Sunday, 7 June 2009

Kasia and Lorek are back!

Kasia i Lorek wrócili!


It was worth the wait! Kasia and Laurence came back and I could assess organoleptically that they do exist in the real world. They did the same with me ;-) Apparently we are related!
I was happy to find out just a little bit about them. Primarily that Lorek is a hero and saved Kasia from:
- attacking wild monkeys
- attacking mad dogs
- dying of food poisoning (or was it malaria... :-//) somewhere in a yurt in Mongolia. And much more.
Kasia's great fun, we quickly discovered that we go well together - she likes throwing, I like to be thrown ;-) Lorek was a little frightened of me I think, but I'm sure he's happy to know us two have a community of a dreadlock ;) I also met Zosia, Kasia's best friend and we allll had a great Polish dinner made by Granny Dana. Well... I was mainly looking...


Warto było czekać! Kasia i Laurence przyjechali, a ja mogłam stwierdzić organoleptycznie, że istnieją oni naprawdę. Oni dokonali analogicznych spostrzeżeń na mój temat ;-) Podobno jesteśmy spokrewnieni!
Dowiedziałam się o nich troszkę. Głównie tego, że Lorek to bohater, których obronił Kasię:
- przed atakującymi dzikimi małpami
- przed atakującymi wściekłymi psami
- od nieuchronnej śmierci od zatrucia pokarmowego (a może to była malaria... :-//) gdzieć w jurcie w Mongolii.
I wielu innych rzeczy.
Kasia jest super, szybko odkryłyśmy, że pasujemy do siebie - ona lubi rzucać, ja lubię być rzucana ;-) Lorek trochę się mnie chyba obawiał, ale na pewno się cieszy, że stworzyliśmy teraz dwuosobową drużynę dredowców ;) Poznałam też Zosię, przyjaciółkę Kasi, i zjedliśmy razem pyszny polski obiad ugotowany przez Babcię. To znaczy ja głównie patrzyłam...

No comments:

Post a Comment