Wednesday, 31 October 2012

Dr House

House MD



H: Mózg i serce są na przykład miękkie. I one są N-A-J-W-A-Ż-N-I-E-S-Z-E, Mamo (palec wskazujący wzniesiony kaznodziejsko do góry). Najważniejsze. Nie można się na przykład nimi podzielić. (chwila zadumy, coś jednak nie gra, hmmm...)
Mamo, a czy jeżeli jedna osoba umra, ale jej serce jest jeszcze zdrowe. A druga osoba ma bardzo chore serce. To czy można tak zrobić, żeby ta pierwsza osoba tak jakby dała serce tej drugiej? Tak można szybciutko ciach ciach wyciąć i ta druga osoba dostanie serce i będzie zdrowa? Mamo?
M: Jasne, że można :)

No więc dłubiemy we wnętrznościach człowieka... Mamy model z miękko-obrzydliwymi organami wewnętrznymi (genialne, że są miękkie!!), przeprowadzamy operacje ("Siostro, kleszcze!"), przeszczepy, dyskutujemy co jest po co. Potem kończymy dyżur i idziemy "do domu", choć wzywają nas bez przerwy do jakichś trudnych przypadków i człowiek normalnie odpocząć nie może.

H: Mamo opowiadaj mi o bakteriach. Złych i dobrych. Nie musi to być o tych bakteriach w jelitkach, albo w ciele. No mów, mów. Już. Opowiadaj o bakteriach COKOLWIEK. Może być o takich, które są na roślinach. Albo w wodzie. Mów mów.
A Mama... Mama nie ma za wiele do powiedzenia... Szuka desperacko jakichś ciekawych źródeł zewnętrznych. Może ktoś coś podpowie? Jakieś książeczki albo co innego?



H: Brain and heart are soft. And they are M-O-S-T   I-M-P-O-R-T-A-N-T, Mummy (index finger raised in a pastoral fashion). Most imporatant. You can't for example share them with other people (a moment of consternation, something's not quite right, hmmm...).
Mummy... And if one person dies, but their heart is still healthy. And another person has a very sick heart. Can you do it like that, that one person will kind of give the heart to the second one? You could just quickly snip snip cut it out and the second person can get the heart and be healthy? Mummy, can you?
M: Sure :)

We are buried in human intestines. We have a body model with soft and sticky organs (yack, but gosh it's genius they are soft!!), we carry out operations ("Sister, forceps please"), organ transplants, we discuss what is for what. Then we are off duty and "go home", but have to be on call for all these complicated cases. One has no time to rest.

H: Mummy, tell me about bacteria. The bad ones and the good ones. It doesn't have to be about bacteria in the intestines or in the body. Just talk, talk. Go on. Tell me ANYTHING about bacteria. Maybe about the ones on the plants, or in the water? Just talk, talk.
And Mummy... Mummy doesn't have too much to say unfortunately... She's desperately looking for some child friendly resources. Maybe you have some suggestions? Books? Or anything else?

Kleszcze czy pęseta - oto jest pytanie. Złapać układ moczowy to wyższa szkoła motorycznej jazdy :)
Forceps or tweezers - that is the question. Extracting urinal tract is not a manual piece of cake :)


Uwaga! Przełyk niosę!!
Careful! I'm carrying an oesophagus!!

Sprawdzam różnicę między organami miękkimi a kośćmi.
Checking out the difference between soft organs and bones.



Mmmm... Gdzie te nerki odłożyć...?
Mmmm... Where do these kidneys go?

Wysupłuję mózg z czaszki. Ostrożnie!!
Gently extracting the brain from the skull. Carefull!!


Sprawdźmy czy w tym mózgu są jakieś bakterie Mamo.
Let's check for some bacteria in this brain, Mummy.


Operacja się udała, pacjent zszedł ;)
The operation was succesful, however the patient's deceased ;)

Wednesday, 24 October 2012

Roly poly

 Butle

 We got inspired and so we've been producing discovery bottles for a few weeks. The bottles are sooo beautiful. The first ones were for Julka, and then I got hooked ;) I requested a set for bottle making for my shelves and it seems that I'm going to get one. The finished bottles are rolling around the house and every now and then I catch Mummy staring at them against the light... Hipnotised...
We use the following combinations:
- coloured water + cooking oil (half in half)
- baby oil
- (coloured) water + washing up liquid
- just water
- we add (or not) all sorts of bits and bobs: glitter, sequins, hex nuts, pins, gold leaf flakes, bits of coloured pipe cleaners and ribbons, coins, buttons, little stones etc
- for little Julka - we also used hot glue to secure the top. For me - we don't bother with that ;)

Od paru tygodni, z inspiracji, produkujemy butelki. Butelki piękne są. Pierwsze były dla Julki, a potem się uzależniłam :) Zażyczyłam sobie zestawu do produkcji butelek na półce i wygląda na to, że się doczekam... Gotowe dzieła plączą się po domu i co rusz przyłapuję Mamę na tym, jak wpatruje się w nie pod światło... Jak zahipnotyzowana...
Używamy następujących kombinacji:
- kolorowa woda (barwniki spożywcze) + olej (pół na pół)
- oliwka dla dzieci
- (kolorowa) woda + płyn do mycia naczyń 
- sama woda
- dorzucamy (lub nie) co nam w ręce wpadnie: brokat, cekiny, zakrętki ze śrubek, szpilki, złote płatki, kawałki kolorowych drucików, wstążeczek, monety, guziki, małe kamyczki itd.
- dla małej Julki - zabezpieczyliśmy zakrętkę gorącym klejem. Dla mnie - nie zawracamy sobie tym głowy ;)

 

Monday, 22 October 2012

Dinner time

Obiadek 


H: Daddy, I've made you chicken for dinner.

H: Tato, przygotowałam dla Ciebie na obiad kurczaczka.
:-D

Saturday, 20 October 2012

Devine pattern

Boski wzorzec



I noticed the Universe was cyclical. Suddenly, out of the blue - I spotted the Pattern. With a conviction of a person who's experienced a revelation - I point out to the surroundings that "everything goes round and round and round".
It started with day and night, seasons and days of the week to move on to the generalisations about all the life on Earth.
We are reading a book starting with a flower shaking out some seeds, which spend their year travelling, sprouting and growing, to end with a new flower shaking the seeds out. I am quite decided that the next day we are going to read this story about the next generation seeds, then next and next.
Same with animals and humans. I declare that when everybody dies - still the babies will be born, who in turn will have their babies and so forth. "Round and round and round". I don't quite get the concept of evolution just yet ;), but the changing generations of everything that was, has been and will be - is clear to me. I demand stories about the cycle from crop to food to manure :) and the beginning, (middle) and the end (?) of the Universe.

H: Mummy, because this is what life's like and everything in the world. Like a snail.
M: A snail??? Why snail Hannah?
H: Like a snail's shell! All round and round and round.
Mummy's jaw dropped. Did I just see Fibonacci sequence? Golden spiral? Devine ratio? With some kind of a third eye, or what??

Zauważyłam cykliczność we wszechświecie. Nagle, ni z tego ni z owego - dostrzegłam wzorzec. Z dużym przekonaniem osoby, która dostąpiła oświecenia - zwracam otoczeniu uwagę, że "wszystko się dzieje tak w kółko i w kółko i w kółko". 
Zaczęło się od dnia i nocy, pór roku oraz dni tygodnia i tego co się z nimi wiąże (przedszkole, weekend w domu, zajęcia z karate, odwiedziny Gaby itd). Potem przyszła kolej na wszelkie przejawy życia. Czytamy książkę, która zaczyna się jak kwiat gubi jesienią nasiona, które przez cały rok podróżują, kiełkują po to, aby na koniec książki następne pokolenie kwiatów wytrząsnęło nasiona. Zdecydowanie powtarzam, że jutro będziemy czytać już o tych nowych nasionach, pojutrze o kolejnych ("ich dzieciach"), potem o kolejnych i jeszcze kolejnych. 
Tak samo dzieje się ze zwierzętami i ludźmi. Ogłaszam wszem i wobec, że jak wszyscy umrą to i tak urodzą się następne dzieci, które urodzą następne dzieci "i tak w kółko i w kółko". Ewolucję "nie bardzo rozumiem Mamo" ;), ale zmieniające się pokolenia wszystkiego co żyje i żyć będzie - jak najbardziej. Fascynuje mnie zamknięty cykl od ziemi, przez jedzenie po nawóz ;), domagam się opowiadania o początku, (środku) i końcu (?) wszechświata.

H: Mamo, bo to tak jest w życiu, na całym świecie. Jak ślimaczek.
M: Jak ślimaczek? Jaki ślimaczek Hania?
H: No... Jak muszelka ślimaczka. Tak w kółko i w kółko i w kółko.

Mama zamarła... Zobaczyłam ciąg Fibonacciego? Złotą spiralę? Boską proporcję? Jakimś trzecim okiem czy co?


Monday, 15 October 2012

Time after time

Czas na czasie



Time has been on my mind for a while. It started some time ago with my brief fascination with hourglasses. I have a set of 5, each showing a different time. I stared at them with fascination, labeled them, tried to understand the concenpt of a length of time. Then within a few days Mummy caught me: 1. staring at the wall clock, 2. asking what time it was, 3. asking what 9 o'clock meant. That was it - Mummy decided I must be showing I was ready.
She needed a little bit of preparation - I got a real clock (simple, black and white, clear numbers, marked minutes) that is sitting on the shelf, level of my eyes. I also got an exercise clock and some exercise material. And off I was. Learnt to read and understand full hours immediately. And then stalled and lost interest ;-) Half hours - undoable. Then Mummy realised that half hours were past my present numeral comprehension, as "30" is a little bit out of my comfort zone. So we tried "15 past" with some success (aided by a cartoon time being set for 7:15, vicious Mummy ;)), but not a huge enthusiasm. So we stopped for now. I am extremely happy to read and set full hours, the rest will come later :)
 

Kwestie czasu chodzą mi po głowie od niedawna. Zaczęło się od krótkiej fascynacji klepsydrami. Mam zestaw pięciu, z których każda odmierza inną długość czasu. Wpatrywałam się w nie jak zaczarowana, potem podpisywałam, obracałam, i znowu patrzyłam. Potem w niedługim czasie Mama złapała mnie na tym jak: 1. wpatruję się w zegar ścienny, 2. pytam która jest godzina, 3. pytam co oznacza godzina dziewiąta. Wyraźniej już dać znać nie mogłam. Mama uznała, że zaczynamy, bo najwyraźniej - jestem gotowa.
Wcześniej potrzebne były jednak pewne przygotowania - dostałam prawdziwy zegar (prosty, czarno-biały, z wyraźnymi liczbami i z zaznaczonymi minutami), który stoi teraz na półce na wysokości moich oczu. Dostałam także zegar ćwiczeniowy i trochę materiału do pracy i zabaw. I się zaczęło. Pełne godziny łyknęłam w sekund pięć. Po czym się zawiesiłam i straciłam zainteresowanie ;-) Połówki godzin - nie do zrobienia. Mama jednak szybko zdała sobie sprawę, że "wpół do" wykracza poza moją orientację liczbową, gdyż "30" jest poza moją strefą komfortu. Spróbowałyśmy więc "15 po" z pewnymi sukcesami (oraz z dodatkową motywacją w postaci bajki ustalonej na 7:15, przebiegła mama...;)), choć bez wielkiego entuzjazmu. Więc dałyśmy spokój na razie. Uwielbiam czytać i zaznaczać pełne godziny, reszta przyjdzie później :)

"Mummy, I LOVE doing the clock!"
"Mamo, ja KOCHAM pracować z zegarem!"
 *

My time-line of daily activities. I match pictures of different activities I do every day.
Moja linia dnia. Dopasowuję obrazki aktywności, które wykonuję codziennie.


*
Now I'm placing the activities in the right order by myself and we talk about it.
Później układam aktywności w odpowiedniej kolejności całkiem sama.



*
 
Yoohooo, I did it! :) Self-control and self-correction by comparing my work with the original strip.
Juuuhuu, udało się! :) Samokontrola i samokorekta poprzez porównanie mojej układanki z oryginalnym paskiem.

*

This is a Montessori exercise clock, which we would like to have, but we won't as it's too expensive. How to look for a compromise? Look for a clock in which:
- you can take the hours out and sort them in order (preferably - all the same shape)
- you have clear hour numbers and minute marks
- two handles are the same colour
- and which is clean and not messy with colours

To jest zegar Montessori do nauki godzin, który chciałybyśmy mieć, ale mieć nie będziemy gdyż jest za drogi. Jak szukać kompromisu? Zwróć uwagę na zegary, które:
- mają "wyjmowane godziny" do wcześniejszego uporządkowania (najlepiej, żeby elementy z liczbami były w tym samym kształcie)
- mają wyraźne liczby godzinowe oraz zaznaczone minuty
- mają wskazówki tego samego koloru
- mają prostą czystą formę, bez bałąganu kolorystycznego, który rozprasza.




*

Our compromise. Had to do a little bit of painting. Thank you Daddy :)
Nasz kompromis. Trochę trzeba było zamalować. Dziękujęmy Tato :)

This compromise we would have chosen if Mummy gave the search a little bit more time ;)
Ten kompromis byśmy wybrały, gdyby Mama poświęciła chwilę dłużej na poszukiwanie ;)

Wednesday, 3 October 2012

Unaware?

Nieświadoma?

H: Mummy, what does this road sign mean?
M: It means no parking.
H: What will happen if someone parks by this sign?
M: A policeman may give this person a fine as a punishment.
H: Mummy, what does "punishment" mean?


H: Mamo co oznacza ten znak drogowy?
M: Zakaz zatrzymywania.
H: A co się stanie jak ktoś się tam zatrzyma?
M: Może dostać od policjanta mandat za karę.
H: Mamo a co to jest kara??
:-)

Monday, 1 October 2012

Ball on a stick

Kule na patyku


H: Mummy, what is this ball on a stick?
A moment of consternation in the car. Mum needed a few seconds ;) A ball on a stick? - Do you mean a road sign? Oh yes! I did mean the road sign! Didn't notice them until today, and now I do notice and perceive them all the time. So Mummy got herself together,  the home production started - got some big and small road sign cards, some stories and games to play and off we were. What can I say - I love road signs. I only know some of them, and the ones I know - I haven't internalised completely (second rather than third stage of a 3-part lesson - I can point the sign that I'm asked about, but not always explain the signs somebody points at). However, the feeling I get when as a pretend policewoman I can tell Mummy off for pretend parking by the "no parking" sign - is priceless! My eyes are full of fire and delight when I recognise a sign. On the way to preschool I yell to Daddy to warn him about the speed bumps, I suddenly notice road signs everywhere. Surprised and excited I shout whereever we go. They are everywhere and it's wonderful. It's a little bit like learning to read...



H: Mamo, a co to jest ta kula na patyku??
Chwila konsternacji w samochodzie. Mama potrzebowała kilku sekund. Kula na patyku? - Czy chodzi ci o znak drogowy? O tak, o znak drogowy mi chodziło! Do dziś nie dostrzegałam, od dziś dostrzegam i postrzegam. Mama więc wzięła się do roboty. Ruszyła szybka produkcja dużych i małych zestawów znaków drogowych, szybko obmyślono zabawy, zgadywanki i historyjki. I wzięłyśmy się do pracy. Cóż mogę powiedzieć - kocham znaki drogowe. Co prawda obeznaną mam tylko część z nich, a te co mam - to też może jeszcze niezbyt dokładnie (raczej drugi niż trzeci etap lekcji trójstopniowej - potrafię wskazać znaki, o które się mnie spyta, ale nie zawsze nazwać te, które ktoś wskaże). Jednak uczucie, którego doświadczam, kiedy jako policjantka mogę Mamę ukarać za nanibowe parkowanie przy zakazie zatrzymywania nie równa się z niczym. Oczy mi płoną z satysfakcji, że znak rozpoznałam. A jadąc do przedszkola gromko pokrzykuję na tatę uprzedzając o progach zwalniających. Nagle znaki zauważam wszędzie. Zdumiona i zachwycona wykrzykuję podekscytowana jak tylko gdzieś ruszymy się z domu. Wspaniałe. To tak trochę jakby nauczyć się czytać...

*

Playing on IKEA roll-up carpet. Road signs, cars and crazy stories being acted out.
Mummy got the carpet not only as it had roads. She also found all the biomes on it for future play!

Zabawa na rozwijanym dywaniku z IKEI. Znaki drogowe, samochody i szalone historyjki.
Mama kupiła dywanik nie tylko dlatego, że są na nim drogi. Znalazła na nim również wszystkie biomy na przyszłość!

*
A little bit of hand practice :)
Odrobina pracy manualnej :)

*
Counting, arranging and categorising.
Liczenie, układanie i kategoryzowanie.

*
Matching, guessing, quizzing. playing.

Dopasowywanie, zgadywanki, zabawy.
Znak "przejście dla pieszych", 3 etap lekcji trójstopniowej:
M: Hannah, jaki to znak?
H: Mmmmm...
Przystanek dla pierwszych? ;)