Monday, 21 January 2013

W duszy gra

A melody of the soul



Hannah wyraźnie rozczarowanym, żeby nie powiedzieć zdegustowanym tonem komentuje kolędę w wykonaniu lokalnego księdza:
H: Ależ Mamo... Ja myślałam, że ten ksiądz, że oni wiesz, przyjdą razem... No wiesz, ksiądz z księżniczką. A nie tak...
:-)

A tak poza tym, to od jakiegoś miesiąca nurzam się w głębi duchowej. Bez zachęty, bez kuszenia, ani tym bardziej bez zdalnego sterowania - ciążę w kierunku nieskończoności. Rodzicom pozostaje, w lekkim zdumieniu - podążanie za dzieckiem.
Czym się to przejawia? Poza rozważaniami filozoficznymi nad istotą życia i śmierci - podjęłam się pewnych konkretnych praktyk. Żądam na przykład wielokrotnego, nierzadko codziennego czytania mi Biblii dla dzieci. Stawiam na Nowy Testament ("od Maryi chcę, nie wcześniej") i nie odpuszczam aż parę razy nie usłyszę całości (cioci Agatce przy tej okazji pięknie dziękujemy :)). 
Śpiewam kolędy i tańczę do nich. Również codziennie. W celu opanowania całości materiału z posiadanej płyty przez parę dni zamykałam się w kuchni z odtwarzaczem i słuchawkami, stawiałam przed sobą dwa święte obrazki (!!!), kazałam zapalić świeczkę (!) i przez dobre dwie godziny, każdorazowo, byłam wyłączona dla świata. Znam kolęd po 4 zwrotki - co prawda część słów po pińkusku, ale co tam ;)
Ku pewnemu onieśmieleniu rodziców - do mojego języka weszły też na stałe pewne nowe metafory i hiperbole. Na przykład gromko wykrzykiwane w poczekalni u lekarza:
H: Mamo czy wiesz jak bardzo Cię kocham? Jak Pan Jezus!!

Albo wypowiadane z drżeniem w głosie:
H: Wiesz Mamo, że ja też kiedyś umyję nogi swoim bliskim.
(Pełen szacun...)

Albo:
H: Może porysujemy jutro postaci? Ludzi, którzy kiedyś żyli?
M: Jasne, możemy porysować. Chodzi ci o pierwotnego człowieka? O jakieś konkretne postaci ci chodzi?
H: Może porysujemy Maryję, Józefa i Jezusa? I Anioła do tego?

Tak więc nowy czas tu mamy. Hannah przeciera nowe szlaki i prowadzi w nieznane...

***

Hannah, with a clearly disappointed, if not disgusted tone of voice, about the local priest's pastoral visit:
H: But Mummy... I thought that this priest..., you know, that they would both come together... You know, the priest and the princess, together. And not like that...
:-)

And besides, I've been communing with spiritual depth for about a month now. With no encouragement, no tempting, and especially with no remote controlling - I seem to tend towards eternity. What's left for the parents to do is to go with the flow...
What does it look like? Apart from philosophical divagations about life and death - I have taken up some concrete practices. I demand a multiple, sometimes daily reading of the Bible for children. I would go for the New Testament out of choice ("from Mary please, not earlier") and will not let go until I have heard it all. (a special thank you to auntie Agata here :))
I sing Christmas carols and dance to them. Daily as well. In order to assimilate all the material from my CD - I locked myself in the kitchen for a few days, with my CD player and the headphones, I placed two holy pictures in front of me (!!!), asked to have a candle lit (!) and I was gone for the world for a couple of hourse each time. As a result I know 4 verses of most of the carols, some of the words in Pinku language, but who cares.
To some intimidation of the parents - my language includes now some of the new metaphors and hyperbolas. For example a booming shout in the doctor's waiting room:
H: Do you know Mummy how much I love you? Like Lord Jesus!!

Or spoken in a moved, trembled voice:
H: Mummy do you know that I will wash the feet of my relatives one day too?
(Respect for that, Little Bum)

Or:
H: Maybe we will draw some figures tomorrow? People who used to live a long time ago?
M: Sure we can. Do you mean first humans? Do you have anyone specific in mind?
H: Yes, maybe we can draw Mary, Joseph and baby Jesus? And an angel on the top of that?

So... new time has come here, Hannah is leading a new way...

4 comments:

  1. Niesamowite:) Fascynacja na calego!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Te obrazki swiete,swieczka i nabozne skupienie- czad:)

      Delete
  2. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  3. :-))))
    ciocia Agatka

    Wykrzyknienie "Jak Pan Jezus" wywołało u mnie przy czytaniu uśmiech na całą twarz, a tekst o myciu nóg jakiś taki dziwny skurcz żołądka... Szacun, niewątpliwie!

    ReplyDelete