Monday, 29 August 2011

Hot hot hot

Ufff jak gorąco


Throw in some bits and bobs (little toys, cat's spiky balls, coins, marbles etc) in the box, fill it up with water and put in the freezer. Then stamp your feet every 10 minutes demanding the ice to be made NOW. Learn to wait for a day, humpf. Then be shocked at the site of an icebox! Take it out together with some sophisticated excavating tools (spoons, screws, tongs, hammers) and experimenting equipment (sand, salt, and pitchers of cold and hot water). Ruin Mummy's experiments by throwing salt and sand in the water ;) and then do some really serious work digging, pouring, pulling and breaking, freeing all the above bits and bobs. Wow, that was fun! With this know-how I'm ready for desnowing in winter!


Wrzuć różne różności (małe figurki, kocie kolczaste piłeczki, monety, kamyczki itd) do pudełka, zalej wodą i wstaw do zamrażarki. Tup nogami co 10 minut domagając się gotowego lodu NATYCHMIAST. Naucz się czekać caaaały dzień, phi. Potem przeżyj szok i zdumienie na widok mega-kostki lodu! Zanieś ją na dwór, wraz z wyrafinowanymi narzędziami wydobywczymi (łyżki, szczypce, śrubki, młotki) oraz z wyposażeniem eksperymentatorskim (piasek, sól, dzbanuszek z zimną i gorącą wodą). Popsuj Mamie eksperyment wrzucając sól i piasek do wody ;) a potem zabierz się do naprawdę poważnej pracy drążąc, polewając, posypując, dłubiąc, łupiąc, skrobiąc i generalnie wydobywając powyższe różne różności na wolność. Wow, ale była zabawa! A nabyty know-how czyni mnie wielce użyteczną przy zimowym odśnieżaniu!

Thursday, 25 August 2011

Mummy's amnesia...

 ... czyli o Mamy kłopotach z pamięcią


Irish holiday was fun. It seems that my poor old Mum has some serious problems with memory though. I spent a lot of time telling her what different Irish things were and showing her how to match the pictures and explaining what events they were all about. I can't believe she can't remember that! Good job she made the cards to remind herself, otherwise she could be quite an embarrasment if she doesn't recognise Granny and Grandpa next time she sees them!
To help her poor head I also made a picture of the beach - portraying not only the local fauna, but also: 5 people on the sand (Mummy, Daddy, Hannah, Granny, Grandpa), lots and lots of children in the water. And one of them (the one with loooong legs) holding a colourful kite (who can spot it??!) Voila! And Mum thinks I was practicing cutting along the line, glueing and sorting animals (land and water). Let her think that, I know my story :)

PS. from Mummy: A proud report of a new usage for paper CD/DVD envelopes. They make a great home for 3-part cards or any other small paper fun thingies. A big plus - a transparent part that shows what's inside :)


Wakacje w Irlandii były świetne. Niestety muszę stwierdzić, że moja biedna leciwa Mama ma poważne kłopoty z pamięcią. Nie uwierzycie ile czasu spędziłam wyjaśniając jej co się w Irlandii działo, pokazując jej na obrazkach co jest co i dopasowując obrazki do siebie. Naprawdę trudno mi uwierzyć że nic nie pamięta! Dobrze, że sobie zrobiła specjalne karteczki do przypominania, bo to by był dopiero obciach, jakby nie poznała następnym razem Babci i Dziadka!
Żeby jej pomóc pamiętać zrobiłam też obrazek plaży - przedstawiający nie tylko lokalną faunę, ale także: 5 osób na piasku (Mama, Tata, Hannah, Babcia, Dziadek), całe mnóstwo dzieci w wodzie, oraz jedno z nich (to z dłuuuugimii nogami) trzymające kolorowy latawiec (kto widzi!??). Voila!
Mama sądzi, że ćwiczyłam wycinanie nożyczkami wzdłuż (!) linii, klejenie oraz sortowanie zwierzątek (woda/ ląd). Niech jej będzie, ja wiem swoje :)

PS. Mama dumnie zgłasza wynalezienie nowego zastosowania kopertek na CD/DVD. Otóż niezłe z nich mieszkanko dla kart to lekcji trójstopniowej (3-part cards) oraz dla innych małych papierowych zabawowych różności. Szczególnie przydatna przezroczysta część kopertki :)

Monday, 22 August 2011

Catching up with fun

Zabawowe nadrabianie zaległości


Summer brought a new fun plan. Mum seems to be determined to tick off "places to go to", "things to do" and "things to make" from her long dusted list. So... compulsory fun, here we come! As part of the catching up - last week we spent one afternoon in the library and one afternoon on the train.
 The library was great - I liked the big fluffy lion, paintings on the walls, rolling on the carpet and jumping about. Oh, and the books. Of course. I seem to have a built in Peppa Pig detector ;-)

The train was a long promised adventure. Not a pretend one, not one for children, not a toy train. The real thing for "aduyt people Mum?" Time well spent - grinning, negotiating tickets with the conductor and doing my charming thing with the passengers.
Oh, and stamping feet in anger and impatience when the train was not coming NOW. Oh girl, you have something to learn about life... ;-)

Lato przyniosło nowe plany zabawowe. Mama wydaje się zdeterminowana, żeby sprawnie  odhaczyć z długiej zakurzonej listy "miejsca do odwiedzenia", "rzeczy do zrobienia", "projekty do przedsięwzięcia"... Tak więc - trzeba się bawić, nie ma bata!
W ramach owej zabawy w zeszłym tygodniu spędziłyśmy jedno popołudnie w bibliotece i jedno w pociągu. W bibliotece było super - zachwycił mnie wielki pluszowy lew, malunki na ścianach, turlanie się po dywanie oraz wesolutkie podskoki. Aaaa, no i książki, zapomniałabym... Oczywiście. Wygląda na to, że mam gdzieś wbudowany czujnik Świnki Peppy ;)

Pociąg natomiast był dawno zaplanowaną przygodą. Nie nanibowy, nie zabawkowy, nie dla dzieci, ale "Taki dja dojosłych judzi. Mamo." Czas został dobrze wykorzystany na szczerzenie zębów w zachwycie przez całą podróż, negocjowanie kwestii biletów z panem konduktorem, oraz czarowanie współpasażerów (normalka...). Aaa, i jeszcze tupanie ze złości i zniecierpliwienia, że pociąg nie przyjeżdża TERAZ! Ach, dziewczyno, sporo się jeszcze musisz o życiu nauczyć... ;-)) 


Sunday, 7 August 2011

Everywhere you go...

Wychodząc z domu...


... always take a chair with you.
Making sure that a long trip up the hill doesn't knacker me too badly. Daddy's grumpy face - priceless. He's just jealous he didn't take his sofa with him...!

 ... nie zapominam o krzesełku.  Któż by chciał się zmęczyć wspinając się pod górkę. Wyraz twarzy Taty - bezcenny. Zazdrości, że nie zabrał ze sobą swojej kanapy...!

Meow

Miau

It was raining for half a day. I decided I was going to be a cat. A Real One ("not pretend"). A little cat, a Tika.
Mummy got a DIY MacGyver kind of a task. An elastic band, a battery, 2 screws and a glass ball... Ok, maybe just some aluminium foil, tights and an eye-liner. Please, pay special attention to my tail in the run.
And for the end - something especially for Kasia. Sorry for the head twisting, but Mummy isn't too good with the editing stuff.

Pół dnia lało. Zdecydowałam że dziś będę kotem. Prawdziwym ("nie nibowym"). Małym kotkiem, Tiką.
Mama dostała zadanie z rodzaju pomysłowy Dobromir kolega MacGyvera. Gumka, śrubka, bateryjka, siekiera, motyka, piłka, szklanka... No dobra, sreberko, rajtuzy i kredka do oczu. Proszę uprzejmie zwrócić uwagę na mój ogon w biegu.
A na koniec coś specjalnie dla Kasi (sorry za krzywienie głowy, Mama jest jednak trochę lewa w te klocki)

video

Saturday, 6 August 2011

Hop


On the way back home the first game suggestion.
H: Mummy. When a car goes, we lift the leg up!
So we did indeed. Two scarecrows by the road! ;)

W drodze do domu pojawia się pierwsza propozycją zabawy.
H: Mamo. Jak będzie jechać siamochód to podnosim nogę!
Jak podnosim, to podnosim. Jak te dwa bociany przy drodze! ;)

Tuesday, 2 August 2011

Crabb eat crab kind of world

Tam gdzie krab krabowi wilkiem



A fishing rod, a bucket, a net, a pack of bacon and off crab fishing I went!
Initially the sight of a crab in a bucket made me feel nauseous and I climbed Mummy with shouts and screaming. Mummy felt nauseous to the end of the expedition...

Then I grabbed the net and enthusiastically supported Dad in the crab fishing. Later I threw the net into the sea and was shouting and screaming that I'd thrown the net into the sea. So then Daddy the hero fished the net out using the fishing rod, the hook and a piece of bacon so I stopped shouting and screaming. Then we poured half a bucket of crabs back into the water and went home for some lunch. I consider the day highly successful.


Wędka, wiadro, siatka oraz torba bekonu i idę łowić kraby.
Początkowo na widok kraba w wiadrze zrobiło mi się słabo i z wrzaskiem wdrapałam się na Mamę. Mamie robiło się słabo do końca....

Póżniej złapałam siatkę i ochoczo supportowałam Tatę w połowach. Potem wrzuciłam siatkę do morza i ryczałam, że wrzuciłam siatkę do morza. Potem Tato bohater złapał siatkę na kawałek bekonu, zamiast kraba i wyciągnał ją z morza i przestałam ryczeć. A potem wrzuciliśmy pół wiadra krabów do morza i poszliśmy na lunch. Dzień uważam za wyjątkowo udany.


Monday, 1 August 2011

Sweet flavour of self-reliance :)

Smaczki samodzielności :)