Sunday, 22 November 2009

Liamy and I

Liamy i ja


Liam and I are great pals! I visited my cousin in the UK and we had grand time together. We were great companions and shared everything: toys (especially the magnet board), food (or rather making faces and blowing raspberries at each other at the table, great fun!) and even a... tummy bug. A good example - that's what I call it! ;-))

Liam i ja się kumplujemy! Odwiedziłam mojego kuzyna w UK i super się razem bawiliśmy. Jako towarzysze doli i niedoli - wszystkim się dzieliliśmy: zabawkami (magnetyczną tablicą w szczególności), jedzeniem (albo raczej robieniem min i prychaniem do siebie przy stole, super zabawa!) oraz... grypą żołądkową ;-) Nie ma to jak dobry przykład ;-))

Wednesday, 18 November 2009

Head deco

Dekoracyjne nakrycia głowy


I have strong hairstyling genes in the family. I follow Mum's example and always pay attention to my hairdo. I also imitate Auntie Kasia's style and make sure that my head deco reflects my soul :-)

Mam mocne geny fryzjerskie w rodzinie. Podążając za przykładem Mamy przykładam dużą wagę do uczesania. Podążając na przykładem Cioci Kasi - dbam o to, aby nakrycie głowy zawsze odzwierciedlało co mi w duszy gra :-)

Tuesday, 17 November 2009

High five to you too!

Przybij piątkę!


Apparently I'm a shameless tart and it's official. I put on a cheesy grin, wrinkle my nose and... look for victims. I especially have developed taste for male part of the population, although I will not spare old women, young women and anyone really... Mom goes hiding when I do my tarty stunt in public. Nothing to do with her - she claims ;-)



Last week I didn't spare Paul & Ania, whom we visited on our UK trip. Kept grinning at Paul until he grinned back. And again and again. Good fun it was!
The visit was very succesfull. Did enough of manic chasing of everyone all over the apartment, and to my delight the whole party moved to the floor level which suited me fine really. Will go there again!



Podobno jest ze mnie bezwstydna zalotnica i tyle. Przybieram wdzięczny uśmiech, marszczę nosek i... szukam ofiary. Szczególnie upodobałam sobie męską część populacji, ale nie odpuszczę też staszym paniom, młodym paniom i właściwie to nikomu... Mama się ukrywa, kiedy odstawiam moje zaloty publicznie. Twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego ;-)


W zeszłym tygodniu nie oszczędziłam Ani i Paula, których odwiedziliśmy podczas naszej wycieczki do UK. Tak długo się szczerzyłam do Paula, aż się wyszczerzył w odpowiedzi. I jeszcze raz i jeszcze raz. Super była zabawa! Wizyta okazała się pełnym sukcesem. Szaleńczo pogoniłam wszystkich po całym mieszkaniu, a na dodatek ku mojej uciesze - impreza przeniosła się do poziomu podłogi, co jakby mi dość odpowiadało. Jeszcze tam sobie pojadę!