Thursday, 27 January 2011

Choo choo

OK, I may have a thing for trains... :-))

No dobra, może i lubię pociągi... :-))

Sunday, 9 January 2011

Hannah.FM

I am broadcasting non-stop :) I fill the air with my twittery voice as soon as I wake up and shut down the transmission only when asleep. Sometimes I even sleep talk!
I comment on the flowing reality, making sure that every activity gets a proper report.
I use the combination of Hannish, Polish, and English.
I command everyone to "Mójić! Mójić! Mójić" (Speak! Speak! Speak!) and I hand them my little piggy for creation of a speaking scenery where the piggy is speaking, speaking, speaking, speakingwith their voice... Mum and Dad flee in desparation when they see me approaching with the piggy...

I am also finally capable of expressing my alternative way of perceiving reality. Such as:
"Hannah messy face" (translation: Hannah has a full mouth)

When drinking juice with a straw.
Mummy: "This juice is going up the straw and straight into your tummy."
Hannah: "Nooo tummy. In the head!" (well, this is technically quite right :))

When on the toilet, granting away with adequate facial expressions and eyes squinting :)
M: "Are you pushing Hannah?"
H: "Hannah pushin'! With eyes!"

Nadaję non-stop! :) Wypełniam eter świergoczącym głosem jak tylko się obudzę, zakańczam transmisję dopiero po zaśnięciu. A czasem nawet rozprawiam przez sen!
Opowiadam przepływającą przeze mnie rzeczywistość, skrupulatnie pilnując, żeby każda czynność i wydarzenie uzyskały właściwy komentarz. Używam kombinacji haniowego, polskiego i angielskiego.
Dyryguję wszystkim, że mają "Mójić! Mójić! Mójić" i wdzięcznie podaję im świnkę w celu zaaranżowania werbalnej scenerii, kiedy to świnka móji móji móji i móji ich głosem... Mama i Tata czmychają gdzie pieprz rośnie na widok zbliżającej się świnki...

Nareszcie także mogę wyrazić mój alternatywny sposób postrzegania świata. Na ten przykład:

"Hannah bałagan buzi" (tłumaczenie: Hania ma pełną buzię)

Pijąc sok przez rurkę.
Mama: "Ten sok płynie do góry przez rurkę i wpada prosto do brzuszka."

Hania: "Brzuszka nie! Do głowy!" (technicznie rzecz ujmując, jest w tym trochę racji :))

Siedząc na kibelku, stękając i robiąc adekwatne minki oraz mrużąc oczy :)

M: "Hanula, stękasz?"

H: "Taaaak. Ociami!" :)

Monday, 3 January 2011

Empty nest syndrome...

Syndrom pustego gniazda...


And so it happened. In the New Year I decided to move to my own bedroom for the night!
Yesterday, after the evening bath I announced: "Hannah seeeep Hannah's room" and... marched to sleep in Hannah's room :). I decided I liked the big double duvet on my mattress (residue after Kasia and Laurence's sleepover) and it was worth a try. I slept fine, with a minor whinge for Mummy in the morning.

Mum and Dad however... well, they had a pretty sleepless night, the drama queens and kings :) First whinging and whining to each other about emptiness in the family bed, then curling up for the night over the baby monitor and jumping up to the vertical position with every rustle from my room, dashing over at least 4 or 5 times as it seemed to them I was experiencing a major trauma of awaking in a strange bed. Well... I wasn't...

All in all - it is a big step on my path to independance, although I'm not quite sure where I will decide to sleep tonight. In any case - it is also a great relief for Mum and Dad, that their intuitions about a child being able to decide when it was ready - couldn't have been completely wrong. All the doomsters prophesizing Mum and Dad with an 18-year old Hannah sleeping in the family nest - well, they don't have to worry any more :)

A więc stało się. W Nowym Roku postanowiłam przenieść się na noc do swojego pokoju! Wczoraj, po wieczornej kąpieli ogłosiłam: "Hania piiiii pokoju Hani" i pomaszerowałam spać do pokoju Hani :) Spodobała mi się duża kołdra na moim materacu - pozostałość po wizycie Kasi i Lorka, i postanowiłam ją wypróbować. Spało mi się dobrze całą noc, pojojczyłam tylko troszkę rano za Mamą.

Za to Mama i Tata - szkoda gadać - wraki nie ludzie! Spędzili noc niemal bezsenną. Najpierw zawodzili i utyskiwali między sobą nad pustką w łóżku rodzinnym po mojej wyprowadzce. Następnie przytulili się czule do elektronicznej niani vel baby monitora i podskakiwali do pionu na każdy szmer dochodzący z mojego pokoju. Przypędzili do mnie także sprawdzić jak się mam ze 4-5 razy w nocy, jak im się zdawało, że przeżywam poważną traumę rozbudzając się na nieznanym terenie. Nie przeżywałam...

W sumie jednak jest to duży krok na drodze do mojej samodzielności, choć nie jestem jeszcze pewna, gdzie zdecyduję się nocować dzisiaj. Tak czy inaczej - Mama i Tata odczuwają pewną ulgę, że ich intuicja podpowiadająca im, że dzieć sam wie kiedy jest na to i owo gotowy i przyspieszać go nie trzeba, nie mogła być całkiem błędna. A wszyscy czarnowidze prorokujący posępne scenariusze z Mamą, Tatą i 18-letnią Hanią śpiących wspólnie w rodzinnym gnieździe, mogą odetchnąć spokojnie :)


* * *

P.S. Last minute news - I slept through the second night in my own bed, on my own demand. No squeeling for Mummy in the mornig. I declare the beginning of The New Era :)

P.S. Z ostatniej chwili. Przespałam drugą noc u siebie na własne życzenie. Bez jojczenia rano za Mamą. Oficjalnie ogłaszam początek Nowej Ery :)