Tuesday, 28 August 2012

Bijou



I'm following in the footsteps of my great great grandfather from Krakow who was a known pre-war time jewellery maker. This new addition on my shelves is my current favourite. I produce necklaces for every outfit and every person I can see in my surroundings. I stamp my feet and growl in frustration when I can't get the line through a bead. I glow out of delight  when I can decorate myself at the end.  Queen of life! A girly girl or what? :)

Idę w ślady prapradziadka z Krakowa, który był znanym przedwojennym jubilerem. Ten nowy dodatek na moich półkach to aktualny bezsprzeczny faworyt. Produkuję naszyjniki w niezliczonych ilościach, do każdego stroju i dla każdej osoby, którą zwabię do mojej pracowni. Tupię i warczę z frustracji, kiedy nie uda mi się przewlec żyłki przez koralik. Promienieję z rozkoszy, kiedy mogę się na koniec przystroić. Królowa życia. Dziewczyńska dziewczyna jak się patrzy.





4 comments:

  1. Biżuteria piękna ale nakrycie głowy jest dopiero powalające :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. :-)) tak, to prawda. Zauważam tu już pewną prawidłowość... (ostatnie fotki tu http://hannahsideways.blogspot.com/2012/08/girls-chill-out.html - w tym wypadku w użyciu była zużyta serwetka z restauracji; za to w kwiatki ;))

      Delete
    2. Ha ha też to zauważyłam...nowy trend taki :)

      Delete
  2. thanks for sharing.

    ReplyDelete