Sunday, 5 September 2010

Like a mountain goat

Niczym górska kozica


Sooo interesting to be still in the age when I'm doing a lot of things for the first time...

> First observed wedding :) - Gabrysia - commonly known as Gaga - is out of the market ;-) Wedding was good - pretty dress (mine and Gaga's ;)), baggy tights (silly Mommy followed the tag size and didn't even bother to check if it actually matches my tag size... sigh...), eating only milk for 3 days out of excitement of travelling and new routines, flirting with most of the present males (and females for that matter) and sending them cutie smiles and feeding them grapes

> First mountain hike. As Gaga comes from Bieszczady, Mom and Dad felt they had to prove something to someone and actually go hiking. Well, as some of you may know - they are not great into physical effort and sweating. Well... There was a lot of physical effort and sweating. And apparently it was the easiest shortest route one could take... Still - I loved it (and so did they in the depth of their hearts!). I spent most of the hike on Daddy's back which helped me control my sweat level nicely, thank you :)

> First lollypop. Offered by the nice chap from the mountain hostel. You just can't say no. Turned out to be loverly to suck and twirl in the pig tails, oh yeah.

> First film marathons... I think Mom and Dad are trying to make me into a cinematography connoisseur. 5 hrs of dvd watching + 2 hrs of sleeping and there I was home again.

Super być w wieku, w którym ciągle jeszc
ze robi się rzeczy po raz pierwszy w życiu!

> Pierwsze wesele :) - Gabrysia - powszechnie znana jako Gaga - wypadła z rynku ;-) Ślub był fajny - ładna sukienka (i moja i Gagi), podwijane rajstopki (Mamusia popatrzyła na rozmiar z metki, ale nie przyszło jej do głowy, o naiwności, sprawdzić jak ta metka ma się do moich realnych wymiarów... wzdech...), jedzenie tylko mleka przez 3 dni tytułem reisefieber, flirtowanie ze wszystkimi obecnymi panami (i paniami również, tak dla ścisłości), słanie im uśmieszków i karmienie winogronami


> Pierwsze wspinanie się w górach. Jako że Gaga pochodzi z Bieszczad, Mama i Tata postanowili coś komuś udowodnić i, uwaga uwaga, rzeczywiście iść w góry... Jak niektórzy być może wiedzą, fizyczny wysiłek oraz pocenie się nie są ich najmocniejszą stroną. No cóż... Było dużo fizycznego wysiłku i pocenia się. I ponoć to była najprostsza i najkrótsza trasa... Tak czy inaczej - ja byłam zachwycona (i w głębi serca - oni też!). Spędziłam większość wędrówki u Taty na plecach, co pozwoliło mi na ścisłą kontrolę własnego poziomu spocenia :)

> Pierwszy lizak. Zaoferowany przez miłego Pana ze schroniska. Tego się nie odmawia. Okazał się być wspaniały do ciamkania oraz wkręcania w kucyki, oh yeah!


> Pierwsze filmowe maratony... Myślę, że Mama i Tata chcą ze mnie zrobić rasowego kinowego konesera. 5 godzin oglądania dvd, 2 godziny spania i już byłam z powrotem w domu.

No comments:

Post a Comment