Wednesday, 19 October 2011

Something sniffy

Czymś tu pachnie...



Mummy and Hannah are planning a trip to a soap shop.
M: Hannah, in the shop you can pick a soap for yourself :)
H: Okey. I want a purple one!!
M: Purple? Why?
H: To match my shoes. And my dress. ;-)



So... we are doing smells. Everything smells to me. Of old hipopotamus. Of elephants. Of flowers. Of grass. Of beach. Of poop...
So... to do some more exploring Mummy took me to a soap shop. Loved it. Sniffed with great emotion almost every soap available, pampered myself with creams, counted little soapie ducks, cats and shells and decided I was taking the soap shop home. All of it. But first things first - I spotted the purple soap within nanoseconds of entering the shop!


Mama z Hanią wybierają się do mydlarni.
M: Hannah, w sklepie będziesz sobie mogła wybrać mydełko.
H: Dobra. Chcę fioletowe!!
M: Fioletowe?? Dlaczego?
H: Żeby się pasowało się do moich butów. I do mojej sukienki! ;)



No to bawimy się zapachami. Bo mi to teraz wszystko pachnie. Starymi hipopotamami. Słoniami. Kwiatkami. Trawą. Plażą. Kupą...
W celu poszerzenia gamy doświadczeń mama zabrała mnie do mydlarni. Super było. Z wielkimi emocjami wywąchałam prawie wszystkie mydła, obsmarowałam się kremikami, policzyłam mydlane kaczuszki, kotki i muszelki i zadecydowałam że zabieramy sklep do domu. W całości. Ale ale, najpierw rzeczy najważniejsze. W przeciągu nanosekundy od wejścia do mydlarni namierzyłam fioletowe mydło!

7 comments:

  1. o, to z jedzenia mydeł się wyrasta...? good news!

    w mydlarni jednakże boli mnie głowa po 10 sekundach, nie sądzę abym to tam prowadzała Kamrana... co najwyżej do piekarni albo ciastkarni :)

    ReplyDelete
  2. oj kochana, nie wiem czy sie wyrasta jak się nigdy nie jadło... nie cieszyłabym się tak na Twoim miejscu.
    Co co piekarni i ciastkarni - hmmm... bezpszeniczna Hanka by nie poszalała :/

    ReplyDelete
  3. Hej, właśnie trafiłam, na Twojego bloga :) Bardzo mi się spodobał, mam córeczkę w wieku Twojej (2miesiące starszą:) Proszę napisz z jakich książek korzystałaś jeśli chodzi o pedagogikę Montessori. Zaczyna mi się coraz bardziej podobać, zabieram się za przemeblowania montesoriańskie w domu i chciałabym coś mądrego poczytać :)

    ReplyDelete
  4. Ania - na pewno by poszalała, a potem poszalałabyś Ty i Steven :D

    ReplyDelete
  5. Cześć i witam na blogu :)
    Na początku przyznaję najwięcej informacji dotyczących Montessori czerpałam z internetu. Większość blogów wymienianych wsród inspiracji po prawej stronie ma "skrzywienie" montessoriańskie :) Na początek bardzo przydatny był dla mnie też długaśny wątek mam o montessori na forum tutaj http://wegedzieciak.pl/viewtopic.php?t=7071&postdays=0&postorder=asc&start=0 Warto poczytać!
    Z książek to polecam np. po ang "How to raise an Amazing Child the Montessori Way" albo "Montessori Play and Learn : A Parents' Guide to Purposeful Play from Two to Six".
    Życzę powodzenia! Napisz jak Ci idą przemeblowania :)

    ReplyDelete
  6. Hej, a czy są jakieś książki godne polecenia na początek w języku polskim, mój angielski nie jest tak dobry jak Twój :)

    ReplyDelete
  7. Hej :) Po polsku mam np "Zrozumieć Montessori" M. Mikszy. Są tu podstawy, trochę teorii, trochę zdjęć i praktycznych opisów. http://merlin.pl/Zrozumiec-Montessori_Malgorzata-Miksza/browse/product/1,674058.html?gclid=COiZ-daqh6wCFUMm3godfBFwBg

    Nie czytałam, ale podoba mi się bardzo z opisu "Naucz mnie samodzielności" M. Pitamic - przypomina mi ona te moje anglojezyczne, ktore bardzo sobie chwale za praktyczne podejscie i duzo pomyslow, mniej teorii. Tutaj recenzja: www.bycrodzicami.pl/ksiazki-o-metodzie-montessori/naucz-mnie-samodzielnosci-maja-pitamic/
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete