Wednesday, 28 November 2012

Ile, ile?

How much? How many?



Ile ty masz lat? A ile ma Tata? To Tato jest starszy? A ile ma Babcia? A ile ma Kasia? A ty zawsze będziesz starsza ode mnie tak? A ja będę starsza od Wiktorii?
Po kolejnym pytaniu - Mama wydobyła zakurzony zestaw do przeliczania wieku członków rodziny :) Na zestaw składają się: zdjęcia, podpisy ile kto ma lat (albo w formie karteczek, które Mama układa odpowiednio, albo po prostu w formie zapisu na odwrocie) oraz złoty materiał do przeliczania + ewentualne akcesoria dodatkowe. I kombinujemy :)
1. Układamy ze złotych perełek wiek każdej z osób - ćwicząc przeliczanie, czytanie liczb, kojarzenie ilości z zapisami.
2. Zastanawiamy się kto ma więcej kto ma mniej
3. Sprawdzamy ile lat ma nasza rodzina w sumie, tworząc złotą górę perełek i później porządkując je (wymiany jedności na dziesiątki, dziesiątki na setki itd.) - mamy wszyscy wspólnie grubo ponad 300 lat!
4. Gramy "w króla"* i układamy członków rodziny od najstarszego do najmłodszego - przy okazji ćwiczymy rozróżnianie kto ma więcej a kto mniej.
5. A na koniec rozmawiamy i rozmawiamy o nadchodzących urodzinach... Ach...

How old are you? How old is Daddy? Is Daddy older then? And Babcia, how old is she? How about Kasia? Will you always be older than me? And me older than Wiktoria?
After one of such questions Mummy got a dusted set for family age calculations out ;) The set consists of: photos, captions with age of all the family members (either on separate pieces of paper or just marked on the back of each photo) and golden beads material + some other accessories as needed. And we started freestyling ;)
1. We match each family member with their age formed with golden beads - practising counting, reading numbers and associating numbers with quantities
2. We discuss who's older and who's younger
3. We check how old is our whole family - seems we are well over 300 years old! To do that we pile up all the used golden beads, then we sort them and exchange them (units into tens, tens into hundrends etc) to finally see the sum.
4. We play a "king game"** and sort the family members from the oldest to the yougest - practicing the "more" and "less" in the same time.
5. And finally, we excitedly discuss the upcoming birthday... Aaawww...

 
Układam wiek ze złotych perełek zgodnie ze wskazówką na odwrocie zdjęcia.I build the age with golden beads, in accordance with the description on the back.

***


Sumuję wiek całorodzinny, wymieniam jedności na dziesiątki a dziesiątki na setki, podpisuję liczbę.
I'm summing up the family age, exchanging units into tens and tens into hundreds, then I "sign" it.

***
Szukam Króla. Najpierw porównuję Tatę do rządku powyżej, potem Mamę.
Looking for the King. First I'm comparing Daddy to the row above, then Mummy.
  ***
Oto Królowa :) - najbliższa rodzina od najstarsego do najmłodszego
Here is the Queen :) - the immediate family from the oldest to the youngest.


* Gra w króla - w metodzie Montessori - uniwersalna zabawa służąca porządkowaniu kilku przedmiotów pod względem jakiejś cechy - od najgłośniejszego do najcichszego, od najgładszego do najbardziej szorstkiego, od najniższego (dźwięku) do najwyższego, u nas - od najstarszego do najmłodszego członka rodziny. Przedmioty ustawia się w rządku i wybiera się jeden z nich (kontrolny - zwany królem), po czym po kolei porównuje się go do pozostałych, jeden za drugim. Jak trafi się na przedmiot, który ma wyższe natężenie cechy niż przedmiot "kontrolny" - czyli na przykład na członka rodziny, który ma więcej lat - nastepuje zamiana miejsc. Dotychczasowy "król" staje w rządku, a na jego miejsce trafia starszy członek rodziny-nowy król i kontynuuje się porównywanie do końca rządku. Jeśli nie znalazł się nikt starszy od "króla" - to ustawia się go na pierwszym miejscu nowego rzędu - jest to najstarszy członek rodziny. Następnie bierze się następną osobę-króla i ponownie porównuje do każdego w rządku sprawdzając, czy znajdzie się ktoś starszy. Jeśli tak - to ponownie następuje zamiana miejscami itd., aż do ustawienia nowego rządka według właściwej kolejności.

** A king game - in Montessori method - a universal play used for sorting a few objects along a certain parameter - from the loudest to the quietest, from the smoothest to the roughest, from the lowest (pitch) to the highest, or as in our case - from the oldest to the youngest family member. You place the objects in a row and pick one of them - the king (a control object) and then compare it to the other ones, one by one. When you find an object with higher intensity of the parameter - in our case - a family member older than "the king" - they swap places. You take the older family member and make it a new king and place the old king back in the row. Then you continue the comparisons down the row, swapping places every time you find an older family member than the current king. When the row is finished - you are holding the actual king - the oldest family member and you can place them on the top of the new hierarchy. Then you start the comparisons with the remaining objects in a row in the same manner - picking a new king and comparing it down the road.



Friday, 23 November 2012

Przebardzo

Supervery


Hannah i babcia gotują zupę. Babcia prawdziwą, Hannah nanibową. Która zupa jest lepsza?
B: Moja!
H: Nie, moja!
B: Nie, moja!
H: Nie MOJA! Kto ma sukienkę i ona się bardziej kręci, ten ma lepszą zupę!!
B: Ej, chyba nie... Moja smaczniejsza.
H: Nie!!! Bo ten kto ma TAKĄ suknię, piękną, tego zupa jest przebardzo bardzo smaczniejsza!



Hannah and Granny are making a soup. Granny a real one, Hannah a pretend one. Which one is tastier?
G: Mine!
H: No, mine!
G: No, mine.
H: No, MINE!! The one who's wearing a dress and whose dress twirls more, has a better soup!!
G: Nah... Mine is tastier.
H: No!!! The one who has SUCH a gown, beautiful, their soup is supervery very much tastier!

Thursday, 22 November 2012

Bardzo bardzo :)

A lot a lot :)

H: Wiesz jak bardzo Cię kocham?
M: Jak?
H: Jak trzydzieści pięć marchewek!


lub

H: Jak cztery tysiące pięć setek trzy dziesiątki i osiem jedności. Tak bardzo. A Ty? (tylko nie mów, że więcej...)


H: Do you know how much I love you?
M: How much?
H: Like thirty five carrots!

or

H: Like four thousand five hundred three tens and eight units. That much. And you? (please, don't say more than me...)

Wednesday, 21 November 2012

Bardzo...

A lot...

H: Bardzo lubię te rajtuzy. Bardzo. Wiesz jak bardzo?
M:??
H: Jak od fundamentów do kosmosu! Tak bardzo.

H: I really like these tights. A lot. Do you know how much?
M:??
H: Like from the foundations to the cosmos. That much.
 

Monday, 19 November 2012

O roznorodnosci

About diversity

H: Mamo, w naszej rodzinie każdy dzisiaj jest inny. Jeden jest ładny, jeden jest śmieszny, a jeden w sam raz.


H: Mummy, in our family everyone is different today. One is pretty, one is funny and one is just right.

Thursday, 15 November 2012

Coś na rzeczy

Something to it

Jedziemy samochodem. Hannah w foteliku tyłem do kierunku jazdy.
H: Mamo, a czy ty wiesz, że samochody mają buzie? I mają miny?
M: Taaaak?? A jakie miny?
H: Niektóre są wesołe. Niektóre smutne. Niektóre złe. Niektóre zmartwione. Niektóre zdziwione.
Jedziemy więc dalej. Hania na bieżąco aktualizuje raport na temat miny samochodu jadącego w danym momencie za nami. Wesoła poranna dyskusja o tym, czym zmartwił się z rana Volkswagen, a z czego się cieszy Toyota :)
Ale tak w sumie, jak się dobrze przyjrzeć, to jest coś na rzeczy, czyż nie?


We are driving in the morning. Hannah facing back in her carseat.
H: Mummy, did you know that cars have faces? And they make faces?
M: Yeahhh?? And what faces are they making?
H: Some are happy. Some are sad. Some are angry. Some are worried. Some are surprised.
We continue the drive. Hannah feeding me with an ongoing update on the faces of whatever is driving behind us. A happy morning chat about what worried Mr. Volkswagen in such an early hour and what makes Toyota so cheerful :)
Indeed, when you give it a good close look, there is something to it. Is it not?

Monday, 12 November 2012

Panie, Panowie, ja czytam!

Ladies and gentlemen, I'm reading!


 Panie, Panowie, ja czytam :))
Zapytana skąd umiem, odpowiadam, że "sama się nauczyłam" :)
Tak też było w rzeczy samej. Poniekąd. Znałam większość liter, to prawda. Od dawna słyszałam pierwsze głoski wyrazów, potem słyszałam ostatnie. Nagle zaczęłam słyszeć środkowe, Mama w sumie nie wie nawet kiedy. Od około pół roku zabawy językowe mnie nie interesowały, no to ich w domu prawie nie było. Mama zaczynała mieć wątpliwości czy dobrym pomysłem było upieranie się na angielski w domu, że to może jednak za dużo zamieszania z dodatkowymi głoskami, że może lepiej jednak na razie odpuścić...
Aż nagle - zmiana zainteresowań. Dwa tygodnie temu wróciłam z przedszkola z zapiskami kilku wyrazów trzyliterowych, które podobno przeczytałam. Mama zastrzygła uszami, ale na proponowane zabawy w analizę wyrazów (układanie słów przy użyciu ruchomego alfabetu) reagowałam jak zwykle - czyli bez entuzjazmu. W końcu Mama odpuściła montessoriańską procedurę, zgodnie z którą dzieci najpierw piszą (lub układają wyrazy z liter, jeśli ręka nie jest jeszcze na pisanie gotowa), a dopiero później są gotowe do czytania i pokazała mi pierwsze ćwiczenie z czytania różowego materiału*. Ku jej zdumieniu, i swojemu własnemu, przeczytałam wszystkie wyrazy i dopasowałam je do figurek. Natychmiast zrobiłam to jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz. 

Mama była nieprzygotowana. Poza skromnym jednym zestawikiem na początek nie miała nic gotowego po angielsku, a ja chciałam więcej. Mama zarządziła kompromis i mój pierwszy wieczór czytania spędziałam czytając po polsku materiał przygotowany przez Mamę w ramach kursu dla nauczycieli Montessori. Dzięki temu trafiłam na "książczkę" z wyrazem "fuj", z którego od dwóch dni się zarykuję i turlam ze śmiechu po podłodze ;)
Wieczorem ruszyła produkcja - drukowanie całości materiału różowego, który w komputerze szczęśliwie już czekał od dawna. Mało czasu, dużo pracy, robiliśmy skróty. Wycinała cała rodzina, ze mną włącznie, pominęliśmy laminowanie, ale co tam. Druk był czarny, bo drukarka kolorowa bez tuszu, ale co tam. Rano byliśmy gotowi. Zaczęłam nowy etap w życiu, nowy świat powoli staje przede mną otworem :)


Ladies and gentlemen, I am beginning to read :))
When asked how come and who taught me, I answer "all by myself" :)
And this is the case. More or less. I did know most of the letters. For a long time I could hear  initial sounds of words. Then I could hear the ending sounds. Suddenly I started to hear the middle sounds as well, Mummy's not quite sure when really. For the last 6 months I wasn't too keen on language games so there were very few around. In weaker moments Mummy was wondering whether sticking to English reading/writing at home and Polish at preschool was a good idea. Whether it wasn't too much, too confusing with different sounds for letters etc.
Then suddenly - change of interests. Two weeks ago I came back from preschool with a few words scribbled by the teacher, that I had apparently read. Mmmmm, Mummy pricked up her ears, but still I was showing no enthusiasm for word analysis exercises (building words with a movable alphabet). Finally Mummy decided to let go of the Montessori procedure indicating that children will write (or build words with movable alphabet if their hand isn't ready yet for writing) before they are ready to read and showed me first pink material** reading exercises. To her and my own surprise I read all the words and matched them with the little figures. And then I did it once again and again and again and didn't want to stop.
Mummy wasn't ready for that. Apart from a very modest one set she had no pink material ready in English. And I wanted MORE. So a compromise was accepted and I spent the evening reading in Polish, using Mummy's material prepared during her Montessori teacher course.
In the evening a mad production began though. We were printing all the pink material that fortunately had been waiting in the computer for some time. A lot of work, only little time, we were cutting corners. No laminating, but who cares. Only black print as the colour cartridges were empty, but who cares... The whole family was cutting, me included and we were ready with the material in the morning. I started a new chapter in my life; a whole new world is slowly opening its doors for me...

Pierwsze "różowe ćwiczenie" - czytam wyrazy i dopasowuję je do figurek. W kolejnym kroku będę dopasowywać wyrazy do obrazków (obrazki są mniej "konkretne" niż figurki, a łatwiej zacząć od konkretów ;))

My first "pink exercise" - I read the words and match them with figures. The next step will be word matching with pictures (pictures are less "concrete" than figures and it's always easier to start with concrete ;))
***

Tak wyglądał mój wieczór... :) Tatę wracającego z pracy powitałam radosnym zaproszeniem do siedzenia i słuchania.
This is what my evening looked like... ;-) I cheerfully invited Daddy who came back from work to sit and listen. Now.

***
Nagle zdecydowałam, że "pisać" też chcę! Tutaj układam krótkie słowa z liter ruchomego alfabetu, następnego dnia wygrzebuję z głębi szuflad z zapasami mini-tablicę i kredę i chcę pisać litery. Mama jest zdumiona w sumie... Jakaś tama puściła czy co...?

Suddently I decided I wanted to write as well! Here I'm building words with movable alphabet letters. The next day I pull out my old mini-balckboard and chalk from the depths of a drawer and want to write letters too. Mummy's quite surprised indeed... Some kind of a breakthrough or what?
 

***

Produkcja materiału idzie pełną parą :)
Material production on the full steam :)

***

Nasza "różowa półka" // Our "pink shelf":
1. szorski alfabet do nauki liter // Sandpaper letters
2. koszyczek z figurkami i podpisami do dopasowywania // matching words with figures
3. "małe książeczki" - różowa okładka, a w środku na każdej stronie jedno słowo do przeczytania // "small books" - a pink cover and inside - a word for a read on each page
4. dopasowywanie podpisów do obrazków // matching words with pictures
5. "arkusz" -  zestaw 6 obrazków i 6 podpisów do dopasowania // a set of 6 pictures and 6 captions to match
6. lista wyrazów do czytania // a list of words for reading
7. "tajemnicze pudełko" pełne poskładanych wyrazów do odkrywania i czytania // "mysterious box" full of folded words for discovering and reading
8. czasowniki - polecenia do wykonania // verbs - commands to understand and carry out


***

Czytam polecenia i demonstruję je (na zdjęciu "nap" czyli drzemać). Później przeradza się to w rodzinną grę w kalambury, z rozdawaniem wyrazów wszystkim grającym i naprzemiennym prezentowaniem słów podczas gdy reszta zgaduje :) Przy okazji powoli uczę się czytać po cichu ;-))
Czasowniki poleceń wydrukowane sa na czerwonym papierze, gdyż w kolorystyce Montessori czasownik jako część mowy będzie w przyszłych latach reprezentowana przez symbol czerwonej kuli. Na to mamy jeszcze duuużo czasu, ale już teraz budowana jest w dziecku intuicja, skojarzenie. Stąd czerwone tło wyrazów. Stąd stawanie na czerwonym okrągłym dywaniku jak bawimy się w polecenia.


I read commands and demonstrate them (on the photo - I "nap"). Later it developes into a full blown family charades game, with the words being dealt to all the players, with acting and guessing. I slowly practice quiet reading ;-))
The verb commands are printed on red paper as Montessori "codes" a verb (the part of speech) with a symbol of a red sphere. We are not likely to learn grammar for the next couple of years, but already now intuition and associations are being built. Hence the red background and standing on a red circle when playing the verbs game.

~

* Naukę pisania i czytania w metodzie Montessori można podzielić na 3 etapy, które oznaczone są kolorystycznie. Materiał różowy - początkowy, to wyrazy 3-literowe, fonetyczne. Materiał niebieski - to dłuższe wyrazy fonetyczne, a materiał zielony to wyrazy niefonetyczne, z określonymi "wyzwaniami" czy trudnościami językowymi, jak np. "cz", "ch", "zi", "dz" itd.

** Learning to read and write in Montessori method can be divided into 3 stages which are colour coded. Pink material for beginners consists of 3-letter words which are phonetic. Blue material - covers longer phonetic words and blends, whereas green material consists of non phonetic words with difficulties such as "oo", "oy and oi", "wh", "th" etc.