Saturday, 1 September 2012

Blarney Castle

Zamek Blarney



So we are in Ireland and we've decided to play tourists for a change. Our first trip was to Blarney Castle. What a great surprise it was! After Daddy's whinging and whining it was going to be just a pile of stones - we were all delighted to find out how wrong he was this time ;-) Lovely castle ruins surrounded by impressive botanical gardens made a great trip. I did lots of running around the gardens, got frightened when entering narrow corridors of the ruins, then extatic climbing up the spiral stairs and admiring the view from the top. Daddy was slightly less impressed considering his vertigo, quite interesting for a pilot ;-) At the end I did imperess all the tourists in the radius of 2 km yelling "I'm the king of the castle and you're the dirty rascal!!!" for quite a few times...

Jesteśmy w Irlandii i postanowiliśmy dla odmiany pobawić się w turystów. Nasza pierwsza wycieczka była do Zamku Blarney. Co za miła niespodzianka, szczególnie po narzekaniach Taty, że to będzie tylko kupa kamieni, nic ciekawego. Wszyscy byliśmy zachwyceni, że tym razem nie miał racji ;-) Piękne ruiny zamku, jeszcze piękniejsze ogrody botaniczne otaczające je - po prostu świetna wycieczka. Wybiegałam się po ogrodach, przestraszyłam nie na żarty wchodząc w wąskie wilgotne i ciemne korytarze zamku, a potem wpadłam w ekstatyczny zachwyt nad krętymi schodami na wieżę i zaniemówiłam z wrażenia podziwiając widoki ze szczytu. Tata był jakby mniej zachwycony, ze względu na dotkliwy lęk wysokości, ciekawostka przyrodnicza u pilota :) Na koniec zrobiłam piorunujące wrażenie na turystach w promieniu 2 km wykrzykując między innymi gromkie "Polska, biało-czerwoni!!!" (kto mnie tego nauczył??? Wszystkie palce wskazują przedszkole ;-) - podobny okrzyk wydałam kilkukrotnie po udanym lądowaniu w Cork :) Rodzice udawali, że przynależę do innej rodziny ;))



3 comments:

  1. No poprostu spadlam z krzesla ze smiechu- z tego gromkiego "Polska bialo-czerwoni" :))) Hania, jestes the best!

    ReplyDelete
  2. My też z krzeseł spadliśmy, jak po lądowaniu w Cork i brawach pasażerów Hania ryknęła zaśpiewkę na całe gardło... ;-) Po prostu wzięła nas kompletnie z zaskoku ;))

    ReplyDelete