Wednesday, 8 December 2010

Ladies and Gentlemen, here comes Tikka!

Panie, Panowie, nadchodzi Tikka!


I know it's not quite my birthday yet, but I got a little something already. It arrived 2 weeks ago in a shoe box, wearing a lovely red ribbon on its neck. And uttering some pathetic squeeks and squeels, not being able to meow properly yet :) Tikka the kitten joined our family.
Why Tikka? - because we like the sound. A little bit of tikka masala, a little bit of a female tick-tock - and there you are :)
Tikka is my good friend. Or rather a subject. The ability to move her around, carry, relocate, chase and push off the sofa fills me with pride and self importance. And it fills Mum and Dad with dread - especially the carrying-around-by-the-neck (!), kicking and pushing-down-to-the-floor. Mmmm...
But I do it out of love of course. I ask about Tikka first thing in the morning and last thing in the evening. I share my toys with her - giving her nicest blocks and puzzles. With a loud "Jedziemy!!" ("Off we go!!") I drive her in my doll pushchair. I even take her with me to watch the washing machine - and we both stare at the whirling clothes!

Co prawda to jeszcze nie moje urodziny, ale coś niecoś już dostałam. Przybyło do nas jakieś 2 tygodnie temu w pudełko po butach, ubrane w piękną czerwoną kokardę. I wydawało z siebie żałosne popiskiwania nie umiejąc jeszcze porządnie miauknąć. Kociak Tikka dołączył do naszej rodziny.
Dlaczego Tikka? - bo podoba nam się brzmienie. Trochę jak tikka masala, trochę jak żeński odpowiednim tik-taka. I już :)
Tikka jest moim dobrym kumplem. Albo raczej poddanym. Możliwość kontrolowania jej miejsca pobytu, przenoszenia, relokacji, gonienia oraz zrzucania z kanapy napełnia mnie dumą i poczuciem własnej ważności. Mamę i Tatę natomiast napełnia przerażeniem ;) Szczególnie noszenie-Tikki-za-szyję, kopanie oraz dociskanie-do-podłogi. Mmmm...
Ale ja robię to wszystko wyłącznie z miłości! Z Tikką na ustach zasypiam i się budzę. Dzielę się z nią najlepszymi zabawkami - podtykam najfajniejsze klocki i puzzle. Z gromkim okrzykiem "Jedziemy!!" wożę ją wózkiem dla lalek po całej chacie. A nawet zabieram ją na wspólne oglądanie pralki! - siedzimy sobie wtedy razem i gapimy się na wirujące ubrania ;)

2 comments:

  1. Aniu, macie kotka??? nie moge uwierzyc...wow, Agnieszka DM

    ReplyDelete
  2. ano mamy :) wlasnie mruszy mi tu nad uchem :)

    ReplyDelete