Monday, 3 January 2011

Empty nest syndrome...

Syndrom pustego gniazda...


And so it happened. In the New Year I decided to move to my own bedroom for the night!
Yesterday, after the evening bath I announced: "Hannah seeeep Hannah's room" and... marched to sleep in Hannah's room :). I decided I liked the big double duvet on my mattress (residue after Kasia and Laurence's sleepover) and it was worth a try. I slept fine, with a minor whinge for Mummy in the morning.

Mum and Dad however... well, they had a pretty sleepless night, the drama queens and kings :) First whinging and whining to each other about emptiness in the family bed, then curling up for the night over the baby monitor and jumping up to the vertical position with every rustle from my room, dashing over at least 4 or 5 times as it seemed to them I was experiencing a major trauma of awaking in a strange bed. Well... I wasn't...

All in all - it is a big step on my path to independance, although I'm not quite sure where I will decide to sleep tonight. In any case - it is also a great relief for Mum and Dad, that their intuitions about a child being able to decide when it was ready - couldn't have been completely wrong. All the doomsters prophesizing Mum and Dad with an 18-year old Hannah sleeping in the family nest - well, they don't have to worry any more :)

A więc stało się. W Nowym Roku postanowiłam przenieść się na noc do swojego pokoju! Wczoraj, po wieczornej kąpieli ogłosiłam: "Hania piiiii pokoju Hani" i pomaszerowałam spać do pokoju Hani :) Spodobała mi się duża kołdra na moim materacu - pozostałość po wizycie Kasi i Lorka, i postanowiłam ją wypróbować. Spało mi się dobrze całą noc, pojojczyłam tylko troszkę rano za Mamą.

Za to Mama i Tata - szkoda gadać - wraki nie ludzie! Spędzili noc niemal bezsenną. Najpierw zawodzili i utyskiwali między sobą nad pustką w łóżku rodzinnym po mojej wyprowadzce. Następnie przytulili się czule do elektronicznej niani vel baby monitora i podskakiwali do pionu na każdy szmer dochodzący z mojego pokoju. Przypędzili do mnie także sprawdzić jak się mam ze 4-5 razy w nocy, jak im się zdawało, że przeżywam poważną traumę rozbudzając się na nieznanym terenie. Nie przeżywałam...

W sumie jednak jest to duży krok na drodze do mojej samodzielności, choć nie jestem jeszcze pewna, gdzie zdecyduję się nocować dzisiaj. Tak czy inaczej - Mama i Tata odczuwają pewną ulgę, że ich intuicja podpowiadająca im, że dzieć sam wie kiedy jest na to i owo gotowy i przyspieszać go nie trzeba, nie mogła być całkiem błędna. A wszyscy czarnowidze prorokujący posępne scenariusze z Mamą, Tatą i 18-letnią Hanią śpiących wspólnie w rodzinnym gnieździe, mogą odetchnąć spokojnie :)


* * *

P.S. Last minute news - I slept through the second night in my own bed, on my own demand. No squeeling for Mummy in the mornig. I declare the beginning of The New Era :)

P.S. Z ostatniej chwili. Przespałam drugą noc u siebie na własne życzenie. Bez jojczenia rano za Mamą. Oficjalnie ogłaszam początek Nowej Ery :)

4 comments:

  1. brawo Hania! poznaj co to wolność, niezależność, ŻYCIE!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  2. wolności zasmakowała i po dwóch dniach wróciła do gniazda hehehe... nic to, liczę, że sobie na razie dozuje tę nową przyjemność i oswaja temat :D

    ReplyDelete
  3. a jak dalej?

    moze to o to chodzi, zeby w JEJ pokoju ktos spal, wtedy poczuje sie zagrozona i sama go zajmie ;)

    ReplyDelete
  4. ano jest z powrotem z nami :)
    ale ja mysle, ze to po prostu proces, na razie nie bedziemy przyspieszac

    ReplyDelete