Sunday, 31 May 2009

Rusada Family of Wrappers!

Rodzina Rusadowych Motaczy!



So we are a Wrapper Family! Please meet my Mamma the Wrapper, Pappa the Wrapper and Granny the Wrapper. And Me, the Great Wrapped!
And no, it's not a bandage... ;-)

My jesteśmy Rada Motaczy! (Rada Motaczy! Rada Motaczy!)
Poznajcię Mamę Motajkę, Tatę Motacza i Babcię Motaczcię.
I Mnie, Wielką Zamotaną!
I nie, to nie jest bandaż... ;-)

Sunday morning...

W niedzielny poranek...


... I get soooo desperate to join the family for the toast and coffee breakfast!
Yet again I end up with substitutes only... ;-)

... taaaak desperacko próbuję przyłączyć się do rodzinnego śniadania z tostem i kawą!
I znowu skończyło się dla mnie na substytutach... ;-)


Tuesday, 26 May 2009

Mom's Day

Dzień Mamy


... it's great with Mom :-)

... bo z Mamą jest fajnie :-)

Thursday, 21 May 2009

I'm a Lady...

Jestem kobietą...


Baby make-up? Lipstick Blueberry by Coco-Bobovita ;-)

Makijaż niemowlęcy? Szminka Blueberry* marki Coco-Bobovita ;-)


*blueberry - jagoda

Wednesday, 20 May 2009

Sixth time lucky... - victory of Spirit over matter ;)

Do sześciu razy sztuka... - czyli zwycięstwo Ducha nad materią ;)

Thursday, 14 May 2009

Miss Fitness


Someone in this family has to keep fit... Not that I have any good example at home. My Mom is a lazy bum and my Dad likes to do his sports sitting down (gliding, skiing, cycling and what have you... ;). However, they've both perfected a sofa-sprint, a sleeping marathon and a hurdle race with floor-occupying-obstacles... ;-)
But Me? I'm Different! I don't mind a bit of a struggle. So I eagerly do my daily pilates, in hope my lifestyle turns out to be contagious. :-)


Ktoś w tej rodzinie musi trzymać formę... Nie żebym miała w domu jakiś dobry przykład. Mama to leniwiec, a tata lubi uprawiać sporty na siedząco (szybowce, narty, rowerek i takie tam... ;) Oboje za to do perfekcji opanowali sprint-na-sofę, maraton-w-spaniu oraz bieg z przeszkodami (tymi co na podłodze)... ;-) A Ja? Ja jestem Inna! Mi tam trochę wysiłku nie szkodzi. Ochoczo więc uprawiam codzienny pilates w nadziei, że mój styl życia okaże się zaraźliwy. :-)

Wednesday, 13 May 2009

Look what I've found!

Spójrzcie co znalazłam!


Amazing what one can find when really bored... ;-) I for example discovered some astounding endings... ;-)

Niezwykłe co można znaleźć z nudów... Ja na przykład odkryłam zdumiewające końcówki... ;-)

Bored stiff...

Nuda panie, nuda...

Saturday, 9 May 2009

Cheeky Monkey in water

Małpka w kąpieli...


Soooo... It's official - I'm a little monkey. I've discovered the genes of deep ancestors in me recently and developed a genuine affection for hanging and wrapping. It seems that Mom has developed an affection for swinging and carrying, what a lucky coincidence ;-) To my delight, Mom has also finally perfected her slinging skills, so I can roll up in a ball, stick my head out and watch the world passing by!
So today I packed myself into my red-slinging-ferrari and went for a swim in Aquapark. Mom and Dad decided it was time to check if I was a REAL CRABB... Everything would have been fine, but... For some mysterious reason Mom and Dad made sure that I was really hungry and really sleepy before putting me in water... So you can understand that despite my best intentions my tolerance burnt out after 10 minutes of splashing when I loudly announced I wanted "milk!" and "sleep!" and I wanted them NOW! So much for my diving experience...

Można to już powiedzieć oficjalnie - jestem małą małpką. Ostatnimi czasy odkryłam w sobie geny dalekich przodków i zapałałam miłością do zwisania i obłapiania. Wygląda na to, że Mama równocześnie zapałała miłością do noszenia i bujania - cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności ;-) Ku mojej uciesze, Mama także nareszcie udoskonaliła swoją chustową technikę, więc mogę się teraz zwinąć w kulkę, wystawić głowę i obserwować mijany świat! Tak więc dzisiaj zapakowałam się do mojego czerwonego chustowego ferrari i poszłam sobie do Aquaparku. Mama i Tata uznali, że najwyższa pora sprawdzić czy jestem PRAWDZIWYM KRABEM... Wszystko byłoby fajnie, ale... Z jakiegoś niepojętego powodu Mama i Tata postarali się, żebym była naprawdę głodna i naprawdę śpiąca przed zanużeniem mnie w wodzie... Sami więc rozumiecie, że pomimo najlepszych chęci, tolerancji starczyło mi na całe 10 minut, po czym gromko i wyraźnie oznajmiłam, że "jeść!" i "spać!" i to NATYCHMIAST! I to by było na tyle jeśli chodzi o moje podwodne doświadczenia...

Monday, 4 May 2009

Apple of the eye

Jak śliwka w kompot...


Did I say I loved carrots?? Well, I don't quite know what words to use to describe my feelings for apples and plums then!! Unfortunately I can't honestly say that plums reciprocate my affection... :-/

Czy mówiłam już, że uwielbiam marchewkę?? Nie wiem już naprawdę jakich słów użyć w takim razie, żeby opisać mój stosunek do jabłuszek i śliwek!! Niestety nie mogę z ręką na sercu powiedzieć, że śliwki odwzajemniają moje uczucia... :-/