Thursday, 30 August 2012

Land, air and water

Woda, ląd, powietrze



The material has been on the shelf for long long weeks. It appeared after June work with  the sandpaper globe, which was used for the presentation of differences between land, water and air. I kind of even started playing with it once, but with no enthusiasm. And then suddenly - bingo. Quick peep into the basket with animals and effortless matching (animals to their habitat). Easy peasy... You need to play it up a bit Mummy...
Later on - unexpected extension play after artistic efforts with Daddy... :)

Pomoc na półkach leżała od długich tygodni. Pojawiła się zaraz po czerwcowej pracy z szorstkim globusem, poprzez który poznawałam pojęcia lądów, wody i powietrza. Raz się nawet jakby za nią zabrałam, ale bez entuzjazmu. Aż nagle - bingo. Szybki rzut oka na zwierzaki w koszyku i bezwysiłkowe dopasowanie (zwierzę do jego środowiska życia). Prościzna. Mama musi się jednak bardziej wysilić... 
Później - niespodziewane rozszerzenie po artystycznych zabawach z Tatą... :)

Sandpaper globe and sensorial experience of rough land, smooth water and... airy air ;)
Szorstki globus i sensoryczne doświadczenie chropowatego lądu, gładkiej wody i przezroczystego powietrza ;)

Mmmmm... Let's see what we've got in there...
Mmmm.... Zobaczmy co my tutaj mamy...


(Looking at a stingray) "Mummy, is it a bird??"
(Patrząc na płaszczkę) "Mamo, czy to jest ptak??"

The matching job almost finished.
Dopasowywanka prawie skończona.

Making a good use of the eggs container with Daddy. Creating mountains, lakes, seas, meadows, forests and blue sky :) Perfect biome formations by accident ;-))
Robimy z Tatą dobry użytek z pudełka po jajkach. Tworzymy góry, jeziora, morza, łąki, lasy oraz błękit nieba :)
Niechcący wyszła doskonała ilustracja biomów ;-))

Taaa daaamm!! :)

Tuesday, 28 August 2012

Bijou



I'm following in the footsteps of my great great grandfather from Krakow who was a known pre-war time jewellery maker. This new addition on my shelves is my current favourite. I produce necklaces for every outfit and every person I can see in my surroundings. I stamp my feet and growl in frustration when I can't get the line through a bead. I glow out of delight  when I can decorate myself at the end.  Queen of life! A girly girl or what? :)

Idę w ślady prapradziadka z Krakowa, który był znanym przedwojennym jubilerem. Ten nowy dodatek na moich półkach to aktualny bezsprzeczny faworyt. Produkuję naszyjniki w niezliczonych ilościach, do każdego stroju i dla każdej osoby, którą zwabię do mojej pracowni. Tupię i warczę z frustracji, kiedy nie uda mi się przewlec żyłki przez koralik. Promienieję z rozkoszy, kiedy mogę się na koniec przystroić. Królowa życia. Dziewczyńska dziewczyna jak się patrzy.





Sunday, 26 August 2012

Good bye Tikka...

Do widzenia Tikka...



We didn't have you long enough...
But we will remember you with love, looking at your bird table...

Za krótko cię mieliśmy... 
Będziemy Cię wspominać z miłością patrząc na twój karmnik dla ptaków...

Monday, 20 August 2012

Little hands at work

Łapka pracuje



I'm practicing my hand. I simply have to. Period.
After the preschool craze for metal insets and shading - now the time for granny's and grandpa's engineering shapes has come. Great fun they are. I draw a wiggle on squiggle and then cut it all up (LOVE it!). I cut it into 1500 fingernail size bits saying "It's going to be a special puzzle for Kasia and Laurence!" Surely, they'll be delighted :))
Daddy's spirograph was a hit as well. Concentration to the point of the tongue sticking out almost all the way to the bellybutton :)

Ćwiczę rękę. Muszę i już. Po przedszkolnych ramkach i cieniowaniu - w ruch poszły kształtki inżynierskie po babci i dziadku. Było używanie! Odrysowany wygibas na wygibasie, a potem wycinanie (KOCHAM). Na przykład pocięcie takiego dzieła na 1500 kawałków wielkości paznokcia: "Zrobię takie specjalne puzzle w prezencie dla Kasi i Lorka"! To się ucieszą ;-))
Świetnie też sprawdził się spirograf od Taty. Skupienie takie, że języczek wylądaował prawie na pępku :)


Puzzle production.
Produkcja puzzli.

Spirograph

Colourful preschool shading
Kolorowe przedszkolne cieniowanki

Saturday, 18 August 2012

Ladybird

Biedroneczko leć do nieba...



15 minutes of a very happy play with a ladybird. Couldn't resist the thought that the ladybird enjoyed it at least as much as me ;-)

15 minut przeszczęśliwej zabawy z biedronką. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że biedronka miała z tego przynajmniej taką samą przyjemność jak ja ;-)










***

On another insect-ish note:

H playing with her granny, pretending she gets bitten by different creatures: ladybirds, spiders, mosquitos, ants etc. and then she has to go to the doctor.
H: I got bitten by a tick this time!
Doctor Granny: Why don't you use the insect cream you used before for mosquito bites?
H: No, I can't! A tick is not an insect, it's an arachnid!

*

H doesn't want to get out of bed in the morning:
H: Mummy, I'm glued to the bed. Like a pupa to the leaf.

***

A tak z innej owadziej bajki:

H bawi sie z babcią udając, że gryzą ją różne stworzenia: pająki, komary, mrówki, biedronki itd. Potem udaje się do nanibowego lekarza.
H: Pani doktor, teraz ugryzł mnie kleszcz.
Pani doktor: To może posmaruj to miejsce kremem na ugryzienia owadów, tym którego używałaś wcześniej na komary
H: Nie mogę! Kleszcz przecież nie jest owadem, jest pajęczakiem!

*

H nie chcąc się zwlec rano z łóżka:
H: Mamo. Jestem przyklejona do łóżka. Jak kokon do liścia.

Thursday, 16 August 2012

I'm a cheetah!

Jestem gepardem!


... If you ever had any doubts :)
Cheetah is my favourite and my best. I chase antilopes and eat them for dinner (even in the form of peas and carrots ;)), growl and chirp, make angry cheetah faces, feed my cheetah babies and go stalking in the high grass of African savannah. God knows where it all came from! I demand to have my cheetah books read to me, play with cheetah figures and get my face painted (thank you Daddy!). Mummy now can recite all the differences between a cheetah and a leopard that she had to discover in her old age ;)

To have it put a bit more into context - I also play with my Montessori colour coded map of the world (thank you Babcia Dana!!!) and animal figures.
Each continent has a different colour in the Montessori world and these coloures are present throughout the whole cultural curriculum, starting with the globe, through material about animals, plants, people, cultures, ecosystems etc. This helps children associate different elements with the right continent. On our shelves we have for example seven coloured baskets with animals of the continents to play with. Cheetah in a green basket for Africa included :)



... Jeśli masz jakieś wątpliwości :)
Gepard jest dla mnie najlepszy na świecie. Będąc gepardem gonię antylopy i zjadam je na obiad (choćby i w formie marchewki z groszkiem ;)), ryczę oraz "ćwierkam", robię złe gepardzie miny, karmię moje gepardziątka, oraz przyczajam się w wysokiej trawie afrykańskiej sawanny. Bóg jeden raczy wiedzieć skąd mi się to wzięło! Domagam się czytania książeczek o gepardach, bawię się gepardzimi figurkami, miewam pomalowaną buzię (dziekuję Tato!). A Mama teraz potrafi obudzona w środku nocy wyrecytować wszystkie różnice między gepardem a lampartem, które to musiała opanować na stare lata ;)

Aby nadać tej fascynacji szerszy kontekst - bawię się także montessoriańską kolorową mapą świata (dziękuję Babciu Dano!!!) oraz figurkami zwierząt.
W świecie Montessori każdy kontynent ma przyporządkowany kolor, który pozostaje obecny w całym programie  kształcenia kulturowego (kosmicznego). Począwszy od kolorowego globusa, poprzez "zakodowane" kolorystycznie materiały dotyczące zwierząt, roślin, ludzi, kultur, ekosystemów itd. To pomaga dzieciom kojarzyć różne elementy z poszczególnymi kontynentami. Na naszych półkach mamy na przykład 7 kolorowych koszyczków ze zwierzętami różnych kontynentów. Wśród zwierząt oczywiście jest także gepard - w zielonym afrykańskim koszyku :)

Girls chill-out

Babski chill-oucik




After weeks of hard work for Mummy - time for break eventually came. Girls of the family, led by Babcia Dana set off into the wild.

Po tygodniach mamowej ciężkiej pracy - wreszcie przyszedł czas na przerwę. Dziewczyny z rodziny, pod przewodnictwem Babci Dany wyruszyły w dzicz.

 
***

I was most interested in water, sand and my wonderful stick that I refused to part with forever and ever.
Mnie najbardziej interesowała woda, piach i najlepszy na świecie kijek, z którym postanowiłam się nie rozstawać na wieki wieków.

***
We found the camp of SHOWteam and were a bit of a stowaway using their attractions. Great stuff!
Odnalazłyśmy obóz świetnych  SHOWteamowców i trochę na gapę udało nam się skorzystać z ich atrakcji. Super sprawa!



***
 
In the evenings we indulge in girlie activities. Here I'm in the process of manicure treatment with a toothpaste "varnish". At this occassion Granny gives me a lesson on ancient technology of paint production - we make a powdered dye from charred bark and crashed brick, which unorthodoxically mixed with toothpaste give me great paints.

Wieczorami zajmowałyśmy się takimi tam babskimi sprawami. Tutaj wykonuję manicure "lakierem" z pasty do zębów. Przy okazji Babcia udziela mi lekcji ze starożytnych technik tworzenia farb - ze zwęglonej kory oraz ze zmiażdżonej cegły uzyskujemy sproszkowane barwniki (czarny i pomarańczowy), które w nieortodoksyjnym połączeniu z pastą do zębów służą mi za wyśmienite farby :)

 ***

I also try for the first time some of the holiday attractions: 
Próbuję także po raz pierwszy różnych wakacyjnych atrakcji:

... wafers,
... gofrów,

... cards sending
... wysyłania kartek

... wild dances on the beach,
... dzikich tańców na plaży,
 
... feeding of the local fauna,
... dokarmiaia lokalnej fauny,
... and pine-cones fishing :)
... oraz łowienia szyszkowych rybek :)

Wednesday, 15 August 2012

Ontology for the little ones ;)

Ontologia dla najmłodszych ;)

H: Mummy did you know... Every life is different...
M: ???
H: For example a flower grew out of the soil and I was born. And you were born too.
H: And a strawberry has to be watered for example. And a person doesn't have to be.
H: And a strawberry for example has pips all over it. Not like the other ones. Those which have pips inside. Every life is different...

***

At dinner time we're talking about eating chicken. And pig. And how it is in this world with the eating of things.
M: But you know Hannah, there are people who do not eat meat.
H: Mhmm... Yes mummy. And you know, there are also people who don't jump in puddles!
 

*** 

H: Mamo... Wiesz, każde życie jest inne...
M: ???
H: Na przykład kwiatek urosnął z ziemi, a ja się urodziłam... I ty się urodziłaś.
H: A truskawkę trzeba podlewać na przykład, a człowieka nie trzeba.
H: I truskawka ma na przykład pestki na wierzchu. A nie tak jak te inne. Co mają pestki w środku. Bo każde życie jest inne, wiesz?



***

Przy obiedzie rozmawiamy o jedzeniu kurczaka. I świnki. I jak to na świecie z tym jedzeniem jest.
M: Ale wiesz Hannah, są też takie osoby, które nie jedzą mięsa.
H: Mhmmm... Tak mamo. A wiesz. Są też takie osoby, które nie skaczą w kałużach!

Tell me about yourself...







Some time ago I received a very pleasant award from Pani Tanguera oraz od My Montessori.
Thank you ever so much! :) I also invite everyone to visit their wonderful blogs.
To play the game one has to:

1.  link the nominating blogs
2. paste the award logo
3. write 7 things about yourself
4. nominate 10 other blogs

OK, so there you go :)
I don't like writing about myself ;)
But I like colour gree
and cats more than dogs.
I don't like hiking
or really getting tired in general,
maybe with a few exceptions, like skiing for example :)
I highly appreciate Maria Montessori, Janusz Korczak and attachment parenting.

As for blog nominations - I would like to nominate all the ones in my right hand bar. There will be more than 10, but all of them very inspiring for me :)



Już jakiś czas temu dostałam bardzo miłe wyróżnienie od Pani Tanguery oraz od My Montessori
Bardzo dziękuję dziewczynom i zapraszam do nich na blogi! Zabawa wymaga, aby
  1. umieścić link do bloga osoby nominującej
  2. wkleić logo wyróżnienia
  3. napisać o sobie w 7 zdaniach
  4. oraz nominować 10 blogujących osób 
No więc tak:
Nie lubię pisać o sobie :)
Za to lubię zielony
oraz bardziej koty niż psy.
Nie lubię chodzić po górach
ani w ogóle się męczyć,
może poza kilkoma wyjątkami (takie na przykład narty)

Cenię wysoko: Marię Montessori, Janusza Korczaka, oraz wychowanie w bliskości.
Do poczytania polecam serdecznie wszystkie blogi, które wymieniam w pasku po prawej stronie. Jest ich dużo więcej niż 10 :) i są dla mnie wielką inspiracją :))

Window treasures

Widoczki



Raise your hand if you used to make treasure windows in the distant past? Thanks to Mummy's instructions the tradition has been kept in our family and I'm a new fan of window-treasuring.
For the unfamiliar - in order to make a window treasure, one has to:
- dig a smallish hole in the ground 
- arrange a lovely composition of flower, plants, leaves and what have you
- the crucial moment - press it down with the "window". Mum says that in the old days one would use a piece of broken transparent bottle. In the light version we used a cut out piece of plastic bottle (highly eco-incorrect...)
- bury the hole with the earth
- unbury it with your fingernails to see the beautiful flowery view through the little window - priceless!
- for the next few days dig furiously around the garden to find the previously made window treasures. Be very happy and giggle our of happiness :)

PS. We are back in the blogosphere :)


Palec do budki - kto w zamierzchłej przeszłości robił widoczki? Dzięki instruktażowi Mamy - tradycja w naszej rodzinie zostanie zachowana. Jestem nową fanką widoczkowania.
Dla niewtajemniczonych - aby wykonać widoczek należy: 
- wykopać dziurę w ziemi
- ułożyć widoczek przecudnej urody z zebranych kwiatów, liści i czego-dusza-zapragnie. 
- kluczowy moment - przyłożyć "szybkę" widoczkową. Mama mówi, że drzewiej bywało, że się kompozycję kwiatową przykrywało fragmentem rozbitej butelki. W wersji light - przykrywałyśmy wyciętym kawałkiem butelki plastikowej (eko-niepolitycznie...)
- dziurę zasypać ziemią
- odkopać widoczek pazurkami i zobaczyć przecudny widok za szybką - bezcenne!
- wielokrotnie przez następne dni ryć w ogrodzie w poszukiwaniu stworzonych widoczków i cieszyć się i rechotać jak szalona :)

PS. Wracamy do blogosfery :)