Thursday, 11 December 2008

Enter the Dragon

Czyli Wejście Smoka...

So... Joy to the world as here I come! It was 11th December 2008, 11:13 am when after three days of nonconclusive contractions I had a safe and comfortable landing on your side in the way of a cesarean section. Dr F. (F for Favourite ;-)) was the knife operator. My Mom, being a little bit of a minx herself, was trying to distract his attention from ME by negotiating the expected parameters of the future scar when on the table. Outrageous! Dr F. however managed to fend her off and concentrated on getting me and my stem cells out in a perfect order. I did my first scream and believe me, it was something!
Then the scrutineers took me over with their coooold hands and announced that I consisted of 54 cm and 3150 g (6.9 lbs) of beautiful body and soul, not to mention the minxy temperament ;-) Then a quick kiss from Mom and I got handed over to the shaking Dad accompanied by Babcia Dana for the proper meeting and greeting with no end. And there was evening and there was morning, day one...

A więc... Radość głoście światu, gdyż oto nadchodzę! Po 3 dniach niezdecydowanych skurczy, 11. grudnia 2008 r. o 11:13 zaliczyłam bezpieczne i wygodne lądowanie po waszej stronie poprzez cesarskie cięcie. Nożami manipulował Dr F. (F jak Fajny Gość ;-)). Mama próbowała odwrócić jego uwagę ode MNIE negocjując na stole parametry przyszłej blizny. Oburzające! Szczęśliwie Dr F. się przed nią wybronił i skoncentrował się na wydobywaniu mnie i moich komórek macierzystych. Jak przystało na świeżo wydobytą pannę - wydałam z siebie okrzyk zwycięstwa, po czym do akcji wkoczyły zimnorękie panie z linijkami. Ogłoszono wszem i wobec, że składa się na mnie 54 cm i 3150 g pięknego ciała i duszy, o zbójeckim temperamencie nie wspominając ;-) Potem szybki całus od Mamy i zostałam przekazana rozemocjonowanemu Tacie i Babci Danie - powitaniom nie było końca. I tak minął wieczór i poranek, dzień pierwszy...

3 comments:

  1. ha, piekna ta Wasza Hannah-Banana. CUDO!

    dygresja:
    zabawne, iż sonia dostała przydomek "sonia the minx" zanim się urodziła... maddox - skąd inąd - nosi "cheeky monkey".. nie spodziewałabym się natrafić na duplikat. a tu proszę :-)

    ReplyDelete
  2. ha! no to mnie zaskoczylas ;-) tez sie duplikatu nie spodziewalam :-) A Sonia rzeczywiscie okazala sie minx-owata? ;)

    ReplyDelete
  3. gorzej...

    wiec moze jeszcze zmienicie przydomek dla wlasnego bezpieczenstwa :-)

    ReplyDelete