Tuesday, 28 April 2009

Flying visit

W przelocie...


Last Friday Uncle Mac visited me. He came allllll the way from Japan to say hello to Me! :-) Well, he had some other reasons to be in Poland too, but my version is that it was purely for Me. He spoke Japanese to me which of course I understood just as well as I understand Mom and Dad ;-) He also made me realise that I look exactly like my Grandad Stan. Mmm... it's a compliment of course ;-D

W piątek odwiedził mnie Wujek Mac. Przyleciał aaaaaaż z Japoni, żeby się ze Mną przywitać! :-) No, może miał też i inne powody, żeby być w Polsce, ale ja trzymam się wersji, że to specjalnie dla Mnie. Mówił do mnie po japońsku, co oczywiście rozumiałam równie doskonale jak rozumiem Mamę i Tatę ;-) Wujek Mac uświadomił mi także, że jestem łudząco podobna do Dziadka Stana. Mmm... oczywiście jest to komplement ;-D

Monday, 27 April 2009

My idea of comfort :-)

Czyli o tym jak mi jest wygodnie... A co się dziwisz?

Kasia's coming back... :-)

Kasia wraca... :-)

... and so is Lorek :-). I'm sooooo excited!!! Kasia's my Auntie that I haven't met yet. She and Lorek spent the best part of last two years playing with children in Australia, New Zealand, Thailand, Indonesia, Malaysia, the Phillipinnes, Cambodia, Vietnam, Laos and China. And now they're coming back to play with ME! Yooohooo :-D

... i wraca też Lorek :-) Allleeee się cieszę!!! Kasia to moja Ciocia, której jeszcze nie znam. Spędziła z Lorkiem ostatnie dwa lata bawiąc się z dziećmi w Australii, Nowej Zelandii, Tajlandii, Indonezji, Malezji, na Filipinach, w Kambodży, Wietnamie, Laosie i Chinach. A teraz przyjeżdżają pobawić się ze MNĄ! Juuuuhhuuuu :-D

The Wind of change...

Czyli o tym, że idą zmiany...


Things change and so do I. I have decided to introduce some more excitement to our family life. My parents knew me as a sweet, calm little angel. Well... they obviously didn't know everything about me... ;-) Recently I have discovered SCREAM (squeel, shout and whinging) :-) So... I scream when I want to sleep and I scream when I don't want to sleep. I scream when I'm bored and I scream when I'm hungry. And when I have a snotty nose. Yeah... In the meantime I'm a sweet, calm little angel :-)
I'm also progressing in my world exploration. I flipped from my front to back a couple of times - to my surprise! Ok, maybe it wasn't fully planned, a bit of a shock to the system really, but it will be repeated in future I'm sure, as soon as I work out what actually happened.
And another big thing - I had some carrot! With my wide open mouth, my cheeks, my hands and with my top and trousers. Very nice :-)

Świat się zmienia a ja razem z nim. Postanowiłam wprowadzić trochę więcej emocji do naszego życia rodzinnego. Moi rodzice znali mnie dotąd jako słodkiego, spokojnego aniołka. Hmm... Raczej nie wiedzieli jeszcze o mnie wszystkiego... ;-) Niedawno więc odkryłam KRZYK (pisk, wrzask i zawodzenie) :-) Tak więc wrzeszczę sobie jak chcę spać i jak nie chcę spać. Wrzeszczę jak się nudzę i jak jestem głodna. I jak mam katar. Taaa... A w międzyczasie jestem słodkim spokojnym aniołkiem :-) Czynię także postępy w poznawaniu świata. Fiknęłam dwa razy z brzuszka na plecy - ku własnemu zdumieniu! Ok, może nie był to manewr w pełni zaplanowany, może nawet stanowił pewien szok dla fikającego, ale z pewnością powtórzę to w przyszłości, jak tylko rozpracuję co ja właściwie zrobiłam. I jeszcze jedna ważna rzecz - zjadłam marchewkę! Zjadłam ją szeroko rozdziawioną buzią, policzkami, rękami, bluzeczką i spodenkami. Pycha :-)

Saturday, 18 April 2009

Punk Chick

Czyli o Punkówce...

My hair is somewhat wild when left unattended. Actually, it's equally wild given some attention as well ;-) I pride myself in having the longest spikes in the family, some say it makes me look like a little parrot... Mum finally decided to cooperate with nature rather than fight it ;-)




Moje włosy pozostawione same sobie mają nieco dziki wygląd. Szczerze mówiąc są równie szalone gdy poświęci się im trochę uwagi ;-) Szczycę się tym, że mam najdłuższego irokeza w całej rodzinie. Niektórzy twierdzą, że wyglądam jak papużka... Mama w końcu postanowiła zawspółpracować z naturą, zamiast ją zwalczać ;-)



Thursday, 9 April 2009

The Spring has come

Czyli o tym, że nadeszła wiosna...


So finally, after weeks and weeks of snow, wind, frost, sludge, slate, no-skiing-for-Mum-this-year-but-some-skiing-for-Dad winter - the sun came out! I could hardly wait to put on my summery attire. Hats are my new favourites, although they mess up my hairdo a bit. Mum says it doesn't really matter as my hair is growing in alllll directions anyway, giving me a typical mad-Crabb-look :) I take pride in the fact that I'm just as fractious and unruly as my hair :)
However, to deal with the mess on my head - I discovered a new technique. I pull! First I innocently tweedle with my little hand in the back of my head and then... I grab the hair and pull and pull and pull! Great fun although it hurts a bit... Mind you I don't always realise it's me who's pulling, which makes it a bit difficult to let go ;-)) Mum seems exasperated for some reason...

Wreszcie, po długich tygodniach śniegu, wiatru, mrozu, pluchy i zawieruchy oraz-Zimy-bez-nart-dla-mamy-za-to-z-nartami-dla-taty - wyszło słońce! Nie mogłam się już doczekać przywdziania letnich fatałaszków. Kapelusze to moi nowi ulubieńcy, choć psują mi trochę fryzurę. Mama mówi, że to nie szkodzi, gdyć moje włosy tak czy inaczej rosną we wszyyyyystkich kierunkach, nadając mi typowy wygląd szalonego Kraba. Szczycę się tym, że jestem równie niesforna jak moje włosy :) Ostatnimi czasy znalazłam za to nową technikę na uładzenie mojej fryzury. Rwę! Najpierw niewinnie smyram sobie łapką z tyłu głowy i nagle... łaps - chwytam i rwę i rwę i rwę! Zabawa przednia, tylko trochę boli... Problem w tym, że nie zawsze zakapuję, że to ja ciągnę, co skutecznie utrudnia odpuszczenie ;-)) Mama załamuje ręce (i rwie włosy z głowy ;))...