Friday, 16 March 2012

1, 2, 3

H.'s counting (in Polish):
H: twelve, thirteen, fourteen, fifteen (...) eighteen, nineteen, ZEROTEEN!


H. liczy:
H: dwanaście, trzynaście, czternaście (...) osiemnaście, dziewiętnaście, ZERONAŚCIE!

***

Can't help it, I HAVE TO count. I count and recount with no end. Quite smoothly to 20, way ahead of Mummy's expectations. It seems that after crossing a 10-barrier - I'm recognising teens this week as well (in Polish, in English - still practicing 1-10 recognition). Mummy didn't get the math material on time ;-)
I "force" to be taught: "And 1 and 3 is what?", "Mummy, I can see 4 and 0 (on the speed sign). How much is that? Forty? How do you count forty?".
Golden bead material is on the way. 2-3 weeks late, it seems ;)

Nie ma co, chce mi się liczyć. Zliczam i przeliczam bez końca. Śmigam do 20, wybiegam Mamie przed szereg i wygląda na to, że przekroczywszy próg dziesiątki od tego tygodnia rozpoznaję nastki. Mama nie zdążyła z materiałem z matmy ;-)
"Wymuszam" wyjaśnienia: "A 1 i 3 to co to jest?", "Mamo, widzę 4 i 0 (na znaku drogowym). Ile to jest? Czterdzieści? A jak się liczy czterdzieści?"
Złoty materiał w drodze, wygląda na to, że 2-3 tygodnie spóźniony ;) 

Marking the right number with clothes pegs. Pincer grip practice + number recognition. Control of error - with a mark on the back side in the correct place - a child can check if they did the job correctly.
Zaznaczanie klamerką właściwej liczby bałwanków. Ćwiczymy chwyt pęsetowy klamerki i rozpoznawanie liczb. Kontrola błędu dzięki zaznaczeniom z tyłu odpowiedniego miejsca. Dziecko może samo sprawdzić czy dobrze wykonało zadanie.

Sensorial craze

Relaksik i sensoryczne szaleństwo


I got something wonderful from Mummy - a two element massaging set - a "spider" for my head and a woodden rolly thing for my feet. A short trial proved what a great present it was :) Blissful smile, "mmmmmm" murmuring and a full self-service for the evening. Later I also offered my services to Daddy and Mummy. And to myself again. We also managed to find extra uses for the massagers. In case of a histeria, when one wants to calm down but can't, massagers turned out to be very helpful in self-soothing! I use them now whenever I feel like it.

Dostałam od Mamy coś wspaniałego. Dwuelementowy zestaw do masażu - "pajączek" do głowy i drewniany masażer do stóp. Krótka próba pokazała jak trafiony był to prezent. Błogi uśmiech, mruczane "mmmmmm..." oraz pełna samoobsługa przez cały wieczór. Później zaoferowałam swoje usługi Tatusiowi i Mamie. I sobie ponownie. Udało się również znaleźć dodatkowe zastosowania. Okazało się, że przy ataku histerii, kiedy to człowiek chce się uspokoić, ale nie umie - samopomoc masażykowa jest nieoceniona :-) - pomaga złagodzić emocje. Sięgam sobie po masażery kiedy mam ochotę.

***

Apart from massaging - I have also been practising with other senses.
Poza masażami - zmysły miałam zajęte na różnorakie sposoby

Pink tower and brown stairs variations - joint work with Mummy.
Wariacje na temat różowej wieży i brązowych schodów w asyście Mamy.

Home made sound boxes. Listening to match the same sounds (rice, salt, pasta, lentils inside)
Puszki szmerowe domowej roboty. Dopasowuję takie same dźwięki (w środku sól, ryż, makaron i soczewica)
   
Sensory tub with coloured bottletops and after-Christmas gold nuts leftovers. Sorting, pouring, digging :)
Sensoryczna skrzynia skarbów z kolorowymi nakrętkami z butelek i poświątecznymi złotymi orzechami. Sortowanie, przesypywanie, przekopytanie :)

A na koniec dowcip montessoriański:
H. leży w łóżku przed snem. Naszła ją ochota na polsko-angielskie powtarzanki.
H: Mamo... A jak tato mówi na kosa?
M: Blackbird.
H: Blackbird... OK. A jak tato mówi na... kolorowe walce?
M: 8-O ... Coloured cylinders

H: A. Coloured cylinders. A jak mówi na czerwone belki?
M: Red rods!
H: A na różową wieżę?
(I tak dalej :-D Się jej słowniczek rozbudował, no)

Wednesday, 7 March 2012

Wasn't me

To nie ja


I flooded the floor. Or rather watered it with a watering can. Then I moved on with my day, pretending nothing had happened, everyone was busy with something else anyway. Then it all comes out. Mummy reprimands:
M: Hannah, it has to be wiped. Why didn't you say that you poured water on the floor?
H: It was supposed to be a SURPRISE! :)

Zalałam podłogę. Podlałam ją raczej z konewki. I jakby nigdy nic wróciłam do swoich zajęć, wszyscy byli w końcu czymś zajęci. Za jakiś czas sprawa się wydaje. Mama poucza:
M: Hannah to trzeba przecież wytrzeć. Dlaczego nie powiedziałaś, że wylała ci się woda?
H: To miała być NIESPODZIANKA! :)

Tuesday, 6 March 2012

Snow White

Śnieżka

 So I'm a skier now :) With skis, boots, helmet and everything. I went on a family skiing and sledging holiday. I was the one doing most of the skiing and sledging, while Mummy and Daddy were playing mainly supportive roles. As Daddy said - "Once you get over the fact that you're not going to do much skiing. Or any skiing at all for that matter - family skiing holiday is great fun!"
I really loved my skis!  Provided I had chocolate in my mouth and a big promise of sledging afterwards :)


Jestem narciarzem :) Takim z butami, nartami, kaskiem i wszystkim co trzeba. Pojechałam na rodzinne wakacje narciarsko-sankowe, z tym że to głównie ja jeździłam na nartach i sankach, a Mama i Tata odgrywali role wspierające. Jak to powiedział Tata - "Jak już pogodzisz się wewnętrznie z tym, że za wiele sam nie pojeździsz. Albo w ogóle sam nie pojeździsz - rodzinne wakacje narciarskie to super sprawa!"
A narty to lubię bardzo! Pod warunkiem, że mam czekoladkę w dziobie i obietnicę późniejszego sankowania :)

Monday, 5 March 2012

Chitchat

Takie tam...

We are playing squirrels.
H: This squirrel is called Winmmery.
M: ??? Wintery?
H: Nooo. WinMMERY.
M: Summery?
H: No Mummy, win-mme-ry.
M: And why is it called winmmury?
H: Because it likes wind!
M: Oh. Ok.
M: Maybe"windy" then ?
H: But Why???
:)


Bawimy się w wiewiórkę.
H: Ona się nazywa wiewiórka wiesienna.
M: Jesienna?
H: Nie! WIEsienna
M: Wiosenna?
H: Nie mamo, WIE-sien-na
M: A dlaczego wiesienna?
H: Bo lubi wiatr!
M: A...
M: To może wietrzna?
H: A dlaczego???
:-D

Sentimental travels continue...

Podróży sentymentalnej ciąg dalszy...

We're packing up some of my baby stuff to give away to Julka, who's arriving to this world any minute now. I dig through baby toys with Mummy. I find my buzzy bee mobile. We play it to my enchantment. Then we find my cow on the star musical pull toy. I pull it and... freeze... Eyes wide open, blissful smile, not even a move. Do I remember the tune or does it only seem that I'm looking at angels? :)
The cow on the star is staying with us. I carry it, cuddle it, stroke the cow, play the tune...

H: Mummy, I want to shrink... And keep shrinking...

Pakujemy moje dzidziusiowe rzeczy, żeby oddać je Julce, która za moment wyląduje na świecie. Przekopuję z Mamą pudło dzidziusiowych zabawek. Trafiamy na łóżeczkową karuzelkę z pszczółkami. Puszczamy ją, a ja siedzę jak zaczarowana. Potem znajdujemy łóżeczkową pozytywkę z krówką na gwiazdce. Pociągam za sznureczek i... zamieram... Oczy szeroko otwarte, błogi uśmiech na buzi, ani drgnę. Czy to możliwe, że pamiętam melodię, czy tylko wyglądam tak, jakbym oglądała anioły? :)
Krówka z gwiazdką zostają z nami. Noszę je, tulę, głaszczę krówkę, gram melodię...
H: Mamo, ja chcę się zmniejszyć... I być mniejsza i mniejsza...