Saturday, 14 January 2012

Montessori heaven

Raj Montessoriański

"Wow!" And then "Wow!" - again. That is what Mummy said when she found these wiki material gold mines. A lot of head shaking and muttering "How could I have not seen it before". Anyway - wiki sites full of free Montessori materials, printouts and links, nicely organised. Enjoy :) And below - Hannah the busy bee photostory.


"Wow!". I "Wow!" raz jeszcze. Powiedziała Mama jak trafiła na te wiki - montessoriańskie kopalnie złota. Trochę było kręcenia głową z niedowierzaniem, jak mogła wcześniej tam nie trafić. Tak czy inaczej - oto darmowe materiały i linki, ładnie zorganizowane. Smacznego :) A poniżej Hania - pracująca mróweczka - fotostory :)


Practical life / Życie codzienne:

A little Cinderella delighted with her floor and table scrubbing sets :)
Mały Kopciuszek zachwycony zestawami do szorowania podłogi i stołu :)

Wood oiling. Concentrated for good 40 minutes, kept bringing more and more wooden objects.
Olejowanie drewna. Koncentracja na dobre 40 minut i nieskończone donoszenie drewnianych przedmiotów.

A dropper, a soap holder and green water. Precision and pincer grip practice. Not my favourite these days.
Zakraplacz, podkładka na mydło i zielona woda. Precyzja i chwyt pęsetowy. W tej chwili nie moje ulubione.

Sensorial education / Kształcenie zmysłów

Home-made pink tower, brown stairs and mini cylinders. Almost done right. Unfortunately poor control of error due to imprecision in dimensions. Still good fun, especially with the tower and stairs.
Różowa wieża, brązowe schody i mini cylindry domowej roboty. Prawie takie jak trzeba. Prawie... Niestety - słaba kontrola błędu ze względu na braki precyzji wymiarów. Tak czy inaczej - super zabawa, szczególnie z wieżą i schodami.

Invariably - my favourite. Binomial cube in action, tongue on the chin. In preschool I teach kids how to go about it ;-)
Niezmiennie - mój faworyt. Kostka dwumianowa w akcji, język na brodzie w skupieniu. W przedszkolu uczę dzieci co i jak ;-)

Smelling bottles, a recent addition. I like smelling but can't tell the difference and do the matching yet :)
Puszki zapachowe - nowy dodatek na półkach. Lubię wąchać, choć na razie jeszcze nie rozróżniam zapachów i nie układam w pary :)

Good ol' touch discs. A little bit of matching (eaaasy) and lots of unorthodox tower and fence building extensions ;)
Stare dobre memo dotykowe. Trochę dopasowywania (łatwiiiizna) i sporo nieortodoksyjnej zabawy w budowanie wież i płotków ;)

Cultural education / Edukacja kulturowa

Teaching Tikka about the winter birds that come to feed at our feeding table. Tikka hugely interested in the real stuff!
Uczę Tikkę jakie ptaki zimowe objadają się u nas w karmniku. Tikka niezmiernie zainteresowana widokiem za oknem!



Animal photo books.
Książeczki ze zdjęciami zwierząt.
With some help - doing a family tree
Wspólnie tworzymy drzewo rodzinne

Upsy Kitty

D: Hannah, have you got your Upsy Daisy knickers on?
H: Yes!
D: Reeeaaally? You haven't got any Upsy Daisy knickeres!
H: I do!
D: What do they look like?
H: Like Hello Kitty!
:-D
***
T: Hannah, ubrałaś swoje majtki z Upsy Daisy?
H: Tak!
T: Naprawdę??? Przecież nie masz majtek z Upsy Daisy!
H: Mam!
T: A jak one wyglądają?
H: Jak Hello Kitty! :-D

Thursday, 12 January 2012

December celebrations

Grudniowe świętowania


Proper December celebrations started with my birthday and a cosy meeting with all the most important people (apart from the ones who happen to be in other important places ;) I did the blowing, they did the singing and then we had a nice quiet time together (interrupted from time to time by Kamran falling off places and into things ;)). 100 points for Babcia Dana for making a universally benign birthday cake without sugar and wheat (xylitol and rye flower instead!).

Właściwe grudniowe świętowanie zaczęło się od moich urodzin i kameralnego spotkania w gronie najważniejszych osób (nie licząc tych, które akurat są w innych ważnych miejscach ;). Ja zdmuchnęłam, oni zaśpiewali, po czym spędziliśmy sobie spokojnie popołudnie,  przerywane tylko od czasu do czasu przez Kamrana spadającego z kanapy lub wpadającego na sprzęty domowe ;)) 100 punktów dla Babci Dany, która zrobiła tort z samych uniwersalnie nieszkodliwych składników - bez cukru i pszennej mąki (za to z ksylitolem i mąką żytnią).



Then the Christmas preparation time began. Mummy got the wintery books and  Christmas decorations out, Daddy lugged the tree and I decorated myself with a Santa hat. In the meantime I met a preschool Santa and Mummy was faced with a decision what to tell a child about Santas, Angels, Father Christmases and alike, having in mind that we live in a no-bull-to-children-house. Well, the rules have been somewhat compromised to my delight ;)

Następnie rozpoczął się czas przedświątecznych przygotowań i uroczystości. Mama wyciągnęła zimowo-bożonarodzeniowe książki i ozdoby choinkowe, Tata przytargał choinkę, ja przyodziałam się w czapkę Mikołaja. W międzyczasie spotkałam się z Mikołajem przedszkolnym, a Mama musiała się zmierzyć z decyzją co powiedzieć dziecku na temat Aniołków, Mikołajów i Dziadków Mrozów, biorąc pod uwagę, że w domu praktykuje się nieściemnianie-dzieciom. No cóż, zasady zostały nieco naciągnięte, ku memu zachwytowi ;)



This year I was also a kitchen goddess. Had to teach Mum how to go about cutting out gingerbread cookies. Thanks to Dad I had all the necessary experience of playdough cutting. Unlike poor helpless Mum ;-)


W tym roku byłam także boginią w kuchni. Musiałam nauczyć Mamę jak się wycina z foremek pierniczki. Całe szczęście dzięki Tacie miałam odpowiednie doświadczenie nabyte w pracach z ciastoliną. Biedna Mama była za to dość bezradna ;-)



Last but not least, when Christmas was well gone and past, we made and sent some Christmas cards and visited a "live manger" :-) First things first.

Na zakończenie, jak Święta były już dobrze za nami - zrobiliśmy i wysłaliśmy kartki świąteczne i odwiedziliśmy "żywy żłóbek" :-) Grunt to wyczucie czasu.


Montessori in action

Montessori w akcji

One day in August... Looking, looking, and not seeing... :)
Pewnego sierpniowego dnia... Patrzę, patrzę i nie widzę... :)




And then one day in December... I saw it. :-) And then couldn't stop:
Aż pewnego grudniowego dnia... - zobaczyłam :-) I nie mogłam przestać:
 

Wednesday, 11 January 2012

Thoughts

Myśli nieuczesane...


(Mummy, I can sit like adults! *** Mamo, umiem już siedzieć jak dorośli!)

H: Mummy... What does it, that somebody grows??
(gosh! A rush of panic!)
M: Life Hannah. Life in you does it. - M was being a smartie.
H: A. - H accepted the wisdom.

H: Blood is useful.
M: What for?
H: For mosquitos to eat!

M: I'm going to eat you, you're so gorgeous!
H: ??? ... ... ... ... But I don't see any vegetables here. Or bread. Or butter. Just bones and blood!

We're doing skin alergic tests. We were going to do the food allergies ("Mummy, maybe I will be able to eat wheat bread finally?"). But the doctor decided on respiratory ones first. 
H: What?? 
M: The doctor is going to test if you are allergic to cats and dogs. 
H: CATS?? (disbelief, eyes wide open, then a bursting chuckle) 
H: Will I be able to EAT TIKKA?? And dogs??
Excited Hannah, in theatrical whisper:
H: Mummy... Did you know we have a HEXAHEDRON in our preschool!?
H: Mummy. I'm wearing a dress and you are wearing a dress. It fits! I'm wearing tights and you're wearing tights. It fits!
M: ...
H: Mummy... Have you got spotty knickeres too? ;-)
 ***
H: Mamo... A co to robi, że ktoś rośnie??
(o mamma mia, matkoboskoczęstochosko!)
M: Życie Haniu, życie w tobie to robi - wymądrzyła się M
H: A. - przyjęła do wiadomości H.


H: Krew jest potrzebna!
M: A do czego?
H: Żeby komary jadły


M: Zaraz Cie zjem taka jestes wspaniała!
H: ???... .... ... Ale ja nie widzę tutaj waziw ani chlebka ani masła... Tylko kości... I klew.

Robimy skórne testy alergologiczne. Miały być pokarmowe ("Mozie będę mogła jeść psienićny chlebek?"), ale dochtorka zdecydowała, że jednak najpierw wziewne. 
H: Co?? 
M: Pani będzie testować czy masz uczulenie na przykład na kota i psa. 
H: Na KOTA?? (niedowierzanie, oczy jak 5 złotych, po czym gromki rechot) 
H: To ja będę mogła JEŚĆ TIKKĘ?? I psa??
H oświadcza teatralnym szeptem, z wielkim przejęciem :
H: Mamo... Czy ty wiesz, że u nas w przedszkolu jest SZEŚCIAN!?
H: Mamo. Ja mam sukienkę i ty masz sukienkę. Pasuje! Ja mam rajtuzy i ty masz rajtuzy. Pasuje!
M: ...
H: Mamo. Czy ty też masz majtki w kropeczki?
Ha! Oto jest pytanie :)
Jedziemy samochodem, w tle na cały regulator "Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły...". Tam i nazad.
H: Mamo. Ciesim się bardzo, że nie jestem w tej piosence!