Friday, 16 March 2012

Sensorial craze

Relaksik i sensoryczne szaleństwo


I got something wonderful from Mummy - a two element massaging set - a "spider" for my head and a woodden rolly thing for my feet. A short trial proved what a great present it was :) Blissful smile, "mmmmmm" murmuring and a full self-service for the evening. Later I also offered my services to Daddy and Mummy. And to myself again. We also managed to find extra uses for the massagers. In case of a histeria, when one wants to calm down but can't, massagers turned out to be very helpful in self-soothing! I use them now whenever I feel like it.

Dostałam od Mamy coś wspaniałego. Dwuelementowy zestaw do masażu - "pajączek" do głowy i drewniany masażer do stóp. Krótka próba pokazała jak trafiony był to prezent. Błogi uśmiech, mruczane "mmmmmm..." oraz pełna samoobsługa przez cały wieczór. Później zaoferowałam swoje usługi Tatusiowi i Mamie. I sobie ponownie. Udało się również znaleźć dodatkowe zastosowania. Okazało się, że przy ataku histerii, kiedy to człowiek chce się uspokoić, ale nie umie - samopomoc masażykowa jest nieoceniona :-) - pomaga złagodzić emocje. Sięgam sobie po masażery kiedy mam ochotę.

***

Apart from massaging - I have also been practising with other senses.
Poza masażami - zmysły miałam zajęte na różnorakie sposoby

Pink tower and brown stairs variations - joint work with Mummy.
Wariacje na temat różowej wieży i brązowych schodów w asyście Mamy.

Home made sound boxes. Listening to match the same sounds (rice, salt, pasta, lentils inside)
Puszki szmerowe domowej roboty. Dopasowuję takie same dźwięki (w środku sól, ryż, makaron i soczewica)
   
Sensory tub with coloured bottletops and after-Christmas gold nuts leftovers. Sorting, pouring, digging :)
Sensoryczna skrzynia skarbów z kolorowymi nakrętkami z butelek i poświątecznymi złotymi orzechami. Sortowanie, przesypywanie, przekopytanie :)

A na koniec dowcip montessoriański:
H. leży w łóżku przed snem. Naszła ją ochota na polsko-angielskie powtarzanki.
H: Mamo... A jak tato mówi na kosa?
M: Blackbird.
H: Blackbird... OK. A jak tato mówi na... kolorowe walce?
M: 8-O ... Coloured cylinders

H: A. Coloured cylinders. A jak mówi na czerwone belki?
M: Red rods!
H: A na różową wieżę?
(I tak dalej :-D Się jej słowniczek rozbudował, no)

5 comments:

  1. Witaj Aniu,
    Krążąc po Twoim fantastycznym blogu i widząc tyle Montessoriańskiej wiedzy w praktyce, zastanawiam się czy nie chciałabyś swoich postów zareklamować na naszym blogu w ramach Poniedziałków w stylu Montessori (http://wczesnaedukacjaantkaikuby.blogspot.com/2012/03/poniedziaek-w-stylu-montessori-marcowy.html.) Jeżeli się skusisz będę zachwycona ;-)
    Udział w projekcie to fantastyczna reklama dla bloga, jego autora i całej Montessoriańskiej filozofii

    Pozdrawiam Was ciepło ;-)
    Ewa

    ReplyDelete
  2. Ewo, bardzo Ci dziękuję za miłe słowa i zaproszenie. Widziałam Twoją inicjatywę, gratuluję! :) Planuję się u Ciebie pojawić, tylko muszę się czasowo troszkę ogarnąć. Pozdrawiam Was serdecznie :)

    ReplyDelete
  3. Aniu,
    Dziękuję za udział tak, jak pisałam jestem zaszczycona ;-) Hania wymiata i językowo i sensorycznie ;-) Mam nadzieję, że będziecie naszym stałym, atrakcyjnym gościem ;-)
    Uściski
    Ewa i spółka

    ReplyDelete
  4. Trafiłam na Twój blog przypadkiem, ale pozwolę sobie zaglądać częściej :D
    U nas takie słuchowe dopasowywanki też były swego czasu na tapecie :D
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  5. @ Ewo, dzięki za fajną inicjatywę. Myślę, że Twój blog to bardzo dobre miejsce na Montessori Monday :)

    @ agat - witam serdecznie i do zobaczenia :)

    ReplyDelete