Monday, 15 October 2012

Time after time

Czas na czasie



Time has been on my mind for a while. It started some time ago with my brief fascination with hourglasses. I have a set of 5, each showing a different time. I stared at them with fascination, labeled them, tried to understand the concenpt of a length of time. Then within a few days Mummy caught me: 1. staring at the wall clock, 2. asking what time it was, 3. asking what 9 o'clock meant. That was it - Mummy decided I must be showing I was ready.
She needed a little bit of preparation - I got a real clock (simple, black and white, clear numbers, marked minutes) that is sitting on the shelf, level of my eyes. I also got an exercise clock and some exercise material. And off I was. Learnt to read and understand full hours immediately. And then stalled and lost interest ;-) Half hours - undoable. Then Mummy realised that half hours were past my present numeral comprehension, as "30" is a little bit out of my comfort zone. So we tried "15 past" with some success (aided by a cartoon time being set for 7:15, vicious Mummy ;)), but not a huge enthusiasm. So we stopped for now. I am extremely happy to read and set full hours, the rest will come later :)
 

Kwestie czasu chodzą mi po głowie od niedawna. Zaczęło się od krótkiej fascynacji klepsydrami. Mam zestaw pięciu, z których każda odmierza inną długość czasu. Wpatrywałam się w nie jak zaczarowana, potem podpisywałam, obracałam, i znowu patrzyłam. Potem w niedługim czasie Mama złapała mnie na tym jak: 1. wpatruję się w zegar ścienny, 2. pytam która jest godzina, 3. pytam co oznacza godzina dziewiąta. Wyraźniej już dać znać nie mogłam. Mama uznała, że zaczynamy, bo najwyraźniej - jestem gotowa.
Wcześniej potrzebne były jednak pewne przygotowania - dostałam prawdziwy zegar (prosty, czarno-biały, z wyraźnymi liczbami i z zaznaczonymi minutami), który stoi teraz na półce na wysokości moich oczu. Dostałam także zegar ćwiczeniowy i trochę materiału do pracy i zabaw. I się zaczęło. Pełne godziny łyknęłam w sekund pięć. Po czym się zawiesiłam i straciłam zainteresowanie ;-) Połówki godzin - nie do zrobienia. Mama jednak szybko zdała sobie sprawę, że "wpół do" wykracza poza moją orientację liczbową, gdyż "30" jest poza moją strefą komfortu. Spróbowałyśmy więc "15 po" z pewnymi sukcesami (oraz z dodatkową motywacją w postaci bajki ustalonej na 7:15, przebiegła mama...;)), choć bez wielkiego entuzjazmu. Więc dałyśmy spokój na razie. Uwielbiam czytać i zaznaczać pełne godziny, reszta przyjdzie później :)

"Mummy, I LOVE doing the clock!"
"Mamo, ja KOCHAM pracować z zegarem!"
 *

My time-line of daily activities. I match pictures of different activities I do every day.
Moja linia dnia. Dopasowuję obrazki aktywności, które wykonuję codziennie.


*
Now I'm placing the activities in the right order by myself and we talk about it.
Później układam aktywności w odpowiedniej kolejności całkiem sama.



*
 
Yoohooo, I did it! :) Self-control and self-correction by comparing my work with the original strip.
Juuuhuu, udało się! :) Samokontrola i samokorekta poprzez porównanie mojej układanki z oryginalnym paskiem.

*

This is a Montessori exercise clock, which we would like to have, but we won't as it's too expensive. How to look for a compromise? Look for a clock in which:
- you can take the hours out and sort them in order (preferably - all the same shape)
- you have clear hour numbers and minute marks
- two handles are the same colour
- and which is clean and not messy with colours

To jest zegar Montessori do nauki godzin, który chciałybyśmy mieć, ale mieć nie będziemy gdyż jest za drogi. Jak szukać kompromisu? Zwróć uwagę na zegary, które:
- mają "wyjmowane godziny" do wcześniejszego uporządkowania (najlepiej, żeby elementy z liczbami były w tym samym kształcie)
- mają wyraźne liczby godzinowe oraz zaznaczone minuty
- mają wskazówki tego samego koloru
- mają prostą czystą formę, bez bałąganu kolorystycznego, który rozprasza.




*

Our compromise. Had to do a little bit of painting. Thank you Daddy :)
Nasz kompromis. Trochę trzeba było zamalować. Dziękujęmy Tato :)

This compromise we would have chosen if Mummy gave the search a little bit more time ;)
Ten kompromis byśmy wybrały, gdyby Mama poświęciła chwilę dłużej na poszukiwanie ;)

5 comments:

  1. Świetna ta linia dnia! Gdybym miała czas, zrobiłabym taką... Super pomysł.
    My też oswajamy godziny, ostatnio sprawdzaliśmy ile trwa jedna minuta - Dominik był zszokowany jak to krótko ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czas to jednak abstrakcja dla maluchów... Hannah niby te godziny odczytuje, ale czy ona kuma o co w tym chodzi, to ja nie mam pewności :) A zrobienie linii dnia to rzeczywiscie sporo dlubania przy obrazkach. Mialam wrzucic na boxa naszą, ale gdzieś mi ten plik zniknął :-/ Mam nadzieję że się odnajdzie schowany w jakimś zakurzonym folderze, to się podzielę. Tyle, że u nas główną bohaterką obrazków jest dziewczynka :)

      Delete
  2. fajny ten ostatni, alternatywny zegar - dziękuję :)
    u Was klepsydry jak widzę cieszą się zdecydowanie większym zainteresowaniem ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. prawda, że fajny? :) Ależ klęłam pod nosem, że dokonałam impulsywnego zakupu, zamiast się choć trochę najpierw rozejrzeć. Może Wam się przyda :)

      Delete
    2. a klepsydry - rzeczywiście były fascynujące, ale przez bardzo krótko. Parę dni góra. Oglądanie, opisywanie (1 minuta = 1 karteczka; pół minuty = karteczka przedarta na pół - tak to sobie Hannah sama tłumaczyła ;)). Od wtedy - stoją i się kurzą :)

      Delete