplyDelete
  2. Hej Lasche :) Zaraz poślę Ci maila.
    U nas jest podobnie jak u Was, tyle że odwrotnie ;) Hannah w przedszkolu uczy się pisać/czytać po polsku, ja w domu "edukację językową" prowadzę po angielsku, żeby wzmacniać haniową dwujęzyczność. Książeczki do czytania po polsku z tego posta są wyjątkiem. Czytania książek przez rodziców są w obu językach.
    My się generalnie raczej trzymamy metodyki Montessori, zarówno w przedszkolu jak i w domu, więc ja drukowanych liter zasadniczo nie uczę. Drukowane jak widać uczą się same ;) Pisane, choćby w formie szorskich liter, są z nami od kiedy pamiętam :) Są więc znane, ale zdecydowanie mniej lubiane (trudniejsze)
    Dzięki za namiary na stronę! Pozdrawiam

    ReplyDelete
  3. Aniu! Proszę daj namiary na te książeczki!!:) Te po polsku - jaka to seria? bo ze zdjęcia nie mogę wypatrzeć:) Młody będzie zachwycony... mam nadzieję;)

    ReplyDelete
  4. ok, znalazłam - wujek google niezastąpiony! Zamawiam!:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podlinkowałam już w podpisie zdjęcia :) Seria została wydana przez Wydawnictwo Pentliczek.
      Napiszcie czy u Was się książeczki sprawdzą :)

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
    3. no szału nie ma :(
      Młody zmienił fazę (jak Hania!:)), teraz chce pisać (wietrzę tu wpływ starszego brata)! Podpisuje wszystko co się da i czyta tylko to, co sam napisze:) Ostatnio to nawet sobie notuje wieczorem, czym będzie się bawił następnego dnia!
      A! i oczywiście pisze literami drukowanymi... mimo, że czyta jednymi i drugimi - tak więc, że Cię zacytuję: BĄDŹ TU MĄDRY I PISZ WIERSZE!:)

      Delete
  5. Ha! Mam kolejny dowód na to, że wielkie litery są łatwiejsze dla małych dzieci ;-)
    A zabawa z komputerem i losowaniem przedmiotów jest fantastyczna! Zaraz w poniedziałek pobawię się z Mikołajem, tyle że my użyjemy naszego ruchomego alfabetu. Dziękuję za inspirujący post ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas rzeczywiście to pisanie łatwiej i chętniej idzie drukowanymi. Z drugiej strony czytanie, dzięki znajmości liter pisanych też idzie płynnie, bo większość druku (książki, gazety, instrukcje itd) jest jednak "małymi literami". I bądź tu mądry i pisze wiersze... ;))
      Ciekawe czy u Was zabawa się sprawdzi :)

      Delete