Tuesday, 6 April 2010

About searching and finding spring

O szukaniu i znajdowaniu wiosny

I indulge myself in spring-like activities. I'm delighted with the season, I have to say. One can wear a yellow pair of wellies, jump in the puddles and drink handfulls of puddle water - yummy. And then wallow in the mud and weed, frantically run with a ball in the garden, fall off the deck, smell the tulips, swing away, collect stones/sticks/cones and... sit on the tree trunk and contemplate ducks in the drainage ditch. And generally enjoy life immensely :)



Wiosna bardzo mi się podoba. Bardzo. Można chodzić w żółtych kaloszach, skakać po kałużach, pić z nich wodę mniam pełnymi garściami. Można tarzać się w błocie i trawsku, biegać jak opętana po ogródku z piłką, spadać ze schodków tarasu, wąchać tulipany, chuśtać się, zbierać kamyczki/patyczki/szyszeczki oraz... siedzieć na pieńku i kontemplować kaczki w rowie melioracyjnym. No i generalnie bardzo cieszyć się życiem :)

Happy Easter to everyone!

Wesołych Świąt!


This year I joined all the Easter traditions with more of an aware mind than last year. My number one favourite is definitely egg painting! This time there were no boundries to artistic expression (at least a plastic overall-bib didn't work as one...). So... I painted my egg, my high chair, my bib, my clothes, my hair, my nappy and my belly-button - don't ask me how :-)

W tym roku włączyłam się w Świąteczne tradycje znacznie świadomiej niż w zeszłym roku. Moim bezdyskusyjnym faworytem jest malowanie jajek! Pozwoliło mi ono na wyrażenie mej artystycznej duszy bez żadnych ograniczeń. W każdym razie ograniczeniem nie okazał się być mój plastikowy fartuszek. Pomalowałam więc jajko, krzesełko, fartuszek, włoski, pieluchę oraz pępek - proszę nie pytać jak :-)