Wednesday, 5 December 2012

Mikroby


Microbes



Jedni lubią laleczki, inni misie, jeszcze inni pieski, a ja lubię... pluszowe mikroby. I koniki pony (:/). No dobra, i laleczki i misie i pieski i kotki. Ale też mikroby :)
Jako, że fascynacja ludzkim ciałem i mikroświatem trwa, a dzięki podpowiedzi Czyżyka Mamie udało się ściągnąć do domu trochę różnorakiej zarazy - ruszyły nowe aktywności i zabawy. Wśród ulubionych - gonienie bakterii po domu, aby dopaść ją pędzlakiem penicyliny i unicestwić waląc na oślep ;) Zarówno bakterie jak i penicylina - pluszowe ma się rozumieć. 
A tak poza tym oglądamy mikroby, rozrózniamy bakterie, wirusy i grzyby, czytamy o nich, dopasowujemy, oglądamy na filmikach jak się mnożą, dyskutujemy kto zacz i po co, oraz hodujemy co można :)

Some like little dollies, some like teddies, others like doggies, and I like... plush microbes. And ponies. Well, ok, and dollies, teddies, doggies and kittens. But microbes as well :)
As the fascination with the human body and microworld continues - Mummy managed to get some germs into the house and the new play began. One of my favourite games is chasing a bacteria all around the house with a penicilin and then whacking it till annihilated ;) Both the bacteria and the penicilin being plush and cuddly.
Apart from this we discuss germs, read about them, watch them multiply on videos, distinguish between bacteria, viruses and fungi, and breed whatever is safe and easy at home :)


Nasz zestaw: 7 bakterii, 3 wirusy i 3 grzyby + karty z naturalnymi zdjęciami do dopasowywania
Our set of 7 bacteria, 3 viruses and 3 fungi + cards with natural pictures for matching

***
Przygotowuję z Babcią eksperyment z drożdżami - z serii grzyby wokół nas :)
Preparing a yeast experiment with Babcia - fungi are all around us!

***

Drożdże w akcji - bardzo spektakularne! Zaznaczałam zmieniający się poziom. Po lewej stronie - nasza fabryka grzybów. Niestety chleb wysechł zanim spleśniał ;) Na szczęście Mama zawsze znajdzie coś spleśniałego w lodówce w celach demonstracyjnych ;)
Planowany następny eksperyment - wrzucenie bakterii Lactobaccilus z probiotyku do mleka i poczekanie aż skiśnie.


Yeast in action - very spectacular. I marked its changing levels. On the left our mold factory. Unfortunately the bread dried out before it got moldy. Good job Mummy can always find something molding in the fridge, for demonstrating purposes ;)
Our next planned experiment is putting Lactobaccilus bacteria (from probiotic pills) into milk and waiting for the milk to go sour.

***

Nasze dopasowywanki. Dzięki temu jestem dużo bardziej świadomym pacjentem, np. u dentysty.
Our matching game. Holding a "cavity bacteria" - makes me a more aware patient at the dentist's

***




Tadaaam!

***


Wyższa szkoła jazdy - dopasowywanie drugiego rzędu obrazków,  mikroby w "grupach i koloniach". Oj Mama się zdjęć naszukała...
More advanced exercise - matching a second row of pictures, germs in "groups and colonies".
Making the cards was quite a challenge...


Przydatne zasoby/ Useful resources:
- http://www.giantmicrobes.pl/
- amazon.co.uk (Giant Microbes on Petri dish, mini)















































Saturday, 1 December 2012

Pytania

Questions

Mama musiała odpowiedzieć dziś na następujące pytania:
- dlaczego jesteśmy stworzeni i po co żyjemy?
- jakie są witaminy i gdzie każda z nich występuje?
- jakie witaminy są w kiwi, borówkach, ziemniakach i jabłkach?
- czy jest witamina H i dlaczego nie?
- z czego składają się cukry?
- czy cukry i węglowodany to to samo i z czego są zbudowane?
- co jest w środku bakterii?
- czy jak umieramy to fruniemy do góry?
 
Mama jest wyczerpana do granic, zażenowana częścią swoich odpowiedzi i drży na myśl co dalej... ;-)


Mummy had to answer the following questions today:

- why have we been created and why do we live?
- what are all the vitamins and where do you find each of them?
- explain which vitamins are in: kiwi, berries, potatoes and apples?
- is there a vitamin H and why not?
- what are sugars made of?
- are sugars same as carbohydrates and what are they built of?
- what is a bacteria made of?
- when we die do we fly up into the sky?
Mummy's exhausted, embarrased about many of her answers and dreading what comes next ;-)

Wednesday, 28 November 2012

Ile, ile?

How much? How many?



Ile ty masz lat? A ile ma Tata? To Tato jest starszy? A ile ma Babcia? A ile ma Kasia? A ty zawsze będziesz starsza ode mnie tak? A ja będę starsza od Wiktorii?
Po kolejnym pytaniu - Mama wydobyła zakurzony zestaw do przeliczania wieku członków rodziny :) Na zestaw składają się: zdjęcia, podpisy ile kto ma lat (albo w formie karteczek, które Mama układa odpowiednio, albo po prostu w formie zapisu na odwrocie) oraz złoty materiał do przeliczania + ewentualne akcesoria dodatkowe. I kombinujemy :)
1. Układamy ze złotych perełek wiek każdej z osób - ćwicząc przeliczanie, czytanie liczb, kojarzenie ilości z zapisami.
2. Zastanawiamy się kto ma więcej kto ma mniej
3. Sprawdzamy ile lat ma nasza rodzina w sumie, tworząc złotą górę perełek i później porządkując je (wymiany jedności na dziesiątki, dziesiątki na setki itd.) - mamy wszyscy wspólnie grubo ponad 300 lat!
4. Gramy "w króla"* i układamy członków rodziny od najstarszego do najmłodszego - przy okazji ćwiczymy rozróżnianie kto ma więcej a kto mniej.
5. A na koniec rozmawiamy i rozmawiamy o nadchodzących urodzinach... Ach...

How old are you? How old is Daddy? Is Daddy older then? And Babcia, how old is she? How about Kasia? Will you always be older than me? And me older than Wiktoria?
After one of such questions Mummy got a dusted set for family age calculations out ;) The set consists of: photos, captions with age of all the family members (either on separate pieces of paper or just marked on the back of each photo) and golden beads material + some other accessories as needed. And we started freestyling ;)
1. We match each family member with their age formed with golden beads - practising counting, reading numbers and associating numbers with quantities
2. We discuss who's older and who's younger
3. We check how old is our whole family - seems we are well over 300 years old! To do that we pile up all the used golden beads, then we sort them and exchange them (units into tens, tens into hundrends etc) to finally see the sum.
4. We play a "king game"** and sort the family members from the oldest to the yougest - practicing the "more" and "less" in the same time.
5. And finally, we excitedly discuss the upcoming birthday... Aaawww...

 
Układam wiek ze złotych perełek zgodnie ze wskazówką na odwrocie zdjęcia.I build the age with golden beads, in accordance with the description on the back.

***


Sumuję wiek całorodzinny, wymieniam jedności na dziesiątki a dziesiątki na setki, podpisuję liczbę.
I'm summing up the family age, exchanging units into tens and tens into hundreds, then I "sign" it.

***
Szukam Króla. Najpierw porównuję Tatę do rządku powyżej, potem Mamę.
Looking for the King. First I'm comparing Daddy to the row above, then Mummy.
  ***
Oto Królowa :) - najbliższa rodzina od najstarsego do najmłodszego
Here is the Queen :) - the immediate family from the oldest to the youngest.


* Gra w króla - w metodzie Montessori - uniwersalna zabawa służąca porządkowaniu kilku przedmiotów pod względem jakiejś cechy - od najgłośniejszego do najcichszego, od najgładszego do najbardziej szorstkiego, od najniższego (dźwięku) do najwyższego, u nas - od najstarszego do najmłodszego członka rodziny. Przedmioty ustawia się w rządku i wybiera się jeden z nich (kontrolny - zwany królem), po czym po kolei porównuje się go do pozostałych, jeden za drugim. Jak trafi się na przedmiot, który ma wyższe natężenie cechy niż przedmiot "kontrolny" - czyli na przykład na członka rodziny, który ma więcej lat - nastepuje zamiana miejsc. Dotychczasowy "król" staje w rządku, a na jego miejsce trafia starszy członek rodziny-nowy król i kontynuuje się porównywanie do końca rządku. Jeśli nie znalazł się nikt starszy od "króla" - to ustawia się go na pierwszym miejscu nowego rzędu - jest to najstarszy członek rodziny. Następnie bierze się następną osobę-króla i ponownie porównuje do każdego w rządku sprawdzając, czy znajdzie się ktoś starszy. Jeśli tak - to ponownie następuje zamiana miejscami itd., aż do ustawienia nowego rządka według właściwej kolejności.

** A king game - in Montessori method - a universal play used for sorting a few objects along a certain parameter - from the loudest to the quietest, from the smoothest to the roughest, from the lowest (pitch) to the highest, or as in our case - from the oldest to the youngest family member. You place the objects in a row and pick one of them - the king (a control object) and then compare it to the other ones, one by one. When you find an object with higher intensity of the parameter - in our case - a family member older than "the king" - they swap places. You take the older family member and make it a new king and place the old king back in the row. Then you continue the comparisons down the row, swapping places every time you find an older family member than the current king. When the row is finished - you are holding the actual king - the oldest family member and you can place them on the top of the new hierarchy. Then you start the comparisons with the remaining objects in a row in the same manner - picking a new king and comparing it down the road.



Friday, 23 November 2012

Przebardzo

Supervery


Hannah i babcia gotują zupę. Babcia prawdziwą, Hannah nanibową. Która zupa jest lepsza?
B: Moja!
H: Nie, moja!
B: Nie, moja!
H: Nie MOJA! Kto ma sukienkę i ona się bardziej kręci, ten ma lepszą zupę!!
B: Ej, chyba nie... Moja smaczniejsza.
H: Nie!!! Bo ten kto ma TAKĄ suknię, piękną, tego zupa jest przebardzo bardzo smaczniejsza!



Hannah and Granny are making a soup. Granny a real one, Hannah a pretend one. Which one is tastier?
G: Mine!
H: No, mine!
G: No, mine.
H: No, MINE!! The one who's wearing a dress and whose dress twirls more, has a better soup!!
G: Nah... Mine is tastier.
H: No!!! The one who has SUCH a gown, beautiful, their soup is supervery very much tastier!

Thursday, 22 November 2012

Bardzo bardzo :)

A lot a lot :)

H: Wiesz jak bardzo Cię kocham?
M: Jak?
H: Jak trzydzieści pięć marchewek!


lub

H: Jak cztery tysiące pięć setek trzy dziesiątki i osiem jedności. Tak bardzo. A Ty? (tylko nie mów, że więcej...)


H: Do you know how much I love you?
M: How much?
H: Like thirty five carrots!

or

H: Like four thousand five hundred three tens and eight units. That much. And you? (please, don't say more than me...)

Wednesday, 21 November 2012

Bardzo...

A lot...

H: Bardzo lubię te rajtuzy. Bardzo. Wiesz jak bardzo?
M:??
H: Jak od fundamentów do kosmosu! Tak bardzo.

H: I really like these tights. A lot. Do you know how much?
M:??
H: Like from the foundations to the cosmos. That much.
 

Monday, 19 November 2012

O roznorodnosci

About diversity

H: Mamo, w naszej rodzinie każdy dzisiaj jest inny. Jeden jest ładny, jeden jest śmieszny, a jeden w sam raz.


H: Mummy, in our family everyone is different today. One is pretty, one is funny and one is just right.

Thursday, 15 November 2012

Coś na rzeczy

Something to it

Jedziemy samochodem. Hannah w foteliku tyłem do kierunku jazdy.
H: Mamo, a czy ty wiesz, że samochody mają buzie? I mają miny?
M: Taaaak?? A jakie miny?
H: Niektóre są wesołe. Niektóre smutne. Niektóre złe. Niektóre zmartwione. Niektóre zdziwione.
Jedziemy więc dalej. Hania na bieżąco aktualizuje raport na temat miny samochodu jadącego w danym momencie za nami. Wesoła poranna dyskusja o tym, czym zmartwił się z rana Volkswagen, a z czego się cieszy Toyota :)
Ale tak w sumie, jak się dobrze przyjrzeć, to jest coś na rzeczy, czyż nie?


We are driving in the morning. Hannah facing back in her carseat.
H: Mummy, did you know that cars have faces? And they make faces?
M: Yeahhh?? And what faces are they making?
H: Some are happy. Some are sad. Some are angry. Some are worried. Some are surprised.
We continue the drive. Hannah feeding me with an ongoing update on the faces of whatever is driving behind us. A happy morning chat about what worried Mr. Volkswagen in such an early hour and what makes Toyota so cheerful :)
Indeed, when you give it a good close look, there is something to it. Is it not?

Monday, 12 November 2012

Panie, Panowie, ja czytam!

Ladies and gentlemen, I'm reading!


 Panie, Panowie, ja czytam :))
Zapytana skąd umiem, odpowiadam, że "sama się nauczyłam" :)
Tak też było w rzeczy samej. Poniekąd. Znałam większość liter, to prawda. Od dawna słyszałam pierwsze głoski wyrazów, potem słyszałam ostatnie. Nagle zaczęłam słyszeć środkowe, Mama w sumie nie wie nawet kiedy. Od około pół roku zabawy językowe mnie nie interesowały, no to ich w domu prawie nie było. Mama zaczynała mieć wątpliwości czy dobrym pomysłem było upieranie się na angielski w domu, że to może jednak za dużo zamieszania z dodatkowymi głoskami, że może lepiej jednak na razie odpuścić...
Aż nagle - zmiana zainteresowań. Dwa tygodnie temu wróciłam z przedszkola z zapiskami kilku wyrazów trzyliterowych, które podobno przeczytałam. Mama zastrzygła uszami, ale na proponowane zabawy w analizę wyrazów (układanie słów przy użyciu ruchomego alfabetu) reagowałam jak zwykle - czyli bez entuzjazmu. W końcu Mama odpuściła montessoriańską procedurę, zgodnie z którą dzieci najpierw piszą (lub układają wyrazy z liter, jeśli ręka nie jest jeszcze na pisanie gotowa), a dopiero później są gotowe do czytania i pokazała mi pierwsze ćwiczenie z czytania różowego materiału*. Ku jej zdumieniu, i swojemu własnemu, przeczytałam wszystkie wyrazy i dopasowałam je do figurek. Natychmiast zrobiłam to jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz. 

Mama była nieprzygotowana. Poza skromnym jednym zestawikiem na początek nie miała nic gotowego po angielsku, a ja chciałam więcej. Mama zarządziła kompromis i mój pierwszy wieczór czytania spędziałam czytając po polsku materiał przygotowany przez Mamę w ramach kursu dla nauczycieli Montessori. Dzięki temu trafiłam na "książczkę" z wyrazem "fuj", z którego od dwóch dni się zarykuję i turlam ze śmiechu po podłodze ;)
Wieczorem ruszyła produkcja - drukowanie całości materiału różowego, który w komputerze szczęśliwie już czekał od dawna. Mało czasu, dużo pracy, robiliśmy skróty. Wycinała cała rodzina, ze mną włącznie, pominęliśmy laminowanie, ale co tam. Druk był czarny, bo drukarka kolorowa bez tuszu, ale co tam. Rano byliśmy gotowi. Zaczęłam nowy etap w życiu, nowy świat powoli staje przede mną otworem :)


Ladies and gentlemen, I am beginning to read :))
When asked how come and who taught me, I answer "all by myself" :)
And this is the case. More or less. I did know most of the letters. For a long time I could hear  initial sounds of words. Then I could hear the ending sounds. Suddenly I started to hear the middle sounds as well, Mummy's not quite sure when really. For the last 6 months I wasn't too keen on language games so there were very few around. In weaker moments Mummy was wondering whether sticking to English reading/writing at home and Polish at preschool was a good idea. Whether it wasn't too much, too confusing with different sounds for letters etc.
Then suddenly - change of interests. Two weeks ago I came back from preschool with a few words scribbled by the teacher, that I had apparently read. Mmmmm, Mummy pricked up her ears, but still I was showing no enthusiasm for word analysis exercises (building words with a movable alphabet). Finally Mummy decided to let go of the Montessori procedure indicating that children will write (or build words with movable alphabet if their hand isn't ready yet for writing) before they are ready to read and showed me first pink material** reading exercises. To her and my own surprise I read all the words and matched them with the little figures. And then I did it once again and again and again and didn't want to stop.
Mummy wasn't ready for that. Apart from a very modest one set she had no pink material ready in English. And I wanted MORE. So a compromise was accepted and I spent the evening reading in Polish, using Mummy's material prepared during her Montessori teacher course.
In the evening a mad production began though. We were printing all the pink material that fortunately had been waiting in the computer for some time. A lot of work, only little time, we were cutting corners. No laminating, but who cares. Only black print as the colour cartridges were empty, but who cares... The whole family was cutting, me included and we were ready with the material in the morning. I started a new chapter in my life; a whole new world is slowly opening its doors for me...

Pierwsze "różowe ćwiczenie" - czytam wyrazy i dopasowuję je do figurek. W kolejnym kroku będę dopasowywać wyrazy do obrazków (obrazki są mniej "konkretne" niż figurki, a łatwiej zacząć od konkretów ;))

My first "pink exercise" - I read the words and match them with figures. The next step will be word matching with pictures (pictures are less "concrete" than figures and it's always easier to start with concrete ;))
***

Tak wyglądał mój wieczór... :) Tatę wracającego z pracy powitałam radosnym zaproszeniem do siedzenia i słuchania.
This is what my evening looked like... ;-) I cheerfully invited Daddy who came back from work to sit and listen. Now.

***
Nagle zdecydowałam, że "pisać" też chcę! Tutaj układam krótkie słowa z liter ruchomego alfabetu, następnego dnia wygrzebuję z głębi szuflad z zapasami mini-tablicę i kredę i chcę pisać litery. Mama jest zdumiona w sumie... Jakaś tama puściła czy co...?

Suddently I decided I wanted to write as well! Here I'm building words with movable alphabet letters. The next day I pull out my old mini-balckboard and chalk from the depths of a drawer and want to write letters too. Mummy's quite surprised indeed... Some kind of a breakthrough or what?
 

***

Produkcja materiału idzie pełną parą :)
Material production on the full steam :)

***

Nasza "różowa półka" // Our "pink shelf":
1. szorski alfabet do nauki liter // Sandpaper letters
2. koszyczek z figurkami i podpisami do dopasowywania // matching words with figures
3. "małe książeczki" - różowa okładka, a w środku na każdej stronie jedno słowo do przeczytania // "small books" - a pink cover and inside - a word for a read on each page
4. dopasowywanie podpisów do obrazków // matching words with pictures
5. "arkusz" -  zestaw 6 obrazków i 6 podpisów do dopasowania // a set of 6 pictures and 6 captions to match
6. lista wyrazów do czytania // a list of words for reading
7. "tajemnicze pudełko" pełne poskładanych wyrazów do odkrywania i czytania // "mysterious box" full of folded words for discovering and reading
8. czasowniki - polecenia do wykonania // verbs - commands to understand and carry out


***

Czytam polecenia i demonstruję je (na zdjęciu "nap" czyli drzemać). Później przeradza się to w rodzinną grę w kalambury, z rozdawaniem wyrazów wszystkim grającym i naprzemiennym prezentowaniem słów podczas gdy reszta zgaduje :) Przy okazji powoli uczę się czytać po cichu ;-))
Czasowniki poleceń wydrukowane sa na czerwonym papierze, gdyż w kolorystyce Montessori czasownik jako część mowy będzie w przyszłych latach reprezentowana przez symbol czerwonej kuli. Na to mamy jeszcze duuużo czasu, ale już teraz budowana jest w dziecku intuicja, skojarzenie. Stąd czerwone tło wyrazów. Stąd stawanie na czerwonym okrągłym dywaniku jak bawimy się w polecenia.


I read commands and demonstrate them (on the photo - I "nap"). Later it developes into a full blown family charades game, with the words being dealt to all the players, with acting and guessing. I slowly practice quiet reading ;-))
The verb commands are printed on red paper as Montessori "codes" a verb (the part of speech) with a symbol of a red sphere. We are not likely to learn grammar for the next couple of years, but already now intuition and associations are being built. Hence the red background and standing on a red circle when playing the verbs game.

~

* Naukę pisania i czytania w metodzie Montessori można podzielić na 3 etapy, które oznaczone są kolorystycznie. Materiał różowy - początkowy, to wyrazy 3-literowe, fonetyczne. Materiał niebieski - to dłuższe wyrazy fonetyczne, a materiał zielony to wyrazy niefonetyczne, z określonymi "wyzwaniami" czy trudnościami językowymi, jak np. "cz", "ch", "zi", "dz" itd.

** Learning to read and write in Montessori method can be divided into 3 stages which are colour coded. Pink material for beginners consists of 3-letter words which are phonetic. Blue material - covers longer phonetic words and blends, whereas green material consists of non phonetic words with difficulties such as "oo", "oy and oi", "wh", "th" etc.

Wednesday, 31 October 2012

Dr House

House MD



H: Mózg i serce są na przykład miękkie. I one są N-A-J-W-A-Ż-N-I-E-S-Z-E, Mamo (palec wskazujący wzniesiony kaznodziejsko do góry). Najważniejsze. Nie można się na przykład nimi podzielić. (chwila zadumy, coś jednak nie gra, hmmm...)
Mamo, a czy jeżeli jedna osoba umra, ale jej serce jest jeszcze zdrowe. A druga osoba ma bardzo chore serce. To czy można tak zrobić, żeby ta pierwsza osoba tak jakby dała serce tej drugiej? Tak można szybciutko ciach ciach wyciąć i ta druga osoba dostanie serce i będzie zdrowa? Mamo?
M: Jasne, że można :)

No więc dłubiemy we wnętrznościach człowieka... Mamy model z miękko-obrzydliwymi organami wewnętrznymi (genialne, że są miękkie!!), przeprowadzamy operacje ("Siostro, kleszcze!"), przeszczepy, dyskutujemy co jest po co. Potem kończymy dyżur i idziemy "do domu", choć wzywają nas bez przerwy do jakichś trudnych przypadków i człowiek normalnie odpocząć nie może.

H: Mamo opowiadaj mi o bakteriach. Złych i dobrych. Nie musi to być o tych bakteriach w jelitkach, albo w ciele. No mów, mów. Już. Opowiadaj o bakteriach COKOLWIEK. Może być o takich, które są na roślinach. Albo w wodzie. Mów mów.
A Mama... Mama nie ma za wiele do powiedzenia... Szuka desperacko jakichś ciekawych źródeł zewnętrznych. Może ktoś coś podpowie? Jakieś książeczki albo co innego?



H: Brain and heart are soft. And they are M-O-S-T   I-M-P-O-R-T-A-N-T, Mummy (index finger raised in a pastoral fashion). Most imporatant. You can't for example share them with other people (a moment of consternation, something's not quite right, hmmm...).
Mummy... And if one person dies, but their heart is still healthy. And another person has a very sick heart. Can you do it like that, that one person will kind of give the heart to the second one? You could just quickly snip snip cut it out and the second person can get the heart and be healthy? Mummy, can you?
M: Sure :)

We are buried in human intestines. We have a body model with soft and sticky organs (yack, but gosh it's genius they are soft!!), we carry out operations ("Sister, forceps please"), organ transplants, we discuss what is for what. Then we are off duty and "go home", but have to be on call for all these complicated cases. One has no time to rest.

H: Mummy, tell me about bacteria. The bad ones and the good ones. It doesn't have to be about bacteria in the intestines or in the body. Just talk, talk. Go on. Tell me ANYTHING about bacteria. Maybe about the ones on the plants, or in the water? Just talk, talk.
And Mummy... Mummy doesn't have too much to say unfortunately... She's desperately looking for some child friendly resources. Maybe you have some suggestions? Books? Or anything else?

Kleszcze czy pęseta - oto jest pytanie. Złapać układ moczowy to wyższa szkoła motorycznej jazdy :)
Forceps or tweezers - that is the question. Extracting urinal tract is not a manual piece of cake :)


Uwaga! Przełyk niosę!!
Careful! I'm carrying an oesophagus!!

Sprawdzam różnicę między organami miękkimi a kośćmi.
Checking out the difference between soft organs and bones.



Mmmm... Gdzie te nerki odłożyć...?
Mmmm... Where do these kidneys go?

Wysupłuję mózg z czaszki. Ostrożnie!!
Gently extracting the brain from the skull. Carefull!!


Sprawdźmy czy w tym mózgu są jakieś bakterie Mamo.
Let's check for some bacteria in this brain, Mummy.


Operacja się udała, pacjent zszedł ;)
The operation was succesful, however the patient's deceased ;)

Wednesday, 24 October 2012

Roly poly

 Butle

 We got inspired and so we've been producing discovery bottles for a few weeks. The bottles are sooo beautiful. The first ones were for Julka, and then I got hooked ;) I requested a set for bottle making for my shelves and it seems that I'm going to get one. The finished bottles are rolling around the house and every now and then I catch Mummy staring at them against the light... Hipnotised...
We use the following combinations:
- coloured water + cooking oil (half in half)
- baby oil
- (coloured) water + washing up liquid
- just water
- we add (or not) all sorts of bits and bobs: glitter, sequins, hex nuts, pins, gold leaf flakes, bits of coloured pipe cleaners and ribbons, coins, buttons, little stones etc
- for little Julka - we also used hot glue to secure the top. For me - we don't bother with that ;)

Od paru tygodni, z inspiracji, produkujemy butelki. Butelki piękne są. Pierwsze były dla Julki, a potem się uzależniłam :) Zażyczyłam sobie zestawu do produkcji butelek na półce i wygląda na to, że się doczekam... Gotowe dzieła plączą się po domu i co rusz przyłapuję Mamę na tym, jak wpatruje się w nie pod światło... Jak zahipnotyzowana...
Używamy następujących kombinacji:
- kolorowa woda (barwniki spożywcze) + olej (pół na pół)
- oliwka dla dzieci
- (kolorowa) woda + płyn do mycia naczyń 
- sama woda
- dorzucamy (lub nie) co nam w ręce wpadnie: brokat, cekiny, zakrętki ze śrubek, szpilki, złote płatki, kawałki kolorowych drucików, wstążeczek, monety, guziki, małe kamyczki itd.
- dla małej Julki - zabezpieczyliśmy zakrętkę gorącym klejem. Dla mnie - nie zawracamy sobie tym głowy ;)

 

Monday, 22 October 2012

Dinner time

Obiadek 


H: Daddy, I've made you chicken for dinner.

H: Tato, przygotowałam dla Ciebie na obiad kurczaczka.
:-D

Saturday, 20 October 2012

Devine pattern

Boski wzorzec



I noticed the Universe was cyclical. Suddenly, out of the blue - I spotted the Pattern. With a conviction of a person who's experienced a revelation - I point out to the surroundings that "everything goes round and round and round".
It started with day and night, seasons and days of the week to move on to the generalisations about all the life on Earth.
We are reading a book starting with a flower shaking out some seeds, which spend their year travelling, sprouting and growing, to end with a new flower shaking the seeds out. I am quite decided that the next day we are going to read this story about the next generation seeds, then next and next.
Same with animals and humans. I declare that when everybody dies - still the babies will be born, who in turn will have their babies and so forth. "Round and round and round". I don't quite get the concept of evolution just yet ;), but the changing generations of everything that was, has been and will be - is clear to me. I demand stories about the cycle from crop to food to manure :) and the beginning, (middle) and the end (?) of the Universe.

H: Mummy, because this is what life's like and everything in the world. Like a snail.
M: A snail??? Why snail Hannah?
H: Like a snail's shell! All round and round and round.
Mummy's jaw dropped. Did I just see Fibonacci sequence? Golden spiral? Devine ratio? With some kind of a third eye, or what??

Zauważyłam cykliczność we wszechświecie. Nagle, ni z tego ni z owego - dostrzegłam wzorzec. Z dużym przekonaniem osoby, która dostąpiła oświecenia - zwracam otoczeniu uwagę, że "wszystko się dzieje tak w kółko i w kółko i w kółko". 
Zaczęło się od dnia i nocy, pór roku oraz dni tygodnia i tego co się z nimi wiąże (przedszkole, weekend w domu, zajęcia z karate, odwiedziny Gaby itd). Potem przyszła kolej na wszelkie przejawy życia. Czytamy książkę, która zaczyna się jak kwiat gubi jesienią nasiona, które przez cały rok podróżują, kiełkują po to, aby na koniec książki następne pokolenie kwiatów wytrząsnęło nasiona. Zdecydowanie powtarzam, że jutro będziemy czytać już o tych nowych nasionach, pojutrze o kolejnych ("ich dzieciach"), potem o kolejnych i jeszcze kolejnych. 
Tak samo dzieje się ze zwierzętami i ludźmi. Ogłaszam wszem i wobec, że jak wszyscy umrą to i tak urodzą się następne dzieci, które urodzą następne dzieci "i tak w kółko i w kółko". Ewolucję "nie bardzo rozumiem Mamo" ;), ale zmieniające się pokolenia wszystkiego co żyje i żyć będzie - jak najbardziej. Fascynuje mnie zamknięty cykl od ziemi, przez jedzenie po nawóz ;), domagam się opowiadania o początku, (środku) i końcu (?) wszechświata.

H: Mamo, bo to tak jest w życiu, na całym świecie. Jak ślimaczek.
M: Jak ślimaczek? Jaki ślimaczek Hania?
H: No... Jak muszelka ślimaczka. Tak w kółko i w kółko i w kółko.

Mama zamarła... Zobaczyłam ciąg Fibonacciego? Złotą spiralę? Boską proporcję? Jakimś trzecim okiem czy co?


Monday, 15 October 2012

Time after time

Czas na czasie



Time has been on my mind for a while. It started some time ago with my brief fascination with hourglasses. I have a set of 5, each showing a different time. I stared at them with fascination, labeled them, tried to understand the concenpt of a length of time. Then within a few days Mummy caught me: 1. staring at the wall clock, 2. asking what time it was, 3. asking what 9 o'clock meant. That was it - Mummy decided I must be showing I was ready.
She needed a little bit of preparation - I got a real clock (simple, black and white, clear numbers, marked minutes) that is sitting on the shelf, level of my eyes. I also got an exercise clock and some exercise material. And off I was. Learnt to read and understand full hours immediately. And then stalled and lost interest ;-) Half hours - undoable. Then Mummy realised that half hours were past my present numeral comprehension, as "30" is a little bit out of my comfort zone. So we tried "15 past" with some success (aided by a cartoon time being set for 7:15, vicious Mummy ;)), but not a huge enthusiasm. So we stopped for now. I am extremely happy to read and set full hours, the rest will come later :)
 

Kwestie czasu chodzą mi po głowie od niedawna. Zaczęło się od krótkiej fascynacji klepsydrami. Mam zestaw pięciu, z których każda odmierza inną długość czasu. Wpatrywałam się w nie jak zaczarowana, potem podpisywałam, obracałam, i znowu patrzyłam. Potem w niedługim czasie Mama złapała mnie na tym jak: 1. wpatruję się w zegar ścienny, 2. pytam która jest godzina, 3. pytam co oznacza godzina dziewiąta. Wyraźniej już dać znać nie mogłam. Mama uznała, że zaczynamy, bo najwyraźniej - jestem gotowa.
Wcześniej potrzebne były jednak pewne przygotowania - dostałam prawdziwy zegar (prosty, czarno-biały, z wyraźnymi liczbami i z zaznaczonymi minutami), który stoi teraz na półce na wysokości moich oczu. Dostałam także zegar ćwiczeniowy i trochę materiału do pracy i zabaw. I się zaczęło. Pełne godziny łyknęłam w sekund pięć. Po czym się zawiesiłam i straciłam zainteresowanie ;-) Połówki godzin - nie do zrobienia. Mama jednak szybko zdała sobie sprawę, że "wpół do" wykracza poza moją orientację liczbową, gdyż "30" jest poza moją strefą komfortu. Spróbowałyśmy więc "15 po" z pewnymi sukcesami (oraz z dodatkową motywacją w postaci bajki ustalonej na 7:15, przebiegła mama...;)), choć bez wielkiego entuzjazmu. Więc dałyśmy spokój na razie. Uwielbiam czytać i zaznaczać pełne godziny, reszta przyjdzie później :)

"Mummy, I LOVE doing the clock!"
"Mamo, ja KOCHAM pracować z zegarem!"
 *

My time-line of daily activities. I match pictures of different activities I do every day.
Moja linia dnia. Dopasowuję obrazki aktywności, które wykonuję codziennie.


*
Now I'm placing the activities in the right order by myself and we talk about it.
Później układam aktywności w odpowiedniej kolejności całkiem sama.



*
 
Yoohooo, I did it! :) Self-control and self-correction by comparing my work with the original strip.
Juuuhuu, udało się! :) Samokontrola i samokorekta poprzez porównanie mojej układanki z oryginalnym paskiem.

*

This is a Montessori exercise clock, which we would like to have, but we won't as it's too expensive. How to look for a compromise? Look for a clock in which:
- you can take the hours out and sort them in order (preferably - all the same shape)
- you have clear hour numbers and minute marks
- two handles are the same colour
- and which is clean and not messy with colours

To jest zegar Montessori do nauki godzin, który chciałybyśmy mieć, ale mieć nie będziemy gdyż jest za drogi. Jak szukać kompromisu? Zwróć uwagę na zegary, które:
- mają "wyjmowane godziny" do wcześniejszego uporządkowania (najlepiej, żeby elementy z liczbami były w tym samym kształcie)
- mają wyraźne liczby godzinowe oraz zaznaczone minuty
- mają wskazówki tego samego koloru
- mają prostą czystą formę, bez bałąganu kolorystycznego, który rozprasza.




*

Our compromise. Had to do a little bit of painting. Thank you Daddy :)
Nasz kompromis. Trochę trzeba było zamalować. Dziękujęmy Tato :)

This compromise we would have chosen if Mummy gave the search a little bit more time ;)
Ten kompromis byśmy wybrały, gdyby Mama poświęciła chwilę dłużej na poszukiwanie ;)

Wednesday, 3 October 2012

Unaware?

Nieświadoma?

H: Mummy, what does this road sign mean?
M: It means no parking.
H: What will happen if someone parks by this sign?
M: A policeman may give this person a fine as a punishment.
H: Mummy, what does "punishment" mean?


H: Mamo co oznacza ten znak drogowy?
M: Zakaz zatrzymywania.
H: A co się stanie jak ktoś się tam zatrzyma?
M: Może dostać od policjanta mandat za karę.
H: Mamo a co to jest kara??
:-)

Monday, 1 October 2012

Ball on a stick

Kule na patyku


H: Mummy, what is this ball on a stick?
A moment of consternation in the car. Mum needed a few seconds ;) A ball on a stick? - Do you mean a road sign? Oh yes! I did mean the road sign! Didn't notice them until today, and now I do notice and perceive them all the time. So Mummy got herself together,  the home production started - got some big and small road sign cards, some stories and games to play and off we were. What can I say - I love road signs. I only know some of them, and the ones I know - I haven't internalised completely (second rather than third stage of a 3-part lesson - I can point the sign that I'm asked about, but not always explain the signs somebody points at). However, the feeling I get when as a pretend policewoman I can tell Mummy off for pretend parking by the "no parking" sign - is priceless! My eyes are full of fire and delight when I recognise a sign. On the way to preschool I yell to Daddy to warn him about the speed bumps, I suddenly notice road signs everywhere. Surprised and excited I shout whereever we go. They are everywhere and it's wonderful. It's a little bit like learning to read...



H: Mamo, a co to jest ta kula na patyku??
Chwila konsternacji w samochodzie. Mama potrzebowała kilku sekund. Kula na patyku? - Czy chodzi ci o znak drogowy? O tak, o znak drogowy mi chodziło! Do dziś nie dostrzegałam, od dziś dostrzegam i postrzegam. Mama więc wzięła się do roboty. Ruszyła szybka produkcja dużych i małych zestawów znaków drogowych, szybko obmyślono zabawy, zgadywanki i historyjki. I wzięłyśmy się do pracy. Cóż mogę powiedzieć - kocham znaki drogowe. Co prawda obeznaną mam tylko część z nich, a te co mam - to też może jeszcze niezbyt dokładnie (raczej drugi niż trzeci etap lekcji trójstopniowej - potrafię wskazać znaki, o które się mnie spyta, ale nie zawsze nazwać te, które ktoś wskaże). Jednak uczucie, którego doświadczam, kiedy jako policjantka mogę Mamę ukarać za nanibowe parkowanie przy zakazie zatrzymywania nie równa się z niczym. Oczy mi płoną z satysfakcji, że znak rozpoznałam. A jadąc do przedszkola gromko pokrzykuję na tatę uprzedzając o progach zwalniających. Nagle znaki zauważam wszędzie. Zdumiona i zachwycona wykrzykuję podekscytowana jak tylko gdzieś ruszymy się z domu. Wspaniałe. To tak trochę jakby nauczyć się czytać...

*

Playing on IKEA roll-up carpet. Road signs, cars and crazy stories being acted out.
Mummy got the carpet not only as it had roads. She also found all the biomes on it for future play!

Zabawa na rozwijanym dywaniku z IKEI. Znaki drogowe, samochody i szalone historyjki.
Mama kupiła dywanik nie tylko dlatego, że są na nim drogi. Znalazła na nim również wszystkie biomy na przyszłość!

*
A little bit of hand practice :)
Odrobina pracy manualnej :)

*
Counting, arranging and categorising.
Liczenie, układanie i kategoryzowanie.

*
Matching, guessing, quizzing. playing.

Dopasowywanie, zgadywanki, zabawy.
Znak "przejście dla pieszych", 3 etap lekcji trójstopniowej:
M: Hannah, jaki to znak?
H: Mmmmm...
Przystanek dla pierwszych? ;)