Wednesday, 25 March 2009

Sleeping Cutie

Czyli o Spiacej Krablewnie...


Mom and Dad say I'm nice when I'm asleep... ;)
Maybe that's why they start an eager countdown around 17:20, looking impatiantly at the clock every 10 minutes, awaiting the time when it's decent enough to bathe me and put me to bed?? Because I'm soooo nice when I'm asleep? ;-)

Mama i Tata mowia, ze jestem fajna kiedy śpie... ;) Pewnie dlatego tak chetnie rozpoczynaja odliczanie juz od okolo 17:20, zerkaja niecierpliwie na zegar co 10 minut, wyczekujac momentu, kiedy przyzwoicie bedzie mnie wykapac i polozyc do lozeczka?? Bo taaaakaaaa fajna jestem jak śpie? ;-)

Sunday, 22 March 2009

About the guests

Czyli goscie goscie...
Me and my Parents know how to show our guests a good time. Visitors come and go and we are doing our best to make a good use of them while they are here. This good tradition started with Alan and Melinda. They spent a couple of days with us last month and in this short time have proven to be very useful ;-) Shovelling off the snow, cooking a delicious dinner, not to mention all the entertaining chat about Orwell for babies ;-)
Then it was Steve, Liz and Wayne. They have shown to be very useful in driving my Dad skiing, tidying up our loft, feeding the birds and playing with me and Peter Pineapple.
My regular visitor is also Ania K. She feeds my Mom and is very good at whistling to me and making funny sounds when I'm on the changing table, carrying me and entertaining me while Mom is sipping her tea.

We are very hospitable and like having guests around. We'll be very happy to see you - the lawn will need doing soon... ;-))

Ja i moi Rodzice wiemy jak sie dobrze zajac naszymi goscmi. Przyjezdzaja i wyjezdzaja, a my robimy co w naszej mocy, zeby jak najlepiej wykorzystac ich obecnosc. Ta nowa swiecka tradycja rozpoczela sie wraz z przybyciem w zeszlym miesiacu Alana i Melindy, ktorzy spedzili z nami 2 dni. Wykorzystalismy w pelni ich krotki pobyt, a oni okazali sie bardzo uzyteczni. Odsniezanie, ugotowanie pysznego obiadu, nie mowiac o zabawianiu nas opowiesciami o Orwellu dla dzieci ;-)
Nastepni byli Steve, Liz i Wayne. Okazali sie bardzo przydatni jako kierowcy dla Taty na narty, posprzatali nam strych, nakarmili ptaki oraz bawili sie ze mna i Peterem Ananasem.
Moim regularnym gosciem jest tez Ania K. Karmi moja Mame, fajnie do mnie gwizdze i wydaje smieszne dzwieki jak leze sobie na przewijaku, nosi mnie i w ogole mnie zabawia podczas gdy Mama pije herbatke.

Jestesmy bardzo goscinni i lubimy gosci. Zapraszamy do nas serdecznie - wkrotce trzeba bedzie skosic trawnik... ;-))

Tuesday, 10 March 2009

Just a question...

Mam pytanko...

Do you think you would be able to refuse me anything...? ;-)

Myslisz, ze umial(a)bys mi czegos odmowic...? ;-)

Sunday, 8 March 2009

My favourite places - episode: "changing table"

Czyli o moich ulubionych miejscach - odc. "przewijak"...


Our house is a very interesting place. It is marked by entertainment stations that my parents circulate me around clockwise when they think I'm bored and need some excitement. Unfortuntely I'm not very fluent with their languages yet so I can't succesfully explain that quite often I would just like to be left in peace thank you. Believe it or not - I find staring at the lamps entertaining enough...
However, I have to express my highest appreciation for some of the entertainment stations they've designed. Among the best - my changing table is the unquestionable winner!

I love my changing tables dearly! No matter how rotten I feel - changing table is a cure to all the misery of the world. One of the big advantages of the changing table is the fact that my nappy goes off there. This allows me to practice what is known as a saute "mad dance" - the choreography of which has been inspired by the Skype Dancing emoticon ;-))
The changing table is also my favourite singing station. This is where I sing along with Mom. She does her bits, I do lots of "gle gle gles" and "ah weeeees" to encourage her to continue the show, especially if she does the tapping. I love the tapping, I think I might be a drummer in future.
Finally - my changing table is the place where I discovered what fists are for! Once they found their way into the mouth - where I gave them a mad suck - the whole life gained a completely new dimension... ;-)

Nasz dom jest bardzo ciekawym miejscem, ktore wypelniaja liczne centra rozrywki, miedzy ktorymi rodzice przerzucaja mnie zgodnie z ruchem wskazowek zegara, kiedy im sie wydaje, ze mi sie nudzi. Niestety nie mowie jeszcze zbyt plynnie w ich jezykach, wiec z trudem przychodzi mi skuteczne wyjasnienie, ze fajnie byloby czasami sobie po prostu polezec bezczynnie i sie pogapic na lampy. No ale nic to ;-) Musze jednak wyrazic swoje najwyzsze uznanie dla niektorych centrow rozrywki, wsrod ktorych niewatpliwie pierwsze miejsce zajmuje przewijak!

Uwielbiam moj przewijak z calego serca! Bez wzgledu na to jak kiepsko sie czuje - przewijak jest lekiem na cale zlo tego swiata. Jedna z jego glownych zalet jest to, ze ląduje sie na nim bez pieluchy ;), co pozwala mi na cwiczenie saute mojego "szalonego tanca". Dla zainteresowanych - choreografia szalonego tanca zostala zainspirowana Skype'owa emotikonką tancerza ;-)
Przewijak jest rowniez moja ulubioną salą koncertową. Tutaj spiewam sobie z Mamą. Ona swoje kawalki, ja do tego moje "gle gle gle" oraz "a łiiiiiiii" dla zachety, szczegolnie jesli przy okazji rowniez stuka. Uwielbiam stukanie, chyba zostane perkusista.
No i na przewijaku odkrylam takze do czego słuzą piąstki! Od kiedy odnalazly one droge do mojej buzi, gdzie tez zassalam je szalenczo - zycie nabralo nowego wymiaru ;-)