Thursday, 27 October 2011

Desperate...

Desperacja...


Sick child, no preschool, no nanny, article deadline... A desperate mother with 20 litres of water in her office, then most of it on her office floor. 45 minutes of peace :-)

Chore dziecko, brak przedszkola, brak niani, deadline na artykuł... Zdesperowana matka i 20 litrów wody w domowym biurze, potem większość na podłodze biura. 45 minut spokoju :-)

Wednesday, 26 October 2011

Crafty leafy

Sezonowe  ZPT


So we've been crafting. As you can see - there is a clear seasonal connection and it's not coincidental ;). Practicing tree parts on the side.

Prowadzimy zajęcia praktyczno-techniczno-artystyczne. Związki z aktualną porą roku nie są przypadkowe ;) Przy okazji praktykujemy sobie części drzewa.
H: Mamo, widzim tam koron na drzewie!
M: Koronę drzewa?
H: Nie nie! Koron. Ten na dole!!


Shaving foam fun - inspired by Little Wonders and Play Create Explore. This is our birthday card production. Spray some shaving foam into a form. Add some paints. Twirl with a stick - great fun. Then press down the cardboard leaf (or other shape). Peel it off, let it dry for a few minutes and then scrape off the remaining foam. The colours and shapes will have soaked in.
Daddy was less than impressed seeing the empty shaving foam bottle and complained about "the most expensive birthday card in the world" ;-)


Zabawa z pianką do golenia, z inspiracji Little Wonders i Play Create Explore. Produkcja sezonowych kartek urodzinowo-imieninowych. Spryskaj formę pianką. Dodaj farbki, pomieszaj patyczkiem - super zabawa. Następnie przyciśnij do pianki kartonowy liść, za chwilę go ściągnij, przesusz przez parę minut i łopatką zeskrop nadmiar pianki. Kolory i kształty już wsiąkły w papier.
Tatuś zdumiony oglądał pustą butelkę po piance do golenia i z przekąsem komentował, że to chyba najdroższe kartki urodzinowe na świecie ;-)


Something out of nothing, when all you have available at Granny's is some water paints and... rubbish. Losely inspired ;) by W pogoni za E - apple tree production.

Zabawa - coś z niczego, kiedy to u babci ma się do dyspozycji wyłącznie akwarelki oraz... śmieci. Z luźnej inspiracji W pogoni za E - produkcja jesiennych jabłonek.



Great idea, not such great completion. Wax crayons tree inspired by  Wczesna edukacja... and Paper Crafts. Make a trunk/branches out of your arm and hand shape. Then use some wax crayons peels for the leaves. And iron through a paper. And unlike us - let it cool before you peel it off! ;)

Super pomysł, take sobie wykonanie. Drzewko świecowe zainspirowane przez Wczesna edukacja... i Paper Crafts. Zrób pień i gałęzie z obrysu ręki. Potem jako liści użyj opiłek z kredek świecowych. Następnie wyprasuj przez pergamin i voilla! W przeciwieństwie do nas - poczekaj do przestygnięcia zanim odkleisz pergamin! ;)


And for the end - autumny bonfire in the forest. Enjoy :)

A na koniec - jesienne ognisko w lesie. Na zdrowie :)

Wednesday, 19 October 2011

Something sniffy

Czymś tu pachnie...



Mummy and Hannah are planning a trip to a soap shop.
M: Hannah, in the shop you can pick a soap for yourself :)
H: Okey. I want a purple one!!
M: Purple? Why?
H: To match my shoes. And my dress. ;-)



So... we are doing smells. Everything smells to me. Of old hipopotamus. Of elephants. Of flowers. Of grass. Of beach. Of poop...
So... to do some more exploring Mummy took me to a soap shop. Loved it. Sniffed with great emotion almost every soap available, pampered myself with creams, counted little soapie ducks, cats and shells and decided I was taking the soap shop home. All of it. But first things first - I spotted the purple soap within nanoseconds of entering the shop!


Mama z Hanią wybierają się do mydlarni.
M: Hannah, w sklepie będziesz sobie mogła wybrać mydełko.
H: Dobra. Chcę fioletowe!!
M: Fioletowe?? Dlaczego?
H: Żeby się pasowało się do moich butów. I do mojej sukienki! ;)



No to bawimy się zapachami. Bo mi to teraz wszystko pachnie. Starymi hipopotamami. Słoniami. Kwiatkami. Trawą. Plażą. Kupą...
W celu poszerzenia gamy doświadczeń mama zabrała mnie do mydlarni. Super było. Z wielkimi emocjami wywąchałam prawie wszystkie mydła, obsmarowałam się kremikami, policzyłam mydlane kaczuszki, kotki i muszelki i zadecydowałam że zabieramy sklep do domu. W całości. Ale ale, najpierw rzeczy najważniejsze. W przeciągu nanosekundy od wejścia do mydlarni namierzyłam fioletowe mydło!

I do what I do...

Robię jak robię...


The actors of the scene: Daddy and Hannah at the supper table.
D: Hannah, put this ham back on the bread please.
H: Why?
D: Because it is meant to be eaten together not separately.
H: Why?
D: Because... this is a sandwich.
H: I do what I do. Daddy.
And yes, she does indeed! All her life...



Aktorzy scenerii: Tata i Hannah przy kolacyjnym stole.
T: Hannah, połóż proszę tę szynkę z powrotem na chlebek.
H: Dlaczego?
T: Ponieważ to się je razem, nie osobno.
H: Dlaczego?
T: Bo to jest kanapka.
H: Ja robię jak robię. Tato.
W rzeczy samej! Całe życie...